Stunt
W sobotę większa część zgromadzonych na płycie lotniska „walczyła” z namiotami i stoiskami, które porywisty wiatr dosłownie unosił w powietrze. Kilku śmiałków z ekipy Agressive Group katowało swoje maszynki na placu treningowym, twierdząc, że podczas jazdy przynajmniej nie jest tak zimno. Młody125 kręcił się jak szalony na swojej CBR, mimo że jego zmoknięte ciuchy ważyły jakieś dodatkowe 10 kg. Tak mniej więcej wyglądał poranek.
Około godziny 12 pokazało się na chwilę słońce i widać było, że płyty lotniska szybko schną. Pojawił się cień nadziei, że może jednak matka natura będzie przychylna i pozwoli, by impreza w ogóle się odbyła! Wiatr wciąż szalał niczym halny w górach i starał się zaprosić stoisko Motogenu do podróży w przestrzeń kosmiczną. W międzyczasie coraz więcej stunterów zaczynało „warm up” przed sobotnimi przejazdami. Wyglądało na to, że impreza powoli się rozkręca, jednak przybyłej publiki wciąż było jak „kot napłakał”. Większość stanowili członkowie ekip i kibice, którzy przyjechali do Warszawy mimo pogody, pokazując, że fani extremalnej jazdy na kole, to nie ludziki z cukru.
Sobotnie przejazdy zawodników to jedna wielka walka z pogodą. Impreza była kilkakrotnie przerywana właśnie przez powracające opady deszczu i bardzo silny wiatr.
Klasyfikacja generalna po sobotnich przejazdach, klasyfikujących stunterów do niedzielnych finałów, wyglądała następująco:
- Stunter 13
- Łukasz FRS
- Pasio
- Kaban
- Mok WHS
- Raptowny
- Maty
- Beku WHS
- Fragment
- Młody125
- Tommy
- Czesio
- Kuba 9449
- Mochu
- Kamil FRS
- Procent
- Kuba FRS
- Matt
- Tomek CBR
- Żural
- Kikac
- Ostry
- Vojszu
- Tomek Kawałek
- Gauson
- Seba FRS
Co do stoiska to faktycznie było tak, jak napisałeś. Rozważaliśmy złożenie całości i powrót do domu, ponieważ warunki atmosferyczne nie pozwalały na rozstawienie wszystkiego co mieliśmy tak, jak zaplanowaliśmy. Wiatr kilka razy niemal przewrócił namiot, stąd ściany były zdjęte. Nie mogliśmy rozstawić plazmy z tego samego powodu... Generalnie wystawowo dla nas EM było porażką i wcale tego nie kryjemy. :) Lokalizacja była niestety ustalona przez G-SHOCK'a.
Co do Was, drogi Motogenie, to stoisko mieliście kiepskie mówiąc szczerze. Namiocik, kanapa, kilka smyczek i koniec. Na dodatek tak trochę na odludziu.