załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

TURYSTYKA

Ania Jackowska – podróże motocyklowe, czyli moja pasja

Ania Jędrasiak
22-10-2009, 09:15
OCEŃ ARTYKUŁ Ania Jackowska – podróże motocyklowe, czyli moja pasja kliknij i przesuń wskaźnik
<b>Ania Jackowska</b>
Ania Jackowska
<b>Ania Jackowska</b>
Ania Jackowska
<b>wyprawa Ani Jackowskiej</b> - <b>bazar</b>
wyprawa Ani Jackowskiej - bazar
<b>wyprawa Ani Jackowskiej</b> - <b>ruiny</b>
wyprawa Ani Jackowskiej - ruiny
<b>wyprawa Ani Jackowskiej</b> - <b>Syria, Jordania</b>
wyprawa Ani Jackowskiej - Syria, Jordania
<b>wyprawa Ani Jackowskiej</b>
wyprawa Ani Jackowskiej
<b>wyprawa Ani Jackowskiej</b>
wyprawa Ani Jackowskiej
<b>wyprawa Ani Jackowskiej</b>
wyprawa Ani Jackowskiej

Podróże motocyklowe, szczególnie te samotne, są zwykle domeną mężczyzn. Ania Jackowska przeczy temu stereotypowi. Wyprawy motocyklowe stały się jej życiową pasją. Pokonała już tysiące kilometrów w siodłach różnych motocykli, odwiedzając m.in. Chorwację, Portugalię czy Maroko. Niedawno podróżniczka i jej towarzysz, którym tym razem było BMW GS 650, wrócili z wyprawy po Syrii i Jordanii.

 

MOTOGEN.PL: Od czego to wszystko się zaczęło?
Ania Jackowska: Od zawsze miałam potrzebę eksploracji, lubiłam jeździć. Zaczęło się od wyjazdów z plecakiem. Kiedyś znalazłam czarter samolotowy do Grecji. Kupiłam bilet i pojechałam. Na lotnisku pożegnałam się z wycieczką i zobaczyłam się z nimi po dwóch tygodniach. Oni siedzieli przez ten czas w hotelu, a ja z tym plecakiem jeździłam sobie po greckich wyspach śpiąc pod drzewami i w portach. Celem zawsze było to, żeby małym kosztem jak najwięcej zobaczyć. Wtedy jeszcze bez motocykla.

 

Kiedy przyszedł motocykl, zaczęłam zwiedzać na nim. Lubię jeździć innymi środkami komunikacji, każdy dostarcza Ci innych wrażeń, bo każdy z nich ma coś do zaoferowania. Jednak uważam, że motocykl pozwala wjechać bliżej i jeszcze skupić wokół siebie mnóstwo wartościowych ludzi, od których można w tej podróży tak wiele dostać. Oczywiście, chodzi mi o rzeczy niematerialne – wspomnienia, możliwość poznania kogoś ciekawego...

 

MG: Jak rodzina przyjęła Twoją pasję?

AJ: Na początku w rodzinie rzeczywiście wystąpił pewien opór, obawa, chociaż byli już przyzwyczajeni, że włóczę się gdzieś po świecie z tym plecakiem. Jednak to było co innego. Na szczęście, w końcu to zaakceptowali. Szanowali, że znalazłam coś, co jest dla mnie ważne i pogodzili się z tą pasją.

 

MG: Nie było prób dywersji?

AJ: Nie. Raczej wiele pytań, które miały mnie skłonić do zastanowienia się, czy aby na pewno samotna podróż jest dobrym pomysłem. W którymś jednak momencie moja mama zobaczyła, że nie może mi tak po prostu powiedzieć: „Nie jedź”. Kiedy przekonała się, że nie jest w stanie mnie zatrzymać, przyjęła postawę wspierającą. Była dla mnie oparciem, dała mi atlas Europy, a na motocyklu przyczepiła mi wizerunek św. Krzysztofa. Dzięki jej wspierającemu zachowaniu bardziej zaczęłam dbać o swoje bezpieczeństwo podczas tych podróży. W pewien sposób chciałam się jej odwdzięczyć za to że ma do mnie zaufanie.

