OCEŃ ARTYKUŁ
Turystyka motocyklowa: Jak przygotować się do wyjazdukliknij i przesuń wskaźnik
Aluminiowe kufry są drogie, ale bardzo wytrzymałe - tu na BMW R1200GS Adventure
Standardowy zestaw kufrów
Sakwy skórzane, które pasują stylem do motocykli typu cruizer
Suzuki V-Strom z kufrem Top Case i tankbagiem, czyli torbą na zbiornik
Tylko Ty, maszyna i droga...
Trzeba natomiast odnotować, że na dłuższą metę jednym z gorszych pomysłów na przewożenie bagażu jest klasyczny plecak umocowany na ramionach kierowcy. Taki pakunek sprawdza się na krótkich przejazdach w mieście, natomiast podczas dłuższych wycieczek niepotrzebnie obciąża barki i ramiona, co bardzo szybko prowadzi do zmęczenia. Już lepiej w takim przypadku przypiąć ten plecak pająkiem z tyłu kanapy. Plecak jednak ma tą zaletę, że pozostawiając motocykl np. na czas zwiedzania, można go wygodnie zabrać ze sobą – wyjściem z sytuacji może być tankbag z szelkami, który kilkoma ruchami zamieniamy w plecak.
Na koniec warto jeszcze odnotować, że bagaż zmienia właściwości jezdne motocykla, zwłaszcza w przypadku ciężkich kufrów, odsuniętych mocno do tyłu i w górę od środka ciężkości. W skrajnych przypadkach krótkich, zwartych maszyn mogą one powodować zwiększoną tendencję do shimmy lub podnoszenia przedniego koła przy ruszaniu i na stromych podjazdach. Niektóre motocykle w takiej sytuacji (dociążone dodatkowo pasażerem) stają się niestety mocno niestabilne. W takim przypadku dobierając sposób zapakowania bagażu należy w miarę możliwości wykluczać te powodujące niebezpieczne efekty. Technika pakowania jest identyczna, jak w przypadku plecaków: na spód rzeczy ciężkie, wyjmowane sporadycznie, na górę najbardziej podręczne. Przedmioty kanciaste lub twarde warto owinąć np. w jakąś część garderoby, aby krawędziami nie uszkodziły ścianek sakw lub kufra. Trzeba pamiętać, że podczas jazdy silnik i nierówności nawierzchni cały czas generują drgania, które mają niekorzystny wpływ nie tylko na komfort jazdy.
Opracowanie trasy
I tutaj zaczynają się schody. Zapewne wypadałoby, tak z punktu widzenia aktualnego roku czyli 2008 z mocną tendencją schyłkową, abym napisał coś o użytkowaniu GPS w podróżach. Zainteresowanych odsyłam do artykułów omawiających to zagadnienie. Wybór czy jechać za wskazaniami nawigacji satelitarnej, czy tylko w oparciu o klasyczne mapy jest poniekąd ideologiczny, po części jednak finansowy. Niby ceny spadają, ale jeśli chce się kupić urządzenie przyzwoitej jakości, nadal trzeba za nią zapłacić niemałą kwotę. Dla mnie osobiście istotniejszy jest nawyk szukania i poszukiwania, zaangażowanie w planowanie trasy, punktów przystankowych i zwiedzania, czy choćby nawet taki banał jak wybór miejsca na obiad. Zwyczajna mapa – przeważnie atlas samochodowy – daje wgląd nie tylko w wybraną pojedynczą trasę dojazdową, ale pozwala ocenić okolicę czy region w całości, wraz z zaznaczonymi na niej punktami istotnymi czy charakterystycznymi. Sam zawsze konsultuję planowane trasy z kilkoma mapami, w tym jedną zawierającą lokalizacje zamków oraz w miarę możliwości znacznie dokładniejszą lokalną. Dzięki temu mogę dostrzec i zaplanować coś, czego w praktyce mapy elektroniczne nie dają – iż w pobliżu planowanego przejazdu znajduje się jakieś miejsce warte uwagi, że pojechać mogę ciekawszą drogą, czy choćby przy dłuższych wyjazdach po prostu perspektywiczny przegląd większego obszaru znajdującego się w zasięgu wycieczki. Drugim istotnym elementem przemawiającym na niekorzyść podręcznej elektroniki, jest generowany przez nią podwyższony poziom lenistwa. Po co bowiem czegoś szukać, jeśli i tak urządzonko samo wyznaczy najszybszą lub najkrótszą trasę? A w ten właśnie sposób umyka spory kawałek wycieczkowego tortu: planowanie. Efektami, które niestety miałem wątpliwą przyjemność poznać jako uczestnik prowadzonej taką metodą wycieczki, jest jazda bez zatrzymywania się przy mijanych ciekawych z punktu widzenia turysty miejscach, obiad na stacji benzynowej, ignorowanie ciekawych odcinków dlatego, iż nie były najkrótszą trasą. Oczywiście to wersja ekstremalna, ale obrazuje mój punkt widzenia. Dlatego choć nie zaprzeczam użyteczności GPS podczas jazdy, kiedy ułatwia szybki wybór drogi bez nadmiernego odwracania uwagi od sytuacji na jezdni, zdecydowanie polecam świadome planowanie wyjazdów, co daje po pierwsze sporą dawkę frajdy jeszcze przed wyjazdem, po wtóre zaś umożliwia efektywniejsze wykorzystanie wycieczki.
