Czy Twój kask jest bezpieczny? Zapewne uważasz, że tak. W przeciwnym razie raczej byś w nim nie jeździł. Ale jeżeli zdarza Ci się przekroczyć szybkość 120 km/h (na zamkniętym torze wyścigowym, naturalnie) lub jeżeli jeździsz więcej niż 2 godziny dziennie z prędkościami w okolicach 70–80 km/h, to prawda jest taka, że żaden kask motocyklowy nie jest bezpieczny.
O czym mowa? Oczywiście, o narażeniu na przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu. W angielskojęzycznych materiałach często trafiałem na informacje o tym, że jazda bez odpowiedniej ochrony słuchu jest na dłuższą metę niebezpieczna. Jednak w polskiej prasie wszyscy na ten temat milczą.
Na wstępie warto by sprawdzić, czy hałas na dłuższą metę jest naprawdę tak szkodliwy. W końcu prawdziwy motocyklista to twardziel jeżdżący z wyprutymi wydechami i odrobiny hałasu się nie boi. Nawet jeżeli na starość pogorszy mu się od tego słuch, to trudno. W końcu na starość wszystkim słuch się pogarsza, nieprawdaż?
Jak się okazuje, niezupełnie. Utrata słuchu z wiekiem to typowa choroba cywilizacyjna naszego wysoce zindustrializowanego społeczeństwa. Badania przeprowadzone na plemionach, które nie mieszkają w miastach, nie jeżdżą pojazdami zmechanizowanymi i nie korzystają z hałaśliwych urządzeń mechanicznych pokazały, że Homo sapiens powinien mieć na starość równie dobry słuch, co w młodości.
Ale trudno, powiedzmy, że to choroba cywilizacyjna. Nie chcemy wrócić do trybu życia ludzi pierwotnych, więc czemu jako motocykliści mielibyśmy przejmować się hałasem bardziej niż cywile? Większość ludzi uważa, że pogorszenie słuchu o parę procent to w końcu nic specjalnie strasznego.
Problemy wynikające z utraty słuchu są trzy. Dwa wynikają z konstrukcji ucha, trzeci zaś prawdopodobnie z budowy mózgu. Jednak po kolei. Wewnątrz ucha w pewnym miejscu znajduje się mnóstwo malutkich włosków – komórek rzęskowych – przekształcających fale akustyczne na impulsy nerwowe. Hałas sprawia, że część komórek rzęskowych w ślimaku ucha stwierdza, że ma dość życia w trudnych oraz wybitnie niehumanitarnych warunkach i umiera. Parę rzęsek tu, parę rzęsek tam… i tu leży istota pierwszego problemu. Otóż utrata słuchu jest bardzo, bardzo powolna, przez co trudna do zauważenia. Gdybyśmy mieli okazję posłuchać świata tak, jak słyszeliśmy go kilka lat wcześniej, a potem od razu tak, jak słyszymy go dziś, to ewentualna utrata słuchu byłaby ewidentna. Ale pogorszenie tego zmysłu o ułamki decybeli nie jest łatwe do zauważenia. Drugi problem dodatkowo pogarsza pierwszy – utrata słuchu jest kumulatywna i nieodwracalna. Śmierć każdej rzęski przyczynia się do pogorszenia go, ale nie potrafimy ich przywrócić do życia (chociaż przeprowadzono ostatnio dość obiecujące testy z terapią genetyczną na… chomikach). W przypadku wzroku możemy poddać się operacji chirurgicznej, ale w przypadku straconego słuchu nie bardzo.
Trzeci problem jest chyba najbardziej dotkliwy. To tak zwane szumy uszne, czyli fałszywe dźwięki, jakie mózg sam sobie wytwarza. Jedną z przyczyn powstawania szumów usznych jest właśnie obumieranie komórek rzęskowych Istnieje hipoteza, że kiedy mózg przestaje w ogóle dostawać sygnały od martwych rzęsek, zaczyna je sobie dostarczać sam. Wielu z nas doświadczyło zapewne piszczenia w uszach po szczególnie udanym koncercie czy dłuższej jeździe na motocyklu – to przykład czasowych szumów usznych. Jednak wraz z postępującą utratą słuchu wzrasta ryzyko, że szumy uszne pozostaną na stałe. To, jak nietrudno się domyślić, potrafi znacząco obniżyć komfort życia.