 

MG: Twój pierwszy wyjazd…

AJ: Wyjazd do Chorwacji był rewelacyjny. Zero stresu. Decyzja o wyjeździe zapadła na kilka dni przed planowanym terminem podroży. To jest dla mnie wyjazd-legenda. Totalnie spontaniczny. Jechałam bez żadnego przygotowania i, oczywiście, bez sponsorów. Na szczęście, Chorwacja wówczas nie była jakimś wielkim wydatkiem. Dzień przed wyjazdem, a dokładniej wieczór przed, kolega uczył mnie, jak smarować łańcuch w motocyklu i korzystać ze specjalnego sprayu do dziurawych opon.

 

Pojechałam w jakiejś kurtce bez ani jednego protektora, kupionej na motobajzlu, i jeansach, które mam zresztą do dzisiaj. Kask i kufry dostałam. Znajomy wyspawał mi do nich stelaże. Na wszelki wypadek miałam dużo pajączków, które okazały się niezastąpione. Wywróciłam się na trasie, gdzieś na Węgrzech, i rozwaliłam mocowanie jednego z kufrów. Potem codziennie musiałam go jakoś ratować i trzymał się właśnie na takiego pajączka. Do ostatniej podróży do Syrii i Jordanii, był to zdecydowanie mój najlepszy wyjazd.
 

Podczas tej wyprawy miałam ogromną wiarę w siebie i w innych ludzi. W to, że nikt nie zrobi mi krzywdy. Kiedyś, ponieważ spóźniłam się na prom, stałam w porcie o 4.00 czy 5.00 rano i patrzyłam jak prom się oddala. Wszystko o tej porze było zamknięte. Podeszli do mnie rybacy i powiedzieli: „Płyń z nami”. Niewiele się zastanawiając, zostawiłam w porcie Bandita i popłynęłam. Łowiłam z nimi ryby, a potem jeszcze mi je upiekli. Dostałam też coś do picia, chleb i ryby na drogę, na ten kolejny prom. Niesamowite. Tak naprawdę w pewnym momencie zatraciłam granicę między tym, że to są wakacje, a nie moje życie. Podczas tego wyjazdu zrobiłam bardzo mało zdjęć. Byłam tak zaangażowana, tak pochłonięta tym, co dzieje się wokoło. Wydawało mi się, że jest to tak naturalne, że zawsze tak będzie.

 

MG: Czy miałaś jakieś obawy, lęki w trakcie drogi?

AJ: Starałam się nie myśleć o takich rzeczach. Może to było strasznie krótkowzroczne, ale ja mam wrażenie, że z każdej sytuacji da się w jakiś sposób wyjść. Kiedy w Syrii przewrócił mi się GS, wiedziałam, że na pewno nie podniosę go sama z tymi kuframi. Nie było takiej opcji. Zaczęłam nawet zdejmować kufry i próbowałam sama go jakoś postawić do pionu, ale akurat przejeżdżał samochód. Ktoś wyszedł i pomógł mi.

 

Zdaję sobie sprawę, że podczas tych podróży w pewnym sensie polegam na innych ludziach. W trudnych chwilach daję im możliwość pomocy sobie. Wydaje mi się, że to nie jest złe. Gdybym, siedząc w domu, starała się przewidzieć wszystkie sytuacje, które się zdarzą lub mogą się zdarzyć i dogłębnie analizowałabym czy znajdę na nie rozwiązanie, czy nie dam rady, to pewnie nie dojechałabym dalej niż do Kazimierza, zwariowałabym chyba.