Bardzo użyteczny artykuł, dzięki !
Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy, a o której należy pamiętać obowiązkowo, to dobrze zaopatrzona APTECZKA ! Mam tutaj na myśli nie tylko tzw. zestaw podstawowy, króty nabędziemy za ok. 30zł wyposażony w plastry, bandaże, maseczkę do sztucznego oddychania oraz gazy, ale przede wszystkim apteczkę uzupełnioną woparciu o własne potrzeby. Częste niestrawności, migrenowe bóle głowy czy łzawiące oczy z powodu kwitnącego rzepaku, mogą skutecznie unieprzyjemnić bądź nawet chwilowo uniemożliwić wymarzoną podróż. Na koniec należy przewidzieć także sytuacje losowe - ból zęba, głowy, rewolucje żołądkowe (nic gorszego dla motocyklistów w "kombi") i nie żałować na wszelkiej maści apapy czy aspityny.
Vaia Con Dios podróźnicy !
19-03-2009 20:22
~gość
Dzięki za bardzo fajny artykuł:)
W zeszłym roku wybrałem się z pasażerem na pierwsze motocyklowe wakacje: Austria i Chorwacja. Przed wyjazdem sporo czytałem o wyprawach motocyklowych w prasie, książkach oraz necie. Każda opisana relacja z wyprawy dawała jakieś pojęcie o tym, czego można spodziewać się na takim dłuższym wypadzie, wiele spraw rozjaśnili mi również doświadczeni moto-turyści. Warto przed wyjazdem czytać, pytać i rozmawiać, bo dobrze przygotowane wyjazdy do wspaniała przygoda i jest potem co wspominać, jak śnieg mamy za oknem. Sporo nauczyłem się podczas wspomnianego wyjazdu, zawsze też chętnie czytam każdy artykuł o turystyce i szczegółowo analizuję każdą relację z czyjejś wyprawy. Taka wymiana doświadczeń ubogaca.
PS: Warto wcześniej doczytać w serwisówce o zmianach nastawów zawieszenia i o odpowiednich wartościach ciśnienia w ogumieniu. To też trzeba wziąć pod uwagę przy dodatkowym obciążeniu motocykla. Zbyt miękkie nastawy skutkują dobijaniem zawieszenia na nierównościach, motocykl staje się też bardzo nerwowy na krętych drogach. Zbyt twarde obniża komfort, ale coś za coś. Podczas jazdy prawie codziennie, przy okazji tankowania, kontrolowałem ciśnienie w oponach, bo jakakolwiek odchyłka może powodować zmianę zachowania motocykla, nie mówiąc o przyspieszonym zużyciu opon - szybka jazda po autostradach pożera środek opony.
Podczas mojego wyjazdu zamontowałem gniazdo 12V do GPS'a, ale na polu namiotowym motocykl służył jako elektrownia do ładowania telefonów (zabrać odpowiednią ładowarkę), mamy też możliwość podłączenia jakiegoś oświetlenia.
Apteczka i oby nie trzeba było z tego korzystać - ale warto wykupić ubezpiecznie - moto assistance oraz na wypadek leczenia za granicą.
11-03-2009 11:30
~CB750
Tak, a jak jeszcze jedziesz "Ruskiem" na zlot 100 km to obowiązkowo bierz ze sobą zestaw tłoków aby przeprowadzić w rowie remont generalny :P
Artykuł bardzo przydatny, choć ja jak śmigam na mazury to przy sobie mam portfel i kilka koszulek na zmianę w tankbagu i to wszystko :)
11-03-2009 00:59
Coyo
Ta słynna taśma to oczywiscie Amerykan....czyli taśma która zbudowała Ameryke:)
A trytytytki to podstawa
10-03-2009 22:22
Xondz
Wybierając się w dalszą czy też bliższą podróż należałoby pomyśleć o podstawowych narzędziach do naprawy motocykla. W większości wypadków wystarczy zestaw fabryczny dostarczany z motocyklem o ile w taki jest nasz motocykl wyposażony. Z dodatkowych gratów warto zaopatrzyć się w próbnik elektryczny 12V (taka lampka z kabelkiem) lub najtańszy miernik V/OHM/AMP. Poza narzędziami warto mieć ze sobą kilka rzeczy na wypadek awarii, tj.: zestaw naprawczy do linek (cięgieł Bowdena), zestaw naprawczy do opon bezdętkowych lub do dętek (w tym drugim wypadku niezbędne będą też łyżki do zdjęcia opony), pompkę lub naboje z CO2. Zapasowy zestaw żarówek pasujących do naszego motocykla (po jednej sztuce, do stopu/pozycji, kierunków i do lampy głównej). Zestaw bezpieczników. Parę metrów kabla elektrycznego do łatania instalacji elektrycznej. Taśmę izolacyjną elektryczną. Paski ściągające (tzw. trytrytki). I najważniejszą z ważnych rzeczy - srebrną wzmacnianą taśmę klejącą, przy pomocy której można naprawić wszystko od pękniętego baku po dziurę w bucie lub rozdarty kombinezon.
