Na okrasę całego tego przydługiego wywodu pewna obserwacja, która została odnotowana jako generalna prawidłowość: otóż zakupiony na początku ubiór służy nam znacznie dłużej, niż pierwszy motocykl. Oznacza to, że wręcz należy poświęcić mu przynajmniej tyle uwagi, ile marzeniom o przyszłych dwóch kółkach.
Jeszcze nie macie dość pomysłu poruszania się jednośladem..? No, to lecimy teraz do najważniejszego:
Pierwszy motocykl
Generalna zasada przyjmowana przez większość rozsądnych motocyklistów brzmi: na początek nie więcej niż 500ccm i 50KM. Owa opinia dotyczy w szczególności osób zafascynowanych osiągami współczesnych motocykli sportowych, które bezkrytycznie patrzą na własne umiejętności i w gruncie rzeczy bezmyślnie planują zakup sportowej 600-tki lub nawet litra niezwłocznie po uzyskaniu prawa jazdy (albo i przed). Czy to jest naprawdę taki zły pomysł? Zastanówmy się... Typowy naked klasy 600ccm ma obecnie 100KM: to praktycznie tyle samo, ile średniej klasy samochód kompaktowy. Z tym, że temu drugiemu ta moc służy do przemieszczania 4-5 osób i 1200kg masy własnej; zaś ten pierwszy to zaledwie 200kg i góra 2 osoby. Innymi słowy: taka jazda to jak próba wypuszczenia na drogi focusa lub golfa z 600-konnym silnikiem, tylnym napędem i sztywnym mostem.
To już jest za wiele jak na możliwości zapanowania nad tymi wszystkimi kucykami osoby nie posiadającej doświadczenia; a przecież możliwości motocykli sportowych na tym się nie kończą!
Stąd najlepszymi przyjaciółmi początkującego jeźdźca będą maszyny takie, które wybaczają wiele błędów w obchodzeniu się z instrumentami pokładowymi: w tym manetką gazu i klamką hamulca. Cóż bowiem przyjdzie z mocy, kiedy wykorzystana być może właściwie tylko na prostej - a w winklach jej nadmiar stanowi raczej przeszkodę utrudniającą płynną jazdę, niż zaletę motocykla? Cóż z ostrych jak żyletki hamulców, wielotłoczkowych zacisków i tarcz wielkości pizzy - kiedy brak doświadczenia nie pozwoli uchwycić granicy między hamowaniem a uślizgiem, przyczyniając się do bolesnego spotkania z asfaltem? Motocykl to nie czterołapa puszka, w której można wdusić pedał hamulca i czekać, aż się zatrzyma; to nie stabilne 4 punkty oparcia, które nawet mocno przyhamowane w zakręcie nie zerwą przyczepności tak szybko i drastycznie, jak może to zrobić jednoślad. Wszak powierzchnia przylegania obu opon motocykla do asfaltu porównywalna jest z jedną oponą samochodu osobowego, jest to mniej więcej powierzchnia dłoni...
Po tym akapicie strachów podsumowanie: co więc wybrać? Najlepiej coś z klasycznego zestawu maszyn dla początkujących: Suzuki GS500, Kawasaki ER5, Honda CB500 czy nowsza CBF500, oraz czasami wymieniana obok tych dwucylindrówek Yamaha XJ600, z racji równie uniwersalnego charakteru oraz niewygórowanych osiągów (60KM). Jako bardziej sportowe - GS500F czyli GS500 z owiewkami lub starsze Kawasaki GPZ500S. Prawie wszystkie te maszyny są bądź to typowymi nakedami (motocyklami pozbawionymi aerodynamicznych owiewek), bądź występują w wersjach z tzw. półowiewką (owiewką częściową, osłaniającą górną część motocykla i ciała kierowcy, natomiast bez elementów zasłaniających silnik). Dlaczego tak? Znów nawiążę do argumentów zwolenników kupowania mocniejszych maszyn: zabić się można przy 100km/h i na 125ccm. Owszem, można; różnica jest jednakże taka, że sportowy motocykl przy tej prędkości dopiero zaczyna się rozpędzać, podczas gdy na słabszej maszynie daje się już odczuć, że jednak jest to dla silnika wyczuwalne obciążenie (no, w uproszczeniu rzecz ujmując). Podobnie ma się sprawa z pozycją za kierownicą i osłoną przed wiatrem: im niższa pozycja, im lepsza osłona - tym mniej odczuwalna jest prędkość. A ten fakt stanowi zagrożenie, które w skrajnym przypadku może doprowadzić do drastycznego niedocenienia zbliżającego się zakrętu lub skrzyżowania.
