Jak zwykle mniej więcej o tej porze roku rozpoczęła się polska targowa karuzela. 4 marca wystartowała warszawska edycja targów. Zapowiadana z wielką pompą w radiu, na portalach internetowych i w gazetach, impreza na miejscu okazuje się miniaturką wystawy i cieniem tego, czym była w latach ubiegłych.
Nawet kiedy na rynku motocyklowym szerzył się najgorszy kryzys, warszawska wystawa cieszyła się wielkim zainteresowaniem wśród wystawców. Zarówno ubiegłoroczna edycja, jak i event z 2009 roku po prostu pękały w szwach. Dopisywali zarówno wystawcy, jak i zwiedzający. Tym razem wygląda na to, że liczyć można raczej tylko na tych drugich.
Pierwszy dzień imprezy, a dokładnie jej pierwsze dwie godziny, przeznaczone były tylko dla mediów. Warto zaznaczyć, że organizator po raz pierwszy pozwolił dziennikarzom na spokojne zapoznanie się z ofertą tegorocznych wystawców, czyli zrobił to, co uznaje się za standard i jest stałą praktyką na świecie. Firmy bardzo dobrze wykorzystały tę okazję, planując szereg konferencji prasowych. Niespodzianką, chociaż niezbyt szokującą środowisko, było pokazanie motocykli Ducati. W końcu możemy Was więc, Drodzy Czytelnicy, oficjalnie poinformować, że importerem włoskiej marki jest teraz firma Inter Motors. Na stoisku Ducati dumnie prezentuje się nowość wprost z Bolonii, czyli Diavel. Towarzyszą mu takie modele jak 848 Evo czy Hypermotard oraz inne znane maszyny producenta.
Obok marki Ducati zaprezentowano również motocykle Triumpha. Wśród nowych maszyn najwięcej kontrowersji i dyskusji wzbudza model Speed Triple, który w tym roku przeszedł bardzo poważne zmiany. Poza schudnięciem i otrzymaniem kilku koni motocykl dostał nowe przednie światła, które wielu miłośnikom starego Speeda nie przypadły do gustu. Na stoisku nie zabrakło również największej nowości, jaką jest oczywiście Tiger 800 i Tiger 800 XC. Te maszyny wzbudzały zachwyt podczas premiery na targach Eicma 2010. Wygląda na to, że polscy motocykliści obdarzą te jednoślady takim samym zainteresowaniem.
Również BMW pokazało co w tym roku będzie dumnie prezentować się w salonach sprzedaży. Polscy klienci mają zatem okazję bliżej przyjrzeć się takim maszynomm jak K1600GT i K1600GTL. Nie zabrakło również G650GS. BMW nie przegapiło również okazji do pochwalenia się dziennikarzom swoim wzrostem sprzedaży. Bawarski koncern wyszedł z kryzysu obronną ręką dzięki flagowym turystykom, a sportowy model S1000RR ostatecznie podkręcił słupki sprzedaży. Gratulujemy i oby tak dalej!
Oprócz marek europejskich, które ostatnio rosną w siłę, na wystawie nie mogło zabraknąć Japończyków. Suzuki prezentuje najnowsze ewolucje swoich sportowych maszyn GSX-R oraz miejskiego nakeda GSR750, a to w oprawie hostess, które bardzo wielu panom nie pozwalały skupić się tylko na motocyklach.
Również Honda zaprezentowała polskim klientom swoje najnowsze maszyny, w tym małego sporta CBR250R i powracającego CBR600F. Zabrakło jedynie Crossrunnera.
Na targach obecna jest również Yamaha, jednak ze względu na brak nowości w tegorocznej ofercie na stoisku producenta jest to, co już wszyscy znamy z salonów.
Trzeba zauważyć, że wystawcy w tym roku raczej nie zainwestowali zbyt wiele w swoje stoiska – wszędzie jest dość szaro i nijako. Jest to, niestety, konsekwencja ostatnich dwóch bardzo kiepskich dla branży sezonów. Owszem błyszczy lakier na nowych maszynach, jednak brakuje rozmachu i tej targowej atmosfery, która przynajmniej na chwilę pozwalała zapomnieć, że na rynku jednośladów dzieje się nie najlepiej.
Bardzo martwiącym obrazkiem są też małe powierzchnie przeznaczone na tegoroczne stoiska i puste przestrzenie na jednej z hal. Widać, że z tej edycji warszawskich targów zrezygnowało bardzo wiele firm, chociażby takich jak Kawasaki, KTM (reprezentowany tylko przez jednego z dealerów) czy wiele chińskich marek (chociaż za nalotem tanich, skośnookich i niekoniecznie najwyższej jakości małych jednośladów raczej nikt ze zwiedzających bardzo nie tęskni).
Całości wystawy dopełniły tradycyjnie marki odzieżowe i akcesoryjne. Tu, podobnie jak w przypadku motocykli, jest w czym wybierać, jednak firm jest nieco mniej. Spore stoisko zaprezentował Shoei i Modeka. Wiele osób kręciło się także u Racera, Rukki i Schubertha.
Reasumując to, co dzieje się na halach MT Polska, przytoczymy słowa Darka Musielaka z firmy Motomaniax: "Targi, na przykład w Mediolanie mnie przytłaczają. Nasze polskie mają jednak tę zaletę, że zrobię pięć kroków w jedną stronę, pięć w drugą i już widziałem wszystko". Szkoda tylko, że aby zrobić te dziesięć kroków w halach targowych, należy wydać aż 25 zł...
Druga strona medalu to te mordy, które przyszły na wystawę. Motocyklistów widziałem może 10%, reszta to jakieś dresiarstwo, niedorozwoje, ludzie z upośledzeniem twarzy i łaaaa zrobie sobie zdjęcie na motorze i jeb nogą w plastiki przy wiadaniu, aż żal dupę ściska...
Plus dla Pani na stoisku Triumph'a ;) Bez niej bardzo podobał mi się Tiger 800, a z nią to już w ogóle szał na dwóch kółkach ;P
Rozumiem, że sama hala nie pozwala na coś takiego jak EICMA, ale to nie chodzi też o to. Moim zdaniem mogliby zrobić cokolwiek, żeby było bardziej atrakcyjnie. Tyle hali było wlne-to mogli zaprosić Raptownego czy jakiegoś innego stuntera, niech pojeździ trochę. A tak naprawde w przeciągu trzech lat (byłem co roku) nie zrobili kompletnie nic. Jedyną atrakcją jest kilka znanych osób, ale tak naprawde nic związanego z motocyklami. A w momencie, kiedy kupiłem swoją maszyne takie "artakcje" jak dosiadanie innych sprzętów to tak naprawde nic emocjonującego. Większośc do tego stała na stelażach, więc tak naprawde zero porównania. Mogliby chociaż dac możliwość włączenia zapłonu lub cokolwiek innego, ale wiedziałbyś, że coś robią. Aktualnie dajesz 25zł (rok temu było 20) i masz to samo co roku. Ile można dosiadać praktycznie te same maszyny? rok, dwa trzy?