KTM przez dziesięciolecia postrzegany był jako marka raczej bezkompromisowa. Austriackie motocykle przygotowywane i projektowane były na zasadzie „wszystko albo nic”. Dodatkowo nie można ich było zaliczyć do sprzętów potulnych i łagodnych jak baranki, nawet jeśli bierzemy pod uwagę motocykle szosowe. Sprzęty dedykowane młodzieży również nie mogły narzekać na brak temperamentu i powodowały przyspieszone bicie serca.
Jesienią 1999 roku obwieszczono powstanie tzw. 125 Project, który miał obejmować całą gamę motocykli z czterosuwową „setką”: Adventure, Supermoto, Naked Bike and Superbike. Podczas ostatniej edycji Ogólnopolskiej Wystawy Motocykli i Skuterów w Warszawie zwiedzający mogli podziwiać koncept Austriaków, mający wszelkie szanse na to, żeby ujrzeć światło dzienne jako motocykl produkcyjny, chociaż w lekko odmiennej formie. Był to 125 Stunt Bike. Później przyszła kolej na prezentację kolejnej wariacji „na temat”: 125 Race Version, formy małego supermoto z przeznaczeniem wyłącznie do użytku na torze wyścigowym. Nie trzeba było długo czekać na pierwsze wyniki w postaci motocykla, który wdrożony został do produkcji seryjnej i ma wszelkie prawa, aby poruszać się po drogach publicznych.
Jak twierdzą sami Austriacy z KTM, projekt całej gamy motocykli o małej pojemności, przeznaczonych dla młodych jeźdźców, rozwijany był od 2003 roku. Zwrócono wtedy uwagę na tworzącą się niszę rynkową i zapotrzebowanie na tego typu jednoślady. Wiadomo było, że cały projekt musi hołdować zasadzie, która zapewne gdzieś w centrali firmy wyryta jest złotymi literami: Pure Riding Fun (z ang. Czysta Radość z Jazdy). W ten sposób powstał zupełnie nowy motocykl, który stworzyli ludzie odpowiedzialni za legendarnego już Duke 690, a o stylistykę zadbał jeden z partnerów KTM, firma Kiska Design, która wcześniej maczała palce w stylistyce „pomarańczowych diabłów” (ci ludzie dotknęli się np. do X-Bowa).
Jak w przypadku wszystkich motocykli austriackiego producenta, przy 125 Project obowiązywały pewne żelazne zasady: odczucia z jazdy mają być typowe dla sportowego motocykla, należy zachować jak najniższą masę pojazdu, dbając jednocześnie o jak najlepszą trakcję i prowadzenie. W klasycznej dla marki ramie kratownicowej z lekkiego i wytrzymałego stopu stali umieszczono całkowicie nową jednostkę napędową, zaprojektowaną i wykonaną od podstaw w Mattighofen, siedzibie KTM-a. Chłodzony cieczą, silnik o pojemności 125 ccm posiada dwa wałki rozrządu umieszczone w głowicy, a za jego zasilanie w paliwo odpowiada elektroniczny wtrysk. Serce jednośladu jest naprawdę nowoczesną i ekonomiczną jednostką oraz spełnia wszelkie możliwe normy emisji spalin. Ze względu na przepisy, moc wynosi 15 KM. Zadbano jednak o zadowolenie maniaków tuningu i mocy, uzupełniając o odpowiednie pozycje katalog Power Parts. Wróble na drzewach ćwierkają też o tym, że silnik został przygotowany w ten sposób, aby jego elementy umożliwiały zastosowanie komponentów zwiększających pojemność do prawie 300 ccm, co może sugerować, że 125-tka zyska kolejne wcielenie. Może jako „ćwiartka”?...o stylistykę zadbał jeden z partnerów KTM, firma Kiska Design, która wcześniej maczała palce w stylistyce „pomarańczowych diabłów”...