No dobrze, to wiemy już, dlaczego warto dbać o słuch. Od jakiego poziomu decybeli w zasadzie motocykl robi się głośny? Można sobie pomyśleć, że pół godzinki jazdy po mieście chyba nie stanowi specjalnego zagrożenia, więc nie ma potrzeby zbytnio się przejmować.
Człowiek zaczyna odczuwać efekty wystawienia na hałas powyżej 80 decybeli. Według nowych przepisów BHP przekraczając ten próg ciągłego hałasu konieczne jest udostępnienie pracownikom środków ochrony słuchu, natomiast od poziomu 85 dB stosowanie ochronników jest obowiązkowe.
W jednolita ich struktura wcale nie ma takiego tłumienia jak piankowe.
Prreferuje pomarańczowe 3M z apteki. Tłumienie na papierze to SNR 31 dB [H:31dB M:27dB L:24dB]
są w miare miękkie nie uwierają uszu, teoretycznie jednorazowe, praktycznie kilkurazowe dopuki nie nasiąkną woskowiną.
Swietnie się sprawdzają w kasku i w łózku- nie słysze jak dziewczyna chrapie:)
Testowałem też stopery firmy JSP, żółte z Twardej pianki- dla mnie niewygodne, uciskają mnie w ucho.
i pomimo wyższego tłumienia na papierze SNR:37 dB [H:36db M:34dB L:33dB] jakoś nie zauwaīlem by mocniej tłumiły dźwięk.
chrapanie zdecydowanie słychać :) [w marcu zobaczymy jak w trakcie jazdy]
mam także wilorazowe 3M tzw choinki z silikonopianki [a cholera wi] - dobrze siedzą w uchu- mniej wygodne od piankowych ale nadal nie przeszkadzają tak bardzo.
Natomiast gorzej z tłumieniem. SNR to "tylko" 25dB [H:27dB M:22dB L:20dB] w jeździe też się sprawdzą- natomiast na chrapanie nie :P
DZIĘKI!
PS. Używam zatyczek piankowych (żółtych na załączonych zdjęciach) i chwalę je sobie. Polecam wszystkim, naprawdę warto.
Mozna jeszcze stestowac sluchawki sony ericssn HPM-88 sa to sluchawki z aktywna redukcja szumow z otoczenia... niewiem jak ten patent tam dziala ale sa szanse ze sony sie przylozyl... bo sluchawki swoje kosztuja i nie sa dodawane do zadnego telefonu w Polsce... Na allegro raz je wdizialem w dogodnej cenie... Pozdro
To ochronnik tlumiacy przeciw faza :) a sony sie nie przylozyl w beingach bylo to stosowane 20 lat temu zeby poprawic komfort pasazerow w kabinie :) glosniki dawaly dzwiek o przeciwnej fazie a co sie dzieje wtedy znajdziecie w ksiazkach do fizyki
ps mozg nie produkuje sam z siebie dzwiekow :P robi to uszkodzona komorka sluchowa. a urazy akustyczne pojawiaja sie zawsze i zawsze od 4 kHZ do 6kHz jak zyje i zrobilem miliard badan od halasu nie widzialem ubytku na 1kHZ jakas niedorzeczność.
ps
TTS to sie nazywa chwilowe obnizenie progu sluchu - im lepiej sie odzywiacie tym szybciej tts wraca do normy polecam witaminki owoce i warzywa a kto zechce podjac ze mna grubsza polemike na ten temat korzenduffy@o2.pl
Akustyk Specjalista Protetyki Słuchu
http://www.alpine.nl/EN/consumer_motor.htm
Zatyczki te w zeszłym roku można było kupić na allegro za 85 zł. Koszt żaden a jest to wyspecjalizowany produkt który tłumi głównie dźwięki o częstotliwościach które wytwarza pęd omiatającego kask powietrza. Efektem tego jest znikome tłumienie odgłosów ulicy czy nawet ludzkiego głosu (przydatne na stacjach) za to całkiem dobrze właśnie tłumienie wiatru.
Do tego słuchawki te mają dwa rodzaje wkładów. Jeden do jazdy miejskiej i drugi, do śmigania po autostradach.
Jeżdżę z nimi od roku i uważam ich zakup za jeden z lepszych odnośnie motocykla.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam,
cheba nie baudzo jedyny: http://uk.baehr.net/helme.htm
ten to nawet z cichych kasków stworzył całą filozofię produktu ;)
jsz