Strój: skórzany czy tekstylny?
Wojna pomiędzy zwolennikami obu opcji nie ma końca: zwolennicy skóry wskazują na wyższy poziom zapewnianego przez nią bezpieczeństwa, co znajduje odbicie w strojach zawodników torowych; zwolennicy kombinezonów tekstylnych odpierają te zarzuty wskazując na wzmocnienia i protektory uzupełniające typowe ciuchy tekstylne, oraz wysuwają argumenty o większym komforcie użytkowania tychże. Jest to klasyczny wybór uzależniony od indywidualnych zapatrywań, ze wskazaniem jako argumentu - typu motocykla i sposobu jego użytkowania. Sportowa jazda zwyczajowo wymaga kombinezonu skórzanego, przylegającego do ciała niczym druga skóra; stroje tekstylne są luźniejsze i kojarzone z turystycznym stylem jazdy. Na deser oczywiście klasyka: czarne ramoneski i frędzle posiadaczy chopperów. Nie ma się jednak co do tego ograniczać; oczywiście zabawnie wyglądałby motocyklista w wielobarwnym, sportowym kombinezonie na harley'u, niemniej już turysta w tekstyliach na takim nie będzie zwracał większej uwagi. Podobnie na motocyklu nawet sportowym, a użytkowanym do dłuższych jazd lub kręcenia kółek po mieście nie będzie dziwny strój tekstylny.
Przy tej okazji należy również wziąć pod uwagę, że jeśli jazda nie ma się ograniczyć do niewielkiego promienia wokół miejsca zamieszkania - to w trasie występują bardzo różne warunki atmosferyczne, ze szczególnym uwzględnieniem letnich opadów deszczu. Motocyklista, nie mając nad głową blaszanego dachu, zmuszony jest często w takim deszczu jechać; opcje są zasadniczo dwie: albo nieprzemakalny strój wyposażony w membranę klimatyczną (oddychającą), albo przewożona w bagażu dodatkowa przeciwdeszczówka (a z tą przeważnie osłony na buty i rękawice, jeśli te elementy ubioru nie są odporne na deszcz).
Doświadczenie wskazuje, że lepsza jest dwuczęściowa: łatwiej zakłada się osobno spodnie i kurtkę, a poza tym czasami - np. tuż po deszczu - można jechać w samych tylko spodniach osłaniających od chlapiącej wody, nie gotując się bez potrzeby w kurtce.
Do tego rękawice, buty, często również pas nerkowy, na plecy plastikowy żółw... Każdy z tych elementów ma spełniać określone zadanie, każdy musi sprostać stawianym wymaganiom. Przykładowo: czy rękawice i buty muszą być odporne na deszcz? O ile w przypadku butów stawiałbym jednak na takie z membraną, ponieważ utrata komfortu termicznego w upalne dni nie jest zbyt mocno odczuwalna; o tyle nad rękawicami należałoby się zastanowić - być może lekkie, przewiewne letnie będą lepsze na co dzień, a ten jeden deszcz w roku jakoś trzeba będzie przetrzymać. To po prostu zależy od tego, w jaki sposób zamierzamy używać motocykla - czy na dłuższych trasach, gdzie pogoda może się zmienić, czy raczej na krótkie wypady i jazdy w dni wyłącznie pogodne, ponieważ wtedy lepsze będą rękawice zapewniające komfort termiczny. Wątpliwości w przypadku rozmowy o osłonie rąk nie budzi przynajmniej jedno: mają zapewniać bezpieczeństwo posunięte tak daleko, jak tylko jest to możliwe. Co oznacza, że mile widziane są wszelkie wzmocnienia na palcach, krawędziach; wskazane gumowane wstawki lub odpowiednia skóra poprawiające pewność chwytu na kierownicy, wzmocnienie na palcach kładzionych często na klamkach - wskazującym i środkowym. To takie podstawowe kryteria - modeli i możliwości konstrukcyjnych jest zbyt wiele, aby nawet w skrócie je opisać.
Pas nerkowy przypomina z kolei o jeszcze jednym, chętnie zapominanym aspekcie stroju motocyklisty: ochronie przed przewianiem. Nie jest niezbędny, jeśli mamy jednoczęściowy kombinezon, lub spodnie z wysoką wstawką z tyłu, wraz z możliwością dopięcia ich do kurtki; w takiej wersji występuje większość strojów typowo turystycznych. Wskazany natomiast w przypadku zwłaszcza skórzanych strojów o klasycznym kroju, nie przylegających zbyt dobrze do ciała; w takim przypadku bowiem istnieje ryzyko przewiania dolnej części pleców. Podobne niebezpieczeństwo tak naprawdę dotyczy każdego odsłoniętego czy niedokładnie osłoniętego fragmentu ciała: w szczególności zaś stawów, głównie kolan, bioder, nadgarstków. To drugi - poza bezpieczeństwem - powód konieczności posiadania odpowiedniego stroju motocyklowego. Braki w tym zakresie może nie będą widoczne po jednym sezonie, ale po kilku - zwłaszcza jeśli zaczynamy jeździć wczesną wiosną, kończąc późną jesienią - bywa że już tak.