 
Strony:
1 2 3
 

Ania Jackowska – podróże motocyklowe, czyli moja pasja zdjęcia(zdjęć: 9)

Komentarze użytkowników
(17)
14-04-2011 12:30
~gt
no totalny zawistny pOLACZEK, taki typowo onetowski troll, mowa o tym dziadu z 4.11.2009, nic nie stworzy , aby tylko innemu dpoiec, nawet nie dno, taki szlam w naszym społecznstwie
09-04-2011 22:13
atego815
Mi się w ogóle nie podoba to co robi Ania..... Bo jej zazdroszczę! Siły,odwagi, przeboju i wrażeń,hehe. Na mojej półce stoi piękny model BMW... Dostałem od córki, bo wie że marzę o takim...Na razie jeżdżę Varadero. Może kiedyś.... Aniu, brawo! Super że robisz, to co robisz. Tak trzymaj.
Córcia moja też jest w Tobie "zakochana". Przymierza się do zakupu porządnej maszyny....
Pozdrawiam Ciebie i innych. Lewa w górze!
22-11-2009 10:51
~kanechat
jakiś totalny ćwok dodał wpis 4.11.2009.... podróżniku .. napisz coś o sobie... a Ty Anka jesteś wielka !!! zapraszam do Egiptu !!
04-11-2009 11:40
~
Anno.
Odwiedziłem Twoją stronę internetową - niestety. Nie wiem kto Ciebie kreuje na podróżniczkę ale po tym co przeczytałem i zobaczyłem na kiepskich zdjęciach ... do podróżniczki masz jeszcze bardzo daleka drogę. Takich podróżników bez wyrobienia są całe autobusy jadące do Chorwacji czy Maroko. Raczej nie masz nic do powiedzenia. Niby w drodze do celu rozglądasz się by chłonąć okolice ... i na tym się kończy. Wybacz ale jak dla mnie jesteś zbyt mdła i nie bardzo rozumiem kto Ciebie promuje (coś z parciem na szkło) w artykułach prasowych / internetowych. Nie widzę podstaw by się podniecać, że akurat zgrabny tyłeczek wieziesz motocyklem jakby to był jakiś wyczyn. Znam fora internetowe, gdzie prawdziwi podróżnicy (sami siebie nie mają odwagi tak nazwać) dając porady innym kolegom, potrafią opisać każdy większy głaz w zapyziałej wiosce w Syrii i ledwo widoczną ścieżkę, która zaprowadzi w cudowne miejsca. Ty robisz z tego "wydarzenie nadzwyczajne". Nie potrafisz pisać, wyświechtane zwroty zapożyczone z książek, zdjęcia takie sobie. Mam nadzieję, że z czasem to się w Tobie zmieni i naprawdę zaczniesz czuć podróż w głowie, w sercu, w duszy. Jak na razie więcej o Tobie piszą niż jesteś tego warta (wg. oceny przeczytanych materiałów). dziwię się BMW Polska i innym figurującym na naklejkach Twojego BMW ... jak na razie dla mnie jesteś antyreklama podróży. Jedyne co mnie cieszy to fakt, że lubisz wino. Może kiedyś "trafimy" się na szlaku i skonsumujemy coś więcej niż szlachetny trunek ... gdyż do Twojej urody nie mam specjalnych zastrzeżeń.
26-10-2009 11:03
~Kamyk
Super sprawa. Zazdroszczę Ci odwagi i tego, co mogłaś zobaczyć i przeżyć. Respect!
26-10-2009 09:55
MonciaM
Aniu, jak dla mnie jesteś wzorem do naśladowania (pisze per "ty" bo czuję jakbym Cie znała od lat :) ). Z wypiekami na twarzy śledziłam Twoje wpisy na blogu i choć na chwile przenosiłam się w krajobrazy, między ludzi, w środowisko które opisywałaś. Dopingowałam żeby nadgarstek jednak odpuścił i żebyś cała i zdrowa dotarła do Polski. I jak widzę jakiegoś marnego dzieciaka (BIC czy BUC ;)) który chce zaistnieć w necie pisząc swoje opinie o kimś o kim nic nie wie, tylko zależy mu na obrażaniu to aż mi się słabo robi...Ale potem myślę że jemu właśnie o to chodzi. Chce Cię sprowokować, a ty się nie daj.
Poza tym ma nadzieje że dobrze się trzymasz... Liczę że planujesz następny wyjazd. Pozdrawiam gorąco !
25-10-2009 17:39
Ania Jackowska
BICu,

