załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

RELACJE

Rumunia 2009

informacja prasowa
24-10-2009, 14:33
OCEŃ ARTYKUŁ Rumunia 2009 kliknij i przesuń wskaźnik
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009
<b>Rumunia 2009</b>
Rumunia 2009


Kierujemy się na Beius – miasto, które posiada w okolicy ciekawe jaskinie, kiepskie asfalty, ale doceniamy fakt, że w ogóle są. Tzn. są tylko do pewnego momentu, potem są różne szutry. Od takich fajnych drobnych po trakty robione z tłucznia, takiego jak u nas na podkładach kolejowych. Najgorsze to te z nieutwardzonego i świeżego tłucznia. Troszkę błądzimy, ale przesympatyczni tubylcy kierują nas w dobrym kierunku. Po obejrzeniu jaskini (warto) szukamy noclegu. Decydujemy się na piękną scenerię: rzeczkę na tle gór i kępy drzew, z dala od wszystkiego. Po krótkim rekonesansie drugi brzeg jest lepszy od aktualnego, a więc znajdujemy bród i dzida. Ciepła kolacja plus jakiś tam odkażalnik i burza z mnóstwem piorunów to super przepis na udaną imprezę. Namioty wytrzymują.


06 lipca 2009 r.
Pobudka i śniadanie bardzo wcześnie 6:00. Wszystko jest mokre, do 9:00 suszenie i pakowanie. Kierujemy się na południe. W Beius tankowanie i w jakiejś podrzędnej wiosce kupujemy wodę. Dochodzi do nas też fakt, że czas w Rumuni jest inny niż w Polsce i trzeba dodawać godzinę. Cóż, lepiej późno niż wcale :). Plan na dzisiaj przewiduje ok. 300 km. Jak na razie po 70 km zjazd na białą na mapie drogę, która weryfikuje nasze przygotowanie do bezdroży. Droga niknie zmieniając się to w szutry, to w rozlewisko, kamienie i krótkie odcinki supernowego asfaltu. Męczarnia w potwornym kurzu i upale. Po ok. 2 godzinach i 30 km znajdujemy pasterzy, którzy kierują nas do wioski (nie pomogli nam w określeniu naszej pozycji na mapie), w której spotykamy się z uśmiechem życzliwością i w końcu pomocą. Mamy wytyczne na kierunek, w którym powinniśmy jechać. Dalej są szutry, ale jest to jakiś uczęszczany trakt i są znaki. Remonty dróg polegają na przywiezieniu wywrotki tłucznia, wysypaniu na hałdę, a następnie rozsypaniu tego budulca w miarę wzdłuż drogi. Jesteśmy już potwornie zmęczeni. Wiem, że już nie dojadę do przełomu Dunaju, tak jak chciałem i nocleg wypadnie nam gdzieś... gdzieś!


Około 20:00 rozsądek bierze górę i udajemy się w góry w kierunku naniesionego na mapie kampingu. Robi się chłodniej. Docieramy do, wydawać by się mogło, turystycznej miejscowości, rozdzielamy się i eksplorujemy w celu odnalezienia kampingu. Efekt – gleba „Bażanta”. Na szczęście, niegroźna, ale pola namiotowego nadal brak. Robi się ciemno. Znajdujemy pensjonat, gdzie za 10 euro mamy pokój i śniadanie na osobę. Kąpiel, kolacja, dopada nas zmęczenie. Zasypiam jak niemowlę.


07 lipca 2009 r.
Poranek piękny, nie pada... Jeszcze! Szamiemy śniadanko i w drogę (w TV pokazują powodzie we wschodniej i północnej Rumunii. Decyzja: jedziemy na przełom Dunaju, a potem Albania). Jest fajnie. Po ok. 1,5 km dojeżdżamy do jeszcze niewykończonego ośrodka nad pięknym zalewem, jest coraz wilgotniej. Ubieramy „kondomy” i robi się parno. Droga zmienia się w szuter, zaczyna się robić bardzo ślisko i mgliście. Dojeżdżamy do szczytu, kończy się szuter, a zaczyna się kamienisty trakt. Deszcz już nie pada, leje! Po wyjściu z kolejnego zakrętu prawie najeżdżam na trampka „Bażanta”, który leży grzecznie na lewym boczku. Ogólnie bez strat i jedziemy dalej. W tej miłej atmosferze mija nam kolejne 40 km, czyli jakieś 2 godziny. W końcu trafiamy na asfalt. Nowa główna droga, tylko że w trakcie remontu. Z mijankami bez wymalowanych pasów, za to z tirami i dużą ilością deszczu. Czuję jak „kondom” przemókł na wysokości pasa i wpuszcza przez zamek duże ilości wody. Mijamy tira z Polski – facet radośnie nam trąbi i jest miło. Pioruny walą dookoła, kiedyś to się chyba skończy? Kończy się niespodziewanie i nagle; w momencie dojechania do Dunaju świeci słońce. Przerwa, robimy kawkę, suszymy ciuchy i robimy fotki. Po posileniu i napojeniu dzida przed siebie. Winkle, szutry, skały, urwiska, psy, krowy i jeden żółw. I tak przez ponad 100 km – super. U kresu przełomu znajdujemy kamping z prysznicem i toaletą. Zamawiamy kolację i zimny browar. W telewizji pokazują pogrzeb Jacksona i powodzie. Utwierdzamy się w przekonaniu, że powinniśmy jechać na południe. Ok. 21 przechodzi burza. Właściciel mówi, że tu już tak 20 dni leje – masakra. Noc, psy całą noc ujadają...

Rumunia 2009 zdjęcia(zdjęć: 22)

RZUĆ OKIEM NA INNE, CIEKAWE GALERIE:

ZOBACZ, PISALIŚMY TEŻ O:

Koniec Aprili RSV4 Factory – nowy sport w 2013?

09-02-2012
Pojawiły się pierwsze plotki o nowym sportowym motocyklu z Noale, który zastąpi model RSV4 Factory.
 
 
 
 
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Harley-Davidson Sportster 72 i Softail Slim już w Polsce

przedwczoraj
Dzisiaj miała miejsce prezentacja dwóch nowości HD na sezon 2012. Mieliśmy okazję zobaczyć Sportstera 72 przywodzącego na myśl lata siedemdziesiąte oraz kolejnego członka rodziny Softail model Slim.
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Czy byłbyś zainteresowany MOTOGEN w wersji drukowanej?
TAK
NIE




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/8
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms