Motocykle to nie tylko szpan. Motocykle to styl, sposób wyrażania siebie. Motocykle to także sztuka. Dowodem na to jest zorganizowana w nowojorskim Solomon R. Guggenheim Museum wystawa pod tytułem „The Art of the Motorcycle” z 1998 roku.
Przyciągnęła ona prawdziwe tłumy – 2 000 000 odwiedzających! Świat sztuki został wstrząśnięty tak nowatorskim podejściem, Tomasa Krensa, pomysłodawcę i organizatora ekspozycji, okrzyknięto najambitniejszym człowiekiem w świecie sztuki, a jego dzieło krytycy uznali za ogromny sukces. Na samej wystawie pokazano wiele niezwykłych motocykli, lecz jeden zasługuje na szczególną uwagę. Jest nim właśnie MV Agusta F4.
Sztuka ruchoma
Aby móc ocenić dzieło sztuki, trzeba mieć wyrobiony dobry smak. Tak jak sztukę należy interpretować, tak również trzeba odbierać motocykle marki MV Agusta. Jednoślad ten został okrzyknięty najpiękniejszą maszyną na Ziemi, czego dowodem było wystawienie go w Muzeum Guggenheima. Śmiało możemy powiedzieć, że F4 jest definicją piękna. Motocykl ten w pierwszej wersji został zaprojektowany przez samego Massimo Tamburini, człowieka, który jest żyjącą legendą motocyklowego świata. To on stworzył Bimotę (wraz z Bianchim i Morrim, stąd BiMoTa) i zaprojektował wspaniałe Ducati 916. Projektanci z Varese wykonali kawał dobrej roboty, tworząc nową stylizację tego motocykla. Już na pierwszy rzut oka widać, że kierowali się przede wszystkim dobrym smakiem. Każda linia wykonanego z termoplastiku nadwozia jest płynna, piękna i przemyślana. Patrząc na przód maszyny, naszym oczom ukazuje się wspaniały reflektor, w kształcie przypominający diament, a dalej smukłe linie prowadzą do niewielkich lusterek w kolorze nadwozia z wbudowanymi LED-owymi kierunkowskazami. Na lusterkach zauważymy małe deflektory. Spoglądając dalej, na przepiękny bok maszyny, zauważamy, że wszystko jest idealnie proporcjonalne, spasowane, spójne i stonowane. Patrząc na F4 z tyłu, aż chce się krzyknąć „Bellissima!”. Piękniejszych linii nie widziałem w żadnym z produkowanych motocykli. Każda wyprzedzona osoba będzie rozpamiętywać po wsze czasy dzień, w którym na drodze zobaczyła tył tego motocykla. Cztery prostokątne rury wydechowe, a nad nimi dwa pięknie ukształtowane światła stop, wkomponowane w zadupek przypominający kształtem grot. Patrząc na motocykl z góry, mam nieodparte wrażenie oglądania leżącej super modelki o idealnych wymiarach. Siadając za sterami maszyny, naszym oczom ukazuje się niesamowicie wystylizowany wyświetlacz w technologii Digital Matrix. Gdzie nie spojrzymy, tam znajdziemy styl, smak i najczystszą formę, bez żadnych zachwiań. Projektanci z CRC (Cagiva Research Center) dobrze zrobili, że nie odeszli od oryginału, ponieważ motocykl przez lata produkcji nie zestarzał się, jak ma to miejsce w przypadku japońskich maszyn. Potrzebował tylko małego uaktualnienia. Jednoślad jest dostępny w trzech kombinacjach kolorystycznych: klasycznie dla MV Agusty w pastel red/metalic silver, oprócz tego w seksownym gloss black/matt black oraz titanium grey/admiral grey.
Potęga technologii
Włosi lubią uzbrajać swoje motocykle w wysublimowane technologie, jakich żadna marka nie stosuje na co dzień. MV Agusta F4 jest tego dobrym przykładem. We wczesnej fazie projektowania silnika do F4 udział wzięli inżynierowie Ferrari, odpowiedzialni za konstruowanie jednostek napędowych do bolidów Formuły 1. Właśnie dzięki temu silnik motocykla odziedziczył pewną cechę – promieniowe zawory. Przewagą takiego rozwiązania jest to, że – w przeciwieństwie do tradycyjnych – zawory te mogą być większe, a to w konsekwencji wpływa na zwiększenie mocy silnika. Świecę zapłonową umieszczono niemal centralnie nad tłokiem, co znacznie poprawiło spalanie mieszanki paliwowo-powietrznej. Takie rozwiązanie pozwala na stworzenie głowicy o półkolistych komorach spalania, potocznie zwanymi HEMI (hemispherical z ang. półkolisty).