Dobre firmy: Alpinestars, Dainese, FLM, Spyke, IXS, Bering.
mam na oku ten o to motorek http://tablica.pl/oferta/-kawasaki-gpz600-ID67tP.html
i w sumie mam kilka pytań...
czy byłby dobry jako pierwsza maszyna?
czy jest to dobra maszyna?
prosze o wasze opinie na maila
b.rompca@gmail.com
z góry Dzieki...
zanim poszedlem na L-ke kupilem kask i rekawice
teraz mam wybrany moto i za miesiac bede finalizowal transakcje, jest poczatek grudnia wiec jeszcze ok 4 miesiecy na skompletowanie stroju
szukam kombi ze skory lub samej dobrej kurtki na moja wymazona F3
znalazlem w dobrej cenie swietne buty (na ciuchach nie warto oszczedzac) SIDI Vertigo... ktore beda u mnie do 2tyg.
taka 600 to jak dla mnie (doswiadczonego kierowcy samochodu) na pierwszy raz idealne rozwiazanie, F3 jak ktos ma wiecej $ F4... albo jajo, bardziej turystycznie jak fazerka... albo naket jak bandit
cokolwiek co ma koni 80~100 troche inaczej z crossami czy czopkami, ale to juz inna bajka :)
choc sam nie wiele wiem i mam mizerne doswiadczenie, to jednak 7 lat jezdze samochodem i dobrze znam moj styl jazdy i potrzeby, dlatego jestem wdzieczny koledze ktory juz kilka lat jest w siodle, ze przekonal mnie do cebry, ktora bedzie do mnie pasowala idealnie :)
co do klasycznego argumentu - "nie kupuj slabej 500 czy nawet bandita, tylko od razu jakas 600 np cebre, bo za 2 mies bedzie ci brakowalo mocy" - wyciagany przez dobrych znajomych ktorzy sa wiele lat w siodle i znaja mnie i moj styl jazdy samochodem... poprostu mnie przekonal, robiac prawko w miesiac i wyjezdzajac kilkanascie godzin, nie majac wczesniej stycznosci z motocyklem, dobrze mi szlo i cbf250 naprawde byl dla mnie za slaby... Poza tym, spora ilosc riderow smiga duzo wczesniej bez prawka, albo na torach crossami, albo na nie-legalu i maja juz spore doswiadczenie...
Co wcale niczego nie wyrokuje, kilka tyg. przedemna, gosc jezdzacy na swoim plastiku oblal... za nie zapiece kasku pod broda... :P
co do zakupu to okazji nie ma! tak mowia sami handlarze! kupowac sprawdzone 10 razy i z kims kto juz dlugo i gleboko siedzi w siodle
Pozdrawiam,
Michal
Podobnie jak kolega ''toczek'' chciałbym zacząć od Hondy CBR F3 lub F4... co prawda byłby to mój pierwszy motor,ale zaraz po kursie w moim ośrodku zapisałem się na ''parę'' godzinek w ośrodku który dysponuje takimi maszynami jak Yamaha fazer, Honda CBR F4i, itp.. i szczerze powiem,że podejście instruktora jest profesjonalne.. Od początku pokazał mi podstawowe rzeczy takie jak skręcanie, wrzucanie biegów na większy zrzucanie na mniejszy, hamowanie i ominiecie przeszkody wg.mnie bardzo dużo mi to dało aczkolwiek wiem,żeby nauczyć się wszystkiego na tip top to musiałbym z rok lub 2 jeździć chyba tak jak wszyscy.. Mam trochę tego oleju w głowie więc myślę,że jakoś uda mi się na wiosnę kupić motor i powoli doszkalać swoje umiejętności ;) i mam takie pytanko w jakim okresie najlepiej kupować motocykl?? [zapewne zimowym,ale lepiej od razu po skończeniu sezonu czy raczej przed tak styczeń luty] I gdzie?? [u nas w Polsce czy za granica] za wszelkie podpowiedzi bardzo dziękuje.
A i byłbym zapomniał artykuł naprawde świetny daje dużo do zrozumienia.
Duzo mi ten artyukul pomogł, oby wiecej takich madrych słów
no powiem że artykuł jest super. z racji na fakt iż dopiero zaczynam być początkującym motocyklistą wyławiam na necie wszystkie info na temat początków z motorami i powiem szczerze że klasyfikuje go na topie razem z innym artykułem dla początkujących z konkurencyjnego portalu [tam jednak nie założyłem konta urzytkownika ;) ]. w ramach dalszego wywodu poproszę jeśli łaska ;) o komentarz co do wspomnianych 600tek. bo coprawda jestem juz troche po 18tce a nawet ćwierćwieczu więc powiedzmy że mam naczym czapkę nosić - mowa tu oczywiście o rozsądku, przynajmniej mam świadomość że coś takiego umnie istnieje. zdaje sobię sprawę z tego że siedząc na takiej maszynie (np cbr600 f3 - f4 bo to mam na myśli) adrenalina i podniecenie może zrobić swoje ale jednocześnie spotkałem się już parokrotnie że te motory są równie dobre dla początkujących co i 500ki o których wspomniałeś. czy dam se rade na początek z w/w hondą? nie zależy mi na prędkości raczej jestem "wzrokowcem" dlatego wybrałem ten motor.
czy mogę dostać jakiś sensowny komentarz na ten temat - ewentualnie od kogoś innego równie kompetentnego jak autor powyższego felietonu?
... pzdr toczek
Sorry, że w ocenie dałem 0 pkt ... nie zauważyłem tego cholernego suwaka. Daję 11/10.