Całości dopełniają nowe pięcioszprychowe felgi, wyglądające jakby były wykonane na specjalne zamówienie. Założono na nie opony marki Dunlop, model D210, z przodu 120/70ZR17M/C, z tyłu natomiast 190/50ZR17M/C.
Silnik
Silnik zawsze był mocną stroną Z1000, ale i tu Zieloni postanowili zacząć od nowa. Nowy rzędowy, czterocylindrowy, szesnastozaworowy silnik DOHC został wykonany specjalnie dla tego modelu. Pojemność skokowa wzrosła z 953 ccm do 1043 ccm. Moc motocykla wynosi teraz 138 KM przy 9600 obr./min i 110 Nm przy 7800 obr./min, zamiast 125 KM i 98,7 Nm. Jednostka napędowa dostała drugi wałek wyrównoważający, a wał korbowy został obniżony w celu uzyskania większego skoku cylindra, który wynosi teraz 56 mm. Układ wtryskowy jest wzorowany na tym z Ninji ZX-10R, czyli posiada cztery wtryskiwacze Keihin o średnicy 38 mm z owalnymi przepustnicami. Wszystkie zabiegi spowodowały, że naked Kawasaki będzie mocniejszy w całym zakresie obrotów, z wyraźnym zastrzykiem mocy w średnich i wysokich obrotach. Wloty powietrza do silnika poprowadzono nad chłodnicą, co wyklucza utratę mocy przez zasysanie rozgrzanego powietrza do silnika. W airboxie wbudowano zawór redukujący hałas zasysanego powietrza przy niskich obrotach. Dla lepszej centralizacji masy układ wydechowy trafił pod spód czterocylindrowca. 4 w 2 z przedkomorą w 2 wydechy brzmi skomplikowanie, ale to właśnie dzięki przedkomorze poprawiono centralizację masy pod silnikiem. Pozwoliło to także na obniżenie środka ciężkości. Końcówki wydechów są lżejsze niż w modelu z 2009 roku przy jednoczesnym zachowaniu stylu poprzednika. Modyfikacje dotknęły zbiornik paliwa i pompę paliwową. Dla porównania: 2009 – w Z1000 pojemność całkowita zbiornika paliwa to 18,5 litra, a użyteczna 17 litrów; 2010 – w Z1000 pojemność całkowita zbiornika paliwa to 15,5 litra, a użyteczna 15 litrów. Taki wynik osiągnięto dzięki całkiem nowej pompie paliwowej. Zbiornik jest smuklejszy i ukształtowany podobnie do tego znajdującego się w ZX-10R. Jednostka napędowa dostała nową sześciobiegową skrzynię biegów. W prostej linii została ona odziedziczona po ZX-10R, która wywodzi się z doskonałej przekładni wprost z ZX-6R. Znając Zielonych, całość będzie sprawowała się doskonale.
Predator
Motocykl, dzięki przemyślanej konstrukcji i niesamowitemu wyglądowi, robi wrażenie jakby był zrobionym na zamówienie streetfighterem. Z przodu nowa wąska, skierowana ku dołowi lampa o wściekłym spojrzeniu, błotnik zintegrowany z osłonami widelca oraz na pierwszy rzut oka widoczne wloty powietrza tworzą wrażenie, że patrzymy na przyczajonego drapieżnika gotowego do skoku na swoją ofiarę. Z profilu maszyna przypomina motocykl stricte sportowy, a to przez nisko zamontowane lampy przednie i wysoko zadarty tył. Doznanie to podtrzymuje wąski bak paliwa oraz smukły filigranowy zadupek zakończony lampą LED. Tłumiki zachowują styl dwóch podwójnych wydechów poprzedników. Całość jest spójna i robi piorunujące wrażenie. Predator będzie dostępny w trzech malowaniach:
– Metalic Chestnut Brown z siedzeniem kierowcy pokrytym materiałem przypominającym skórę węża,
– Pearl Stardust White/Candy Burnt Orange z białym siedzeniem pasażera,
– Metalic Spark Black/Atomic Silver z obydwoma siedzeniami w czarnym kolorze.
Kolory pasują do motocykla idealnie. Jedynie ta imitacja skóry zdechłego węża w zestawieniu ze ślicznym metalicznym brązem robi wrażenie, delikatnie mówiąc, co najmniej słabe. Motocykl ma całkiem nowy kokpit z możliwością trzystopniowej regulacji położenia, co jest świetnym pomysłem, a dodatkowo unikalnym w branży. Wyświetlacz jest w pełni cyfrowy i zawiera prędkościomierz, obrotomierz, licznik przebiegu, dwa liczniki przebiegu dziennego oraz zegar.
ZR-7 to był (i jest) ładny naked.