Dla większości ludzi marka Harley-Davidson od zawsze niezbicie kojarzy się z amerykańskim stylem życia, szerokimi, niekończącymi się autostradami, tradycją i temu podobnymi.
Większość osób, z którymi rozmawiałem, nie miała nawet pojęcia, że kilkadziesiąt lat temu zdarzyła się pewna „wpadka”. Otóż jeszcze zanim jednoślady z Kraju Kwitnącej Wiśni stały się bardzo popularne i opanowały rynki na całym świecie, motocykle spod znaku Krzyczącego Orła były produkowane również w Azji, a dokładniej rzecz biorąc w Japonii.
We wczesnych latach trzydziestych XX wieku „lekki” kryzys doprowadził do załamania sprzedaży i mocnego ograniczenia produkcji, m.in. w fabryce w Milwaukee. Sprzedaż faktycznie spadła w dosyć drastyczny sposób, a zakłady wykorzystywały niewielki procent swoich możliwości. W 1932 roku sprzedano zaledwie 4000 sztuk motocykli Harley-Davidson, a fabryka korzystała z 10% swoich możliwości. Tak, to był naprawdę wielki kryzys.
Właściciele chcieli ratować sytuację poprzez eksport pojazdów na inne kontynenty, ale w Azji nie było łatwo. Japonia stanowiła łakomy kąsek, jednak zaporowe cła psuły wszystkie plany. Dodać do tego należy niekorzystny przelicznik dolara do jena. W sukurs fabryce przyszedł niezależny agent biznesowy, Alfred Rich Child, który wkrótce został oficjalnym przedstawicielem Harley-Davidson na Japonię, Chiny, Koreę i Mandżurię. Facet miał naprawdę łeb do interesów i szybko zorientował się, jak w prosty sposób można obniżyć cenę detaliczną motocykli na azjatyckich rynkach, skutecznie omijając wszystkie bariery celno-walutowe. Po raz pierwszy i ostatni w historii H-D sprzedano licencję na produkcję motocykli. Stało się to za namową Alfreda, który widział w tym szansę na rozwój sprzedaży w Japonii, a co za tym idzie, wielu innych krajach Azji.
Licencja na motocykle Harley-Davidson trafiła do firmy Sankyo Seiyako Corporation, a Rich Child otworzył biuro handlowe w Japonii, pomagając sprowadzić z USA linie produkcyjne modelu VL Flathead. W ten sposób światło dzienne ujrzał motocykl Rikuo („Land King” lub „King of Road”), produkowany w zakładach w Shinagawa. Sielanka trwała do chwili, kiedy Harley wprowadził na rynek Knuckleheada. W Milwaukee planowano odsprzedać licencję również na ten model i kontynuować współpracę z Japończykami. Jak widać, pieniądze przemawiały do właścicieli Harley-Davidson dosyć skutecznie. Ku zaskoczeniu wszystkich, Sankyo Seiyako odmówiła zakupu nowej licencji i produkcji EL OHV Knucklehead. Wkrótce po tym rząd Japonii zwrócił się do Rich Childa z uprzejmą sugestią, że zarówno on, jak i cały amerykański personel, który nadzorował produkcję motocykli, powinni opuścić gościnną Japonię.
Sprawa była prosta – rząd Japonii szykował się do wojny. Obecność Amerykanów na ich terytorium nie była mile widziana – doskonale wiemy dlaczego (nieświadomym polecam dokształcanie z historii). Najważniejsze w całej tej historii jest to, że Japończycy nie zamierzali zaprzestać produkcji motocykli bazujących na Harleyu, mimo zerwania wszelkich umów z fabryką macierzystą. Motocykle pozbawiono wszelkich znamion oryginału (znaki firmowe), pozostawiając jedynie nazwę Rikuo. W latach 1936–1942 łącznie wyprodukowano około 18 000 sztuk tych pojazdów, z czego większość trafiła do japońskiej armii i instytucji rządowych (policja, poczta...).