załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

RELACJE

Rumunia 2009

informacja prasowa
24-10-2009, 14:33
OCEŃ ARTYKUŁ Rumunia 2009 kliknij i przesuń wskaźnik
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009


08 lipca 2009 r.
Pobudka wcześnie, namioty suche, wiało całą noc. Decyzja: szybkie papu i jazda do Prisztiny.
Nagle okazuje się, że nie będzie to takie hop siup. W Trampku z przodu kicha. Cóż, wyspecjalizowany serwis w naszym składzie błyskawicznie ściąga koło, wyciąga dętkę, kontroluje oponę, wkłada nową dętkę i z uśmiechem pompuje kompresorkiem koło.
Pompuje… Pompuje… Pompuje… iiiii nagle opamiętanie, ściągamy dętkę i Eureka! „Przyszczypana” w dwóch miejscach! Noooo to jesteśmy w du...


Decydujemy, że ja i Piotr na koń i szukamy wulkanizacji (po drodze na jednym z łuków eksploruję poletko kukurydzy – jakoś bez kufrów i pasażerki Afri idzie trochę szybciej)... Po około 50–60 km znajdujemy naprawę. Koszt po przeliczeniu wynosi 6 PLN. Wracamy, zakładamy koło i już jest 12:00. Jedziemy na granicę. Kolejka złożona w większości z tzw. mrówek w Daciach. Omijamy i zostajemy szybko odprawieni. Wjazd do Serbii. Tu już czekamy grzecznie w kolejce, na szczęście, krótkiej. Kontrola na granicy bardzo dokładna, ale tylko dokumenty. Stemple w paszporty i dzida. Widać już różnicę, wszystko jest pisane cyrylicą. Na szczęście, jest też podwójna pisownia. Pogoda jest super, szukamy jakiegoś obiadu. Znajdujemy bar. Zatrzymuję się i pytam kelnerkę, czy można coś zjeść. Oczywiście, angielski jest tu językiem bardzo obcym. Na migi jest trochę lepiej, ale odpowiedź brzmi: „Nie”, tylko napoje (patrz – piwo). Załamka. Stoję w upale przy moto. Robimy krótką naradę z Madzią i Piotrem. „Bażant” tankuje wachę. Podchodzi tubylec z knajpki i zaczyna nam po angielsku (o dziwo) tłumaczyć, że 200 metrów wcześniej jest taki grill bar z dobrym i smacznym jedzeniem. Tubylec zaciekawiony pyta nas skąd i dokąd jedziemy, po czym życzymy sobie szczęścia i odjeżdżamy do rzeczonego grilla.


Bar jest i owszem, ale przez 10 min nie jesteśmy w stanie niczego zmówić. Powód błahy - bariera językowa. Rozwiązanie jest jednak proste i skuteczne – sprzedawczyni zabiera Madzię do kuchni i pokazuje, co ma w lodówce. Zamówienie złożone i po kwadransie już spożywamy pyszne coś z mięsa, sałatkę pomidorową i bułeczki. Wszystko popijamy odrdzewiaczem, czyli Coca-Colą. Jest pięknie. Za całość płacimy ich pieniążkami, w przeliczeniu niecałe 20 PLN, co wprowadza nas w doskonały nastrój, którego nawet rozpoczynająca się ulewa nie jest w stanie zepsuć. Ulewa mija i mija czas, tylko my w tym samym miejscu, a więc na rumaki i naprzód. Decydujemy się na autostradę, żeby troszkę podgonić.


Gonimy całkiem nieźle aż kończy mi się wacha, co owocuje objawem paniki w moim jestestwie (na pewno coś się zepsuło). Na szczęście, jest Piter, który uspokaja i przełącza już prawie ukręcony kurek na res. Ogień na jakikolwiek CPN, autostrada owocuje spalaniem w granicach 7 l, co wyjaśnia niespodziewany brak paliwa. Robi się ciemno i nieciekawie, więc zatrzymujemy się na noc w przydrożnym motelu. Moto do garażu, a my do kąpieli i spania (przed snem jeszcze tylko piwko i Metaxa).


09 lipca 2009 r.
Poranek budzi nas deszczem. Lekka załamka. Powolne wstawanie i śniadanie. Przestaje padać. Smarowanie łańcucha, pakowanie i w drogę. Kosowo czeka.


Wjazd do Kosowa dziwny, niby granica, ale widać, że świeża. Przed wjazdem musimy zapłacić obowiązkowe OC – 20 euro od motocykla. Lżejsi o tą sumę pociskamy dalej. Kraj – prowincja. Zupełnie inny niż wcześniejsze. Mnóstwo meczetów i zamalowane znaki tam, gdzie była cyrylica. Chaos na drodze osiąga apogeum w stolicy Kosowa, Prisztinie. Klaksony i brak organizacji. Wszędzie pełno pojazdów KFOR. Budynki Unii Europejskiej i NATO są szczelnie odgrodzone i pilnowane przez lokalną (chyba) policję.


W Prisztinie spędzamy około 2 godziny włócząc się po mieście i lokalnym bazarku. Motocykle zaparkowane pod budynkiem rządowym, ale na zewnątrz ogrodzenia – strażnik obiecał patrzeć na bagaże.

Rumunia 2009 zdjęcia(zdjęć: 22)

RZUĆ OKIEM NA INNE, CIEKAWE GALERIE:

ZOBACZ, PISALIŚMY TEŻ O:

Koniec Aprili RSV4 Factory – nowy sport w 2013?

09-02-2012
Pojawiły się pierwsze plotki o nowym sportowym motocyklu z Noale, który zastąpi model RSV4 Factory.
 
 
 
 
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Harley-Davidson Sportster 72 i Softail Slim już w Polsce

przedwczoraj
Dzisiaj miała miejsce prezentacja dwóch nowości HD na sezon 2012. Mieliśmy okazję zobaczyć Sportstera 72 przywodzącego na myśl lata siedemdziesiąte oraz kolejnego członka rodziny Softail model Slim.
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Czy byłbyś zainteresowany MOTOGEN w wersji drukowanej?
TAK
NIE




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/8
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms