Stosowanie używanych części w motocyklach to dla wielu osób norma, ale coraz częściej staje się tematem tabu. Jak podchodzić do montowania używanych części w sprzęcie, gdzie wszystko powinno chodzić w sposób idealny? Opierając się na doświadczeniu własnym i znanych nam innych motocyklistów spróbujemy wyznaczyć granicę pomiędzy oszczędnością a bezsensownym ryzykowaniem własnym zdrowiem.
Tabu – to słowo całkiem trafnie obrazuje nam, jak traktowane jest stosowanie tzw. używek przez polskich motocyklistów. Wiele osób reaguje niemal oburzeniem, na zasadzie: „Jak można w ogóle o tym myśleć?”, i wykazuje tendencje kaznodziejskie, nakazując jedyną słuszną drogę, od której nie ma odstępstw. Dziwi to tym bardziej, że bardzo duża część polskich motocyklistów ciągle stosuje takie rozwiązania.
Na początku powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ktoś wybiera części używane zamiast nowych, pewniejszych. Głównym czynnikiem z pewnością są koszty. Nic bardziej nie działa na wyobraźnię, jak kilkukrotna różnica cenowa. W większości przypadków rzeczywiście się to sprawdza. Porównując przykładowe ceny części do jednego z najpopularniejszych motocykli sportowych klasy 600, czyli Hondy CBR F4i, dochodzimy do bardzo ciekawych wniosków. Bo o ile w przypadku np. dekli silnika różnica nie jest znaczna (ok. kilkaset złotych), to w przypadku niektórych elementów rozstrzał cenowy wręcz szokuje. Przy wymianie przedniej felgi w salonie trzeba liczyć się z kosztem rzędu 3300 zł, natomiast używaną felgę kupimy już za 200–300 zł! To przecież dziesięć razy mniej. Za różnicę można kupić sobie nowy chiński skuter, jakby mało nam było w życiu problemów. Oczywiście nie mamy gwarancji, że używana felga nie była prostowana, naprawiana czy w jakikolwiek inny sposób nie naruszono jej struktury. Sama jednak różnica w cenie jest porażająca. Nieco mniejszy rozstrzał mamy chociażby przy przednim zawieszeniu. Nowe amortyzatory przedniego zawieszenia dostaniemy w cenie 5300 zł za dwie sztuki, a używane za około 600–900 zł. Tu jednak znowu nigdy nie mamy pewności co do przeszłości tych części, ale nawet jeśli będziemy zmuszeni do wymiany uszczelniaczy, oleju, sprężyn czy rur nośnych, różnica cenowa nadal jest znaczna. Kolejny przykład, zestaw zegarów – nowy kosztuje 4500 zł, podczas gdy używany już tylko 400–500 zł, czy o ramie – cena z salonu to 6600 zł, a za „używkę” zapłacimy 1500–2000 zł itd. W tym miejscu zapytacie pewnie, jak często ktoś wymienia takie części? Jeśli nie jeździcie wyczynowo na torze bądź w stuntcie, to pewnie rzadko.
Są jednak elementy, które zużywają się podczas normalnyego użytkowania, a niektórzy stosują tutaj części używane. Częste jest zakładanie używanych tarcz hamulcowych, przewodów hamulcowych, nie wspominając już o oponach, które jednak zostawmy na później. Na przykładach znanych nam z własnego podwórka możemy powiedzieć nawet o zmienianiu tarcz sprzęgłowych na używane. W przytoczonym przypadku były to przysłowiowe „raz założone” kewlarowe tarcze. Jak wygląda ich żywotność po założeniu? Motocykl przejeździł na nich już cztery sezony, a jest użytkowany wyłącznie w stuntcie, co oznacza, że łatwego życia nie ma.
Czy jednak zawsze jest to tak opłacalne? Wiele osób uważa, że to podcieranie tyłka szkłem, sztuczna oszczędność, która lubi się na nas zemścić. Używane przewody hamulcowe często wymontowywane są z motocykli po wypadkach czy pochodzą z rozbiórek. W obu przypadkach może zdarzyć się, że będą one uszkodzone, jednak najczęściej da się to wychwycić wizualnie. Nie jest to oczywiście jedyna słuszna droga i nikogo nie namawiamy do kupna używanych przewodów. Z resztą ceny nowych elementów renomowanych firm obecnie są na takim poziomie, że prawie każdy motocyklista może sobie na nie pozwolić. Jednak jeśli traficie na używane i tanie przewody w stalowym oplocie, to zawsze to coś lepszego niż seryjne gumowe.
Logiczne że jak wymieniasz klocki, olej czy uszczelki to kupisz nowe części. Natomiast wymieniając np. felgę możesz śmiało kupić używaną części. Oczywiście wypadało przed montażem sprawdzić czy jest prosta, co się wiąże z dodatkowymi kosztami, ale i tak oszczędzasz nawet kilka tysięcy złotych. Po prostu przed każdym zakupem używanej części należy ją dokładnie obejrzeć i sprawdzić czy nadaje się jeszcze do użytku. Nie każdego stać na nowe klamoty. Pozdrawiam
No ciekaw czy jak Tobie skroją motocykl, to czy też będziesz tak chętnie kupował od złodziei części?
"W moim prywatnym motocyklu (Yamaha R6) przydażyła mi się awaria pompy paliwowej."
powinno być PRZYDARZYŁA
Pozdrawiam