Pamiętne było hasło Kawasaki: Future is Green – Przyszłość Jest Zielona. Kilka lat temu z dumą wypowiadano ten slogan, ale co niektórzy zaczęli go powtarzać coraz ciszej aż wreszcie zamilkli, kiedy w sporcie brakowało „Kwakom” jakichkolwiek sukcesów. No, może z wyjątkiem offroadu gdzieś za Wielką Wodą. Jednak na arenie WSBK i WSS zielone motocykle trzymały się w cieniu.
Wraz z ostatnim modelem ZX-6R odżyła nadzieja. Świetny motocykl i znakomici zawodnicy pokazywali, że „Kwak” w dalszym ciągu ma coś do powiedzenia. Gorzej było z litrowymi przecinakami ze stajni Zielonych. Tu w ostatnich latach nie zanotowano znaczących sukcesów, nawet kiedy na obecny model wsadzono Krzysia Vermulena…
Sytuacja ta ma ulec radykalnej zmianie wraz z wprowadzeniem ZX-10R Anno Domini 2011. Kawasaki zapowiada rewolucję, a klienci mogą spodziewać się nowego króla w klasie litrowych motocykli sportowych. Cóż takiego ma do zaoferowania najnowsza „dziesiątka”? Od dłuższego czasu zasypywani jesteśmy informacjami i danymi technicznymi tego motocykla. Przede wszystkim nowy silnik, oddający kierowcy około 200 KM, mierzone na wale korbowym. 998 ccm pojemności, szesnaście zaworów (po cztery na każdy cylinder) oraz bardzo liniowe oddawanie mocy i momentu obrotowego, którego tzw. peak, czyli najwyższa wartość, została przeniesiona w wysokie partie prędkości obrotowych silnika. Ma to pozwolić na wcześniejsze otwieranie gazu w zakrętach, bez wyzwalania agresywnych zachowań jednostki napędowej. Sam w sobie silnik byłby jednak tylko półśrodkiem, gdyby nie elektronika, która steruje jego pracą. Podobnie jak w przypadku BMW S 1000RR, kierowca będzie miał do wyboru, za pośrednictwem systemu Power Mode, ilość mocy i charakter jej dostarczania. Do tego wszystkiego „Kwak” otrzymał system kontroli trakcji S-KTRC (Sport-Kawasaki Traction Control), o którym mówi się, że jest żywcem zapożyczony z MotoGP. Ma być to najbardziej zaawansowany tego typu system, jaki dostępny jest w fabrycznych motocyklach – odczyt danych następować ma 200 razy w ciągu sekundy! "...przede wszystkim nowy silnik, oddający kierowcy około 200 KM..."
Kolejną bardzo ważną zmianą jest całkowicie nowe podwozie ZX-10R. Rama wykonana została z siedmiu elementów, będących aluminiowymi odlewami. Wszystko to ma na celu osiągnięcie jak najniższej wagi przy jednoczesnym zachowaniu sztywności na właściwym poziomie. Wszystko to ma dać kierowcy jak najlepszy „feedback” i wyczucie tego, co dzieje się z motocyklem podczas przeciążeń przy hamowaniu i przyspieszaniu oraz w trakcie pokonywania zakrętów.
Wzorem mniejszego, ale starszego brata, ZX-6R, „dziesiątka” otrzymała przednie zawieszenie Big Piston Fork. Zamiast tradycyjnych wkładów zastosowano taki, który posiada znacznie większą średnicę, daje możliwość bardziej precyzyjnego przepływu oleju podczas pracy zawieszenia, a jednocześnie odpowiada zarówno za dobicie, jak i odbicie (tak na szybko i w dużym uproszczeniu). Za kontrolę ruchów przekonstruowanego tylnego wahacza odpowiada już bardziej klasyczny, pojedynczy amortyzator, jednak ułożony prawie poziomo i połączony z systemem mocowań umieszczonym na górze, a nie pod wahaczem, jak w standardowych rozwiązaniach. To rozwiązanie zapewnia lepszą centralizację masy, bardziej precyzyjne reakcje amortyzatora i (podobno) dodatnio wpływa na jego chłodzenie. Nie zapomniano też o amortyzatorze skrętu – tu po staremu, mocowany do górnej półki, Ohlins to ostatnio standard w Kawasaki.