A dyżurny zestaw argumentów: 500-tka znudzi ci się po miesiącu, co będziesz za chwilę zmieniał motocykl - kupuj maszynę docelową? No cóż, znudzić się może taki motocykl mistrzowi prostej, który będzie usilnie próbował dorównać mocniejszym w odkręcaniu manetki do oporu. Umiejętności jazdy motocyklem znacznie jednak wykraczają poza odwijanie przy jeździe na wprost; informacje możliwe do znalezienia w sieci pełne są opisów takich, którzy na znacznie mocniejszych maszynach dawali się jak dzieci objeżdżać na winklach bardziej doświadczonym motocyklistom, choć dosiadającym słabszych maszyn. Powiadają bowiem, że szerokie drogi są dla szybkich motocykli, zaś kręte - dla szybkich motocyklistów. Jeszcze się taki nie urodził, który w okresie miesiąca czy trzech od rozpoczęcia nauki jazdy na 2 kołach zdołałby w pełni opanować możliwości nawet takiego wyśmiewanego i słabego w porównaniu do sportowych motocykla; w każdym razie wysypu takich polskich mistrzów kierownicy - jakiego należałoby oczekiwać czytając wypowiedzi na forach dyskusyjnych - na torach wyścigowych Europy jakoś nie widać. I drugi argument: motocykl docelowy. Właściwie nie bardzo potrafię przypomnieć sobie, żeby określenie "motocykl docelowy" pojawiało się kiedykolwiek w wypowiedziach motocyklistów z kilkuletnim doświadczeniem. No, być może czasami, kiedy omawiane są maszyny bądź to duże, turystyczne, bądź na przykład ciężkie i bardzo szybkie: wtedy tak. Ktoś, kto kupił np. Hayabusę do szybkiej turystyki, Goldwinga czy choćby ciężkiego nakeda z silnikiem 1300ccm - może mówić o motocyklu na kilka lat. Ale kupowanie motocykla docelowego przez motocyklistę, który poza kursem właściwie nie siedział jeszcze w siodle..? A skąd taka osoba ma wiedzieć, czego będzie chciała od motocykla - jeśli jeszcze nie próbowała właściwie niczego? Znam ludzi, którzy zaczynali od chopperów, by po kilku latach kupować maszyny turystyczne; i takich, którzy przeszli przez te ostatnie do Hayabusy; wreszcie i takich, którzy będąc fascynatami prędkości przez sprzęty sportowe dotarli do szosowych enduro. Sam marzyłem o lśniących chromach Harleya, a poprzez uniwersalnego nakeda dotarłem w swoim motocyklowym rozwoju do maszyny sportowo-turystycznej. Pojęcie "motocykla docelowego" jest koronnym argumentem tych osób, które kupiły swoją pierwszą, mocniejszą zazwyczaj niż się im doradzało, maszynę i teraz usiłują zakrzyczeć głosy rozsądku.
mam na oku ten o to motorek http://tablica.pl/oferta/-kawasaki-gpz600-ID67tP.html
i w sumie mam kilka pytań...
czy byłby dobry jako pierwsza maszyna?
czy jest to dobra maszyna?
prosze o wasze opinie na maila
b.rompca@gmail.com
z góry Dzieki...
zanim poszedlem na L-ke kupilem kask i rekawice
teraz mam wybrany moto i za miesiac bede finalizowal transakcje, jest poczatek grudnia wiec jeszcze ok 4 miesiecy na skompletowanie stroju
szukam kombi ze skory lub samej dobrej kurtki na moja wymazona F3
znalazlem w dobrej cenie swietne buty (na ciuchach nie warto oszczedzac) SIDI Vertigo... ktore beda u mnie do 2tyg.
