OCEŃ ARTYKUŁ
Moto Show Bielawa 2010 – relacja
kliknij i przesuń wskaźnik
Moto Show Bielawa 2010 - zawodnicy
Jorian wykonuje backflipa
Klasa nieregulaminowa robiła co mogła...
...aby pokazać klasę...
...a wszystko i tak pozamiatał Paweł Karbowicz na Simsonie!
Jazda tyłem do przodu w wykonaniu Kabana
Procent aka Promil
Rodzynek całej imprezy, jedyna kobieta w stawce - Ewa Pieniakowska
Beku podczas "mokrego" przejazdu
W sobotę dzięki świetnej pogodzie, trybuny zapełniły się kibicami
Walka na torty z okazji urodzin Młodego 125
Najmłodsi stunterzy - Piotruś i Eryk pokazali na małych Hondach, że to nie sprzet czyni zawodnika :)
Zarówno zawodnicy, jak i zaproszeni goście, którzy zostali ciepło przyjęci w Bielawie, spokojnie dokonali wszelkich formalności związanych z rejestracją i zgłoszeniami do zawodów, odbyli treningi, pojechali w kwalifikacjach. W sobotnie przedpołudnie trybuny dla widzów (skrzętnie zabezpieczone podwójnymi barierkami) lekko świeciły pustkami, aby w końcu zacząć zapełniać się widownią. Cóż, sobota dla wielu osób jest normalnym dniem pracy, więc sporo osób zaczęło pojawiać się w trochę późniejszych godzinach. Po południu miejsca dla publiczności zgromadziły naprawdę spory tłum fanów ewolucji na motocyklach. Deszcz sobie odpuścił, więc wszystkie przejazdy kwalifikacyjne (zarówno regulaminowej, jak i pozaregulaminowej, gdzie startowali zawodnicy na skuterach, motorowerach i motocyklach o małej pojemności) oraz pokazy Shift Team odbyły się na „suchym”. Im więcej publiczności zapełniało trybuny, tym głośniejsze brawa i owacje dostawali jeźdźcy, a co najważniejsze, w pewnej chwili nie trzeba było zachęcać publiki do braw, bo ludzie sami żywiołowo reagowali na tricki prezentowane na wydzielonym terenie. Motocykliści, którzy pojawili się na imprezie, też dawali mocno czadu, szczególnie koleś na GSXF, który z uporem maniaka katował do wystrzału kolejne opony, zbierając spore owacje. Chłopcy zawsze będą chłopcami, obojętnie, ile mają lat, zmieniają tylko zabawki :).
Aby wszelkim formalnościom stała się zadość, w sobotę, po pierwszych treningach i pokazie gwiazd, zawody zostały otwarte oficjalnie przez Burmistrza Bielawy, który dumnie wjechał na zamknięty odcinek obwodnicy na trike'u, w asyście zmotoryzowanych policjantów i uczestników zlotu motocyklowego, który odbywał się równolegle z zawodami.
Ale za to niedziela…
…nie do końca była dla nas. Pogoda pokazała, że potrafi pokrzyżować wszelkie plany i, zamiast przelotnych opadów, mieliśmy raz krótką, a później już długą, solidną ulewę. Deszcz przepędził wszystkich, począwszy od publiczności, która od rana gromadziła się na trybunach, a kończąc na samych zawodnikach, którzy tłumnie zebrali się pod rozstawionymi namiotami. Pierwsze przejazdy kwalifikacyjne udało się jednak przeprowadzić na suchym asfalcie. W trakcie jazdy klasy nieregulaminowej gdzieniegdzie były jeszcze plamy wilgoci, ale nie stanowiło to problemu, tym bardziej że sprzęty o niewielkich pojemnościach nie charakteryzują się dużą mocą i są łatwiejsze przy panowaniu nad mechanicznymi kucykami. Niestety, w trakcie finałów klasy regulaminowej, podczas przejazdu Wojtka – „Beka” z Wheelieholix – rozpadało się, tym razem na dobre. „Beku” zakończył swój pokaz na mokrym asfalcie, członkowie jury chcieli przerwać finały, ale dali jeszcze szansę Piotrkowi „Kabanowi” Piotrowskiemu, który, głodny jazdy, zdecydował się na ewolucje w deszczu. Po jego przejeździe ulewa przejęła kontrolę nad światem i tym razem imprezę przerwano. Kiedy deszcz przestał padać, okazało się, że ani rachityczne słońce, ani lekki wiatr nie mają specjalnej chęci, aby wysuszyć asfalt. Po dłuższej przerwie swoje umiejętności zaprezentowali najmłodsi: Eryk i Piotruś, dwaj niespełna 7-letni stunterzy, pomykający na 50-tkach Hondy. Eryk dostawał gromkie brawa za wheelie w duecie z tatą, za to Piotrek zbierał owacje wykonując naprawdę efektowne chainsaw. Jeszcze raz nastąpił pokaz Team Shift i poczyniono ustalenia dotyczące dalszej części dnia. Dla bezpieczeństwa zawodników ustalono wspólnie, że wyniki dla klasy regulaminowej zostaną przepisane z soboty, czyli z sesji kwalifikacyjnej, a konkurencje dodatkowe, które miały zostać rozegrane (konkurs na najdłuższe stoppie i tzw. Sickest Trick), ze względu na mokrą nawierzchnię zamienione zostały na konkurs Circles (najwięcej wykręconych kółek w ciągu 30 sekund) i Last Man Standing. W obydwu tych konkurencjach startowali i byli wspólnie klasyfikowani wszyscy chętni zawodnicy, niezależnie od dosiadanego sprzętu. W kręceniu cyrkli bezkonkurencyjny okazał się Dawid Marach vel Procent natomiast, ku zaskoczeniu wszystkich, w Last Man Standing zwyciężył Mateusz Izydorczyk, zawzięcie upalający tajwański skuter! Wielkie brawa!
kto jest umoczony w układy i układziki? tu także proszę o konkrety.
a impreza w Bielawie nareszcie wpisze się do kalendarza imprez dla czołówki polskich stunterów, którzy do tej pory decydowali się opuszczać smutne widowisko.
ZIBI, dla mnie możesz czekać i pięć lat. co bys zrobił na miejscu organizatorów, jeśli ulewa rozpędziła wszystkich? trzeba było czekać. nie wiem, czego konkretnie się spodziewałeś, wlasnego Toi Toi???
a przy okazji, niech sklecą lepszy tekścik w tej całej Hybryda Sp z o.o.
hybryda głupoty, zawiści i małomiasteczkowego chamstwa.
Autor: M. Kwiecień; IP znane.
wiadomo jednak, ze zawsze będzie tak, że nie do końca wszystkim będą się podobały wyniki, w szczególności tym, którzy nie weszli do finału. nie moja wina, tak ktoś świat poukładał.
a co do znanych - panowie napierdzielają tak, ze smutna godzina, więc czemu się dziwić, że:
a) są znani
b) są dobrze oceniani?
ALE WIDZĘ, ŻE NA MOCNO "NIEZALEŻNYM" PORTALU INFORMACYJNYM MIASTA DZIERŻONIOWA ZAAPLIKOWAŁEŚ KOMENTARZ. tam znajdziesz poklask i uznanie, tutaj nie bardzo. z podobnymi wywodami na SP jeszcze zapraszam. będzie, kurwa, wesoło.