„Kartagina musi zostać zburzona”…tylko dlaczego ją burzyć skoro dla nikogo nie stanowi zagrożenia…

Wnioskując z treści Twoich wypowiedzi, mieliśmy okazję się poznać. Szkoda tylko, że pozostajesz anonimowy. Łatwiej byłoby nam się porozumieć. Nie mając możliwości ustosunkowanie się do Twojej wypowiedzi prywatnie, pozostaje mi wypowiedzieć się na Forum.

Parcie na szkło…Zastanawiałam się nad tym długo... Nie mam. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że „szkło” w wielu kwestiach pomaga. Oczywiście jest mi przyjemnie, gdy mogę pokazać swoje zdjęcia, coś napisać, podzielić się swoimi wrażeniami z podróży. I naprawdę nie widzę w tym nic złego. Podróże, które realizuję, realizuję przede wszystkim dla siebie, zostawiając ogromne pole do improwizacji, zmiany planów i spontaniczności. I pozostaje mi, tylko się cieszyć, że znajdują się organizacje, którym się to podoba. I znowu nie widzę w tym nic złego, że każde z Nas, mając w tym swój udział, ma również z tego swoją korzyść.

Kompleks feminizmu…Ponieważ feminizm jest pojęciem dosyć szerokim, nie do końca wiem, co masz w tym przypadku na myśli. W wielu dziedzinach mężczyźni są dla mnie wzorem i nie chcę ścigać się z Nimi, walczyć czy cokolwiek udowadniać. Raczej uczyć się. A przede wszystkim porozumieć i fajnie żyć.

Środowisko…Wydaje mi się naturalne, że wolny, poszukujący i ciekawy świata człowiek nieustannie próbuje, raz jest tu, a raz tam, dokonuje autonomicznych wyborów. Z różnych względów „środowisk” unikałam. Należenie do jakiegokolwiek środowiska, z całym, dla wszystkich środowisk szacunkiem, nigdy nie było dla mnie priorytetem. Jedynym środowiskiem z którym się w pełni utożsamiam jest moja rodzina. Cenię sobie poszczególnych ludzi i kontakt z nimi, a nie przynależność do grupy.

Jeżeli są rzeczy, których nie wyjaśniłam, a uważasz, że powinnam, zapraszam Cię do kontaktu na prywatnego maila: wyprawa@aniajackowska.pl.
A tak między nami, to muszę przyznać, że jako „przeciętna turystka” jest mi po prostu miło, że tak szacowny portal jak motogen.pl i jego czytelników, zainteresowało to, co mam do powiedzenia.
Serdecznie pozdrawiam
Ania
edytowany [ilosc_modyfikacji]. raz: [data_modyfikacji] przez użytkownika '[edytowal]'
23-10-2009 15:52
~Wiewiór
Nie pomyliłeś ksywki z DICK? Czemu jesteś taki cięty? Odrzuciła Twoje zaloty?
23-10-2009 15:31
~BiC.
"A Kartagina i tak zginąć musi", heh :-).
Zdecydowanie dziękujemy tej Pani. I tylko tej.
Przeciętna turystyka (nie kojarzyć z wyprawami), zdecydowanie przereklamowana, z kompleksem feminizmu i parciem na szkło.
Nie udało się wcisnąć w jedno środowisko, pcha się dalej...

