OCEŃ ARTYKUŁ
Stunt Grand Prix 2009 – Bydgoszcz, 29–30 sierpniakliknij i przesuń wskaźnik
Stunt Grand Prix 2009
Stunt Grand Prix 2009
Stunt Grand Prix 2009
Stunt Grand Prix 2009
Stunt Grand Prix 2009
Stunt Grand Prix 2009
Stunt Grand Prix 2009
Stunt Grand Prix 2009
Na koniec zawodów rozegrano także nową w Polsce konkurencję, nazywaną „Last/One Man Standing”. Polega ona na tym, że na znacznie ograniczoną przestrzeń wyjeżdża grupa kilkunastu zawodników. Każdy siada na baku z nogami założonymi na kierownicy. Wygrywa ten, który utrzyma się najdłużej na motocyklu. Wszyscy próbują wyeliminować się wzajemnie na wszelkie możliwe sposoby – w użyciu są ręce, nogi, a nawet same motocykle!
Konkurencję tę wygrał, wspomniany już wcześniej, debiutant, czyli Mirek Forgielaka Szwajcar.
Tak jak wspomniałem na wstępie, takiej imprezy w Polsce jeszcze nie było. Owszem, bywały takie, na których pojawiało się więcej kibiców; były też takie, które miały bardziej spektakularną oprawę i były mocniej wypromowane. Nigdy jednak do ostatniego weekendu tegorocznego lata nie widzieliśmy w jednym miejscu zmagań tak doborowej stawki Żadna inna impreza nie była tak perfekcyjnie zorganizowana. Wszystko od samego początku do końca było dokładnie przemyślane i skrupulatnie dopracowane. Cygan sam przyznał, że „zrobił imprezę, w jakiej sam, jako zawodnik, chciałby wystąpić”… I udało mu się to w 110%.
Nowy system ocen sprawdził się znakomicie. Wprowadził do tego sportu element, którego do tej pory trochę brakowało – czysta, klarowana i jasna dla wszystkich rywalizacja między zawodnikami w czasie rzeczywistym… Bez czekania na werdykt, ustalany przez sędziów w ciszy na zapleczu. Ponadto odejmowanie punktów za upadki wymusiło na zawodnikach bardziej rozważną i dokładną jazdę. Nikt z czołówki nie mógł sobie pozwolić na ryzyko w postaci wykonywania niedopracowanych i nie do końca opanowanych tricków. Naprawdę, mówię to z czystym sumieniem i cała odpowiedzialnością – nie było się do czego przyczepić.
Dlatego też życzę wam i sobie, żeby Stunt GP, które pokazało nam całkowicie nowy poziom i nową jakość w przygotowywaniu takich imprez, nie tylko stało się wzorem i standardem dla innych organizatorów. Chciałbym także, żeby marzenie Maćka, aby w przyszłości stworzyć cały cykl imprez, pozwalający wyłaniać prawdziwego, niekwestionowanego Mistrza Europy, stało się rzeczywistością… I to jak najszybciej!
Po długiej przerwie, trwającej od września zeszłego roku, mieliśmy przyjemność ponownie zorganizować event dla pasjonatów torowych wyścigów motocyklowych. Impreza ta była szczególna, ponieważ odbyła się na nowym dla nas obiekcie.