Był to wtorek, równo tydzień cieszyliśmy się nicejskim słońcem. Ogólne zmęczenie dawało nam się we znaki, jednak rozochocony wspólną jazdą Jorian zapowiedział się na popołudnie i nie mogliśmy odpuścić. Po relaksie na plaży zajechaliśmy na plac, tam szybka reanimacja jego mocno zgruzowanej 636 z 2005 roku i zaczęliśmy, a raczej on zaczął. Cały jego fenomenalny styl nie polega na samym cykaniu jednego triku po drugim, a na niesamowitej zdolności łączenia ich w całość. Jorian nie planuje poszczególnych combosów. Po prostu, gdy włączy mu się tryb ADHD idzie za ciosem, skacząc po moto jak obłąkany. Dodam tylko, że cały czas ma całkowitą kontrolę nad sytuacją. Oczywiście słowami ciężko jest opisać to co na żywo odbiera Ci mowę, wiec pozostaje wierzyć w sponsorów przyszłorocznej edycji Streetbike Freestyle w Bydgoszczy i w to, że zobaczymy Joriana w Polsce. ...jedyne co robił do końca wyjazdu, to kontemplacja odmiennych stanów świadomości...
Nie myślcie jednak, że polska ekipa dostała od Francuzów baty. Cieszy mnie fakt, że w końcu mogliśmy z nimi polatać jak równy z równym. Mamy tak różne style, że miejscowi oglądali nasze popisy z takim samym uśmiechem, jak my ich. Pobyt Polaków na pewno zapisze się w ich pamięci. Agresywne drifty Huberta, combo i szybkie cyrkle Moka, opanowanie motocykla Beka, wytrwałość Tomka M3M, rzucanie psem Cygana czy moje lecenie na aferę, tego na co dzień nie mają. Dużego pecha miał Sokół, który po pierwszych kilku dniach z bananem na twarzy kręcił swoje ukochane cyrkle na nowej F4i. Przy jednym z upadków jego kciuk dostał się pomiędzy przełączniki a zbiornik. Zaczął schodzić mu paznokieć i jedyne co robił do końca wyjazdu, to kontemplacja odmiennych stanów świadomości.
Nie wiem czy czytając ten tekst choć w minimalnym stopniu odczuliście klimat, który towarzyszył mi przez te 10 dni. Urok Nicei to nie tylko stunt na parkingu Palais Nikaia. Tutaj stwierdzenie „obcowanie z motocyklem” nabiera zupełnie nowego znaczenia. Budzisz się z uśmiechem na gębie, wiedząc, że zaraz zjedziesz do garażu, wsiądziesz na swojego psa i Twoim jedynym problemem będzie decyzja co dzisiaj robić. Pojechać ćwiczyć triki na parkingu? Skoczyć na plażę i trochę się zrelaksować? Wyjechać kawałek za miasto i pędzić po górskich zakrętach przy zapierających dech widokach? Czy może po prostu bezstresowo pokręcić się po mieście? Nawet jeśli wasza bujna wyobraźnia pracuje teraz na najwyższych obrotach, to uwierzcie mi, że na żywo ten motocyklowy raj jest jeszcze lepszy niż się wam wydaje.
pozdro
a
Polak potrafi ^^
Gratsy Simps!