taka 600 to jak dla mnie (doswiadczonego kierowcy samochodu) na pierwszy raz idealne rozwiazanie, F3 jak ktos ma wiecej $ F4... albo jajo, bardziej turystycznie jak fazerka... albo naket jak bandit
cokolwiek co ma koni 80~100 troche inaczej z crossami czy czopkami, ale to juz inna bajka :)
choc sam nie wiele wiem i mam mizerne doswiadczenie, to jednak 7 lat jezdze samochodem i dobrze znam moj styl jazdy i potrzeby, dlatego jestem wdzieczny koledze ktory juz kilka lat jest w siodle, ze przekonal mnie do cebry, ktora bedzie do mnie pasowala idealnie :)
co do klasycznego argumentu - "nie kupuj slabej 500 czy nawet bandita, tylko od razu jakas 600 np cebre, bo za 2 mies bedzie ci brakowalo mocy" - wyciagany przez dobrych znajomych ktorzy sa wiele lat w siodle i znaja mnie i moj styl jazdy samochodem... poprostu mnie przekonal, robiac prawko w miesiac i wyjezdzajac kilkanascie godzin, nie majac wczesniej stycznosci z motocyklem, dobrze mi szlo i cbf250 naprawde byl dla mnie za slaby... Poza tym, spora ilosc riderow smiga duzo wczesniej bez prawka, albo na torach crossami, albo na nie-legalu i maja juz spore doswiadczenie...
Co wcale niczego nie wyrokuje, kilka tyg. przedemna, gosc jezdzacy na swoim plastiku oblal... za nie zapiece kasku pod broda... :P
co do zakupu to okazji nie ma! tak mowia sami handlarze! kupowac sprawdzone 10 razy i z kims kto juz dlugo i gleboko siedzi w siodle
Pozdrawiam,
Michal
Podobnie jak kolega ''toczek'' chciałbym zacząć od Hondy CBR F3 lub F4... co prawda byłby to mój pierwszy motor,ale zaraz po kursie w moim ośrodku zapisałem się na ''parę'' godzinek w ośrodku który dysponuje takimi maszynami jak Yamaha fazer, Honda CBR F4i, itp.. i szczerze powiem,że podejście instruktora jest profesjonalne.. Od początku pokazał mi podstawowe rzeczy takie jak skręcanie, wrzucanie biegów na większy zrzucanie na mniejszy, hamowanie i ominiecie przeszkody wg.mnie bardzo dużo mi to dało aczkolwiek wiem,żeby nauczyć się wszystkiego na tip top to musiałbym z rok lub 2 jeździć chyba tak jak wszyscy.. Mam trochę tego oleju w głowie więc myślę,że jakoś uda mi się na wiosnę kupić motor i powoli doszkalać swoje umiejętności ;) i mam takie pytanko w jakim okresie najlepiej kupować motocykl?? [zapewne zimowym,ale lepiej od razu po skończeniu sezonu czy raczej przed tak styczeń luty] I gdzie?? [u nas w Polsce czy za granica] za wszelkie podpowiedzi bardzo dziękuje.
A i byłbym zapomniał artykuł naprawde świetny daje dużo do zrozumienia.
Duzo mi ten artyukul pomogł, oby wiecej takich madrych słów
no powiem że artykuł jest super. z racji na fakt iż dopiero zaczynam być początkującym motocyklistą wyławiam na necie wszystkie info na temat początków z motorami i powiem szczerze że klasyfikuje go na topie razem z innym artykułem dla początkujących z konkurencyjnego portalu [tam jednak nie założyłem konta urzytkownika ;) ]. w ramach dalszego wywodu poproszę jeśli łaska ;) o komentarz co do wspomnianych 600tek. bo coprawda jestem juz troche po 18tce a nawet ćwierćwieczu więc powiedzmy że mam naczym czapkę nosić - mowa tu oczywiście o rozsądku, przynajmniej mam świadomość że coś takiego umnie istnieje. zdaje sobię sprawę z tego że siedząc na takiej maszynie (np cbr600 f3 - f4 bo to mam na myśli) adrenalina i podniecenie może zrobić swoje ale jednocześnie spotkałem się już parokrotnie że te motory są równie dobre dla początkujących co i 500ki o których wspomniałeś. czy dam se rade na początek z w/w hondą? nie zależy mi na prędkości raczej jestem "wzrokowcem" dlatego wybrałem ten motor.
czy mogę dostać jakiś sensowny komentarz na ten temat - ewentualnie od kogoś innego równie kompetentnego jak autor powyższego felietonu?
... pzdr toczek
Sorry, że w ocenie dałem 0 pkt ... nie zauważyłem tego cholernego suwaka. Daję 11/10.