Tadam! Nadeszła wiekopomna chwila! Podczas największych targów motocyklowych – najpierw INTERMOT (Kolonia), a zaraz później EICMA (Mediolan) – tłumom żądnym wrażeń i nowości przedstawiono całkowicie nowy motocykl, Duke 125. „Księciunio” nawiązuje zarówno do wcześniejszych prototypów, jak i do swoich starszych i większych braci, sprawiając wrażenie bardzo „poważnego” motocykla. Zawieszenia pochodzą od głównego dostawcy KTM-a, holenderskiego WP, i kojarzyć się mogą z modelem RC8R, szczególnie przednie, gdzie zastosowano widelec upside-down o średnicy goleni 43 mm. Zarówno przedni, jak i tylny zawias mają spory skok, wynoszący 160 mm i pozwalający na uzyskanie dużego prześwitu na poziomie 185 mm. Dziurawy asfalt, krawężniki, a nawet schody nie powinny stanowić przeszkody dla małego Duke’a. Układ hamulcowy to szaleństwo. Promieniowo mocowany przedni zacisk obejmuje tarczę słusznych rozmiarów (Ø 280 mm), co zapewne pozwoli na świetne dozowanie siły hamowania i osadzenie w miejscu jednośladu ważącego około 118 kg (masa bez płynów). Lekkie aluminiowe felgi obuto w sportowe opony o wymiarach 110/70x17 (przód) i 150/60x17 (tył).
KTM dba o promocję Duke’a 125. Na potrzeby nowego motocykla przygotowano specjalną stronę internetową oraz profil na Facebooku, gdzie dostępne są wszystkie najnowsze informacje dotyczące tego modelu. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że austriacki producent po raz kolejny wykracza poza ogólnie stosowaną „poprawność polityczną” i prezentuje „Księciunia” w akcji na gumie, co już wcześniej miało miejsce w przypadku modelu 690. Czyżby spece od marketingu podkreślali, że to świetny, nowoczesny, oszczędny i proekologiczny sprzęt, ale jednocześnie chcieli dać do zrozumienia, że nie jest tak grzeczny, jakby się mogło wydawać? Czy chcą pokazać, że te 15 KM może całkiem skutecznie katapultować sprzęt i pozwala na swobodną, dynamiczna jazdę? Ciężko dociekać, ja jednak stawiam na to, że chodzi o wykreowanie wizerunku Little Austrian Bad-Ass…
Jakie są szanse na rynkowe powodzenie Duke 125? Spore. Mówi się o cenie na poziomie 16 000–18 000 zł. Dla naszych zachodnich sąsiadów będzie to sprzęt tani i ogólnodostępny, a biorąc pod uwagę parametry i komponenty motocykla, stosunek jakości do ceny nowego pojazdu jest znakomity. Poza tym ciężko na rynku o bezpośredniego konkurenta. Jak będzie się przedstawiała sytuacja w Polsce? Trudno teraz to oceniać, czas pokaże. Jednak jeśli miałbym zapłacić za chińskiego funbike kilka tysięcy złotych i martwić się o wytrzymałość konstrukcji, wolałbym uwikłać się w kredyt, aby moja latorośl zakłócała spokój ludziom dobrej woli na naprawdę rasowym szpeju.
Od następnego roku zastępuje ją RS4 125 z silnikiem 4t.
ogólnie rzecz biorąc, podejrzewam, że "wyjęcie korka" z silnika małego Duke, obudzi w tym motocyklu diabła. kiedy przygotowywałem prezentację Duke, producent podawał jedynie krótką wzmiankę o częściach z katalogu Power Parts, obecnie jest już chyba udostępniona szczegółowa lista części i akcesoriów, w jakie można uzbroić "Księciunia". druga sprawa, te 15KM, to nie jest wcale tak mało, a pozory mogą mylić. i należy brać pod uwagę, do jakiego grona odbiorców kierowany jest mały Duke.
Nie wiem czy jeździłeś kiedyś na jakimkolwiek KTMie, ale wierz mi, że 4-sów u nich nie oznacza ani spokojnej, ani powolnej jazdy.
Poza tym należy pamiętać o rygorystycznych normach spalania.