W niedzielę 22 marca w serwisie Yamaha przy ul. Połczyńskiej 120C w Warszawie odbyły się pierwsze z serii szkoleń zajęcia warsztatowe dla użytkowników motocykli Yamaha, prowadzone pod patronatem Motocyklowej Szkoły Jazdy Kulikowisko. Tematem zajęć było usuwanie usterek i niedomagań maszyny, które mogą wystąpić nie tylko blisko domu, lecz także w dalekiej turystyce.
Omówiliśmy już dogłębnie temat kasków, kombinezonów i obuwia motocyklowego. Pozostały nam rękawice, które dzielą się na różne typy, w zależności od przeznaczenia. Wiele osób prędzej czy później kończy na dwóch albo trzech parach – każde na inną pogodę.
Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy, a o której należy pamiętać obowiązkowo, to dobrze zaopatrzona APTECZKA ! Mam tutaj na myśli nie tylko tzw. zestaw podstawowy, króty nabędziemy za ok. 30zł wyposażony w plastry, bandaże, maseczkę do sztucznego oddychania oraz gazy, ale przede wszystkim apteczkę uzupełnioną woparciu o własne potrzeby. Częste niestrawności, migrenowe bóle głowy czy łzawiące oczy z powodu kwitnącego rzepaku, mogą skutecznie unieprzyjemnić bądź nawet chwilowo uniemożliwić wymarzoną podróż. Na koniec należy przewidzieć także sytuacje losowe - ból zęba, głowy, rewolucje żołądkowe (nic gorszego dla motocyklistów w "kombi") i nie żałować na wszelkiej maści apapy czy aspityny.
Vaia Con Dios podróźnicy !
W zeszłym roku wybrałem się z pasażerem na pierwsze motocyklowe wakacje: Austria i Chorwacja. Przed wyjazdem sporo czytałem o wyprawach motocyklowych w prasie, książkach oraz necie. Każda opisana relacja z wyprawy dawała jakieś pojęcie o tym, czego można spodziewać się na takim dłuższym wypadzie, wiele spraw rozjaśnili mi również doświadczeni moto-turyści. Warto przed wyjazdem czytać, pytać i rozmawiać, bo dobrze przygotowane wyjazdy do wspaniała przygoda i jest potem co wspominać, jak śnieg mamy za oknem. Sporo nauczyłem się podczas wspomnianego wyjazdu, zawsze też chętnie czytam każdy artykuł o turystyce i szczegółowo analizuję każdą relację z czyjejś wyprawy. Taka wymiana doświadczeń ubogaca.
PS: Warto wcześniej doczytać w serwisówce o zmianach nastawów zawieszenia i o odpowiednich wartościach ciśnienia w ogumieniu. To też trzeba wziąć pod uwagę przy dodatkowym obciążeniu motocykla. Zbyt miękkie nastawy skutkują dobijaniem zawieszenia na nierównościach, motocykl staje się też bardzo nerwowy na krętych drogach. Zbyt twarde obniża komfort, ale coś za coś. Podczas jazdy prawie codziennie, przy okazji tankowania, kontrolowałem ciśnienie w oponach, bo jakakolwiek odchyłka może powodować zmianę zachowania motocykla, nie mówiąc o przyspieszonym zużyciu opon - szybka jazda po autostradach pożera środek opony.
Podczas mojego wyjazdu zamontowałem gniazdo 12V do GPS'a, ale na polu namiotowym motocykl służył jako elektrownia do ładowania telefonów (zabrać odpowiednią ładowarkę), mamy też możliwość podłączenia jakiegoś oświetlenia.
Apteczka i oby nie trzeba było z tego korzystać - ale warto wykupić ubezpiecznie - moto assistance oraz na wypadek leczenia za granicą.
Artykuł bardzo przydatny, choć ja jak śmigam na mazury to przy sobie mam portfel i kilka koszulek na zmianę w tankbagu i to wszystko :)
A trytytytki to podstawa
pzdr
X