Mam większy szacunek do każdej innej kobiety, bez względu na sprzęt, staż i nawinięte kaemy.
Kobiety na moto są seksy (z wyjątkiem powyższego przykładu).
Pozdrawiam wszystkie kobiety na 2oo.
23-10-2009 15:05
pszym
Żadnego lansu. Fajnie i miło, jak ktoś chce krytykować niech sam najpierw pojeździ. Brawo Ania.
23-10-2009 14:56
krolik
Wielki szacunek dla Ani i oby tak dalej!!! A co do BICa to nie da się nie zgodzić z komentarzem poniżej;)
23-10-2009 13:32
~Pietrucha
Inteligentna, atrakcyjna kobieta z pasja ktorej wiekszosc facetow nigdy nie bedzie w stanie zrealizowac! Gdybym nie byl zonaty, napisalbym emaila do Pani Ani z zaproszeniem na kawe. :-) Swoja droga nie dziwi mnie jadowity komentarz "BiC". Faceci (zakladam ze BiC to plec ktora sam reprezentuje) zwykle czuja sie zagrozeni przez tego typu kobiety jak Pani Ania. Takim jak "BiC" malutki susiak kurczy sie jeszcze bardziej widzac kobiete na moto. Pozdrawiam majac nadzieje, ze uzywajac slowa "siusiak" nie podpadne moderatorowi z motogen. ;-)
23-10-2009 10:58
~reck
Krótko i na temat: Szacun !
23-10-2009 08:25
~Wiewiór
Moim zdaniem pokazaliście fajny wywiad, z ciekawą osobą i oby tak dalej!
A teraz kilka słów do szanownego komentującego. Jedziemy:

@ BiC
Chciałbym zobaczyć lans w Twoim wykonaniu. Prezentujesz typowo "polski stosunek". Wyjeżdża, czyli ma. Ona ma, ja nie mam. Ja nie mam?! Skandal! I bijesz pianę. Więc zbierz nieco wewnętrznej siły, zatrudnij się w cukierni, bij pianę i też będziesz miał. Chyba, że jesteś zbyt leniwy i jedyną aktywnością, do jakiej jesteś w stanie się zmusić, jest ruszenie tyłka do łazienki i na zad.
22-10-2009 22:45
~Piotr Dobrzyk
No właśnie, to cały nasz kraj. Tu w wywiadzie dowiedziałem się, że za granicą w różnych państwach ludzie podchodza do siebie z przyjaźnią, a w polsce człowiek człowiekowi wilkiem. Już się komuś nie podobają sponsorzy, a ja nie widze problemu jak ktoś ma tyle poweru w sobie, aby ich znaleźć. Z tego co słyszałem, w polskich wyścigach nawet jak się super jeździ też różowo nie jest, a tu proszę - trzeba wewnętrznej siły aby coś takiego zdziałać i dopiąć celu, czyli podróży - brawa dla Pani Ani!
22-10-2009 21:03
~BiC.
Trauma... W postaci człowieka (w tym wypadku) uciekającego w podróże... Lansujemy się dla kolejnych sponsorów..?
22-10-2009 15:29
~biały
No to pięknie. Szacunek dla tej Pani...

ZOBACZ, PISALIŚMY TEŻ O:

Tournée de Sablier już za 3 tygodnie

przedwczoraj
W sobotę, 16 czerwca, wystartuje podróż Klepsydry czyli Tournée de Sablier – wyprawa dwójki motocyklistów z Wrocławia.
 
 
Odzież markowa Ducati
przedwczoraj
 
 
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

End Of The World – Clidanor Cano w trasie

08-05-2012
Podróż na koniec świata w założeniu miała być zupełnie spontaniczna i pełna przygód oraz niezaplanowanych tras, jednak będący od nieco ponad miesiąca w trasie Clidanor Cano nie napisałby chyba takiego scenariusza wyprawy, nawet gdyby mocno puścił wodze fantazji.
 
Maroko jest spoko
13-02-2012
 
 
 
Mull Of Kintyre
04-10-2011
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms