załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

PO GODZINACH

Zmarnowany potencjał – Tourist Trophy (Playstation2)

Maciej Leski
09-03-2008, 08:00
OCEŃ ARTYKUŁ Zmarnowany potencjał – Tourist Trophy (Playstation2) kliknij i przesuń wskaźnik
Dokładnie 10 lat temu Sony wydało rewelacyjne Gran Turismo. Gracze oszaleli na punkcie doskonałej oprawy audio-wizualnej, możliwości tuningu i regulowania pojazdów oraz modelu jazdy zręcznie wyważonego między rasową symulacją, a przyjemną zręcznościówką.
Kolejne edycje GT stawały się coraz lepsze, zaś sprzedaż szła w dziesiątki milionów kopii. Przez cztery odsłony systematycznie przybywało maszyn, poprawiano także grafikę. Nie ulega wątpliwości, że każda żyła złota ma swój kres. Sprytni księgowi wpadli więc na diabelski pomysł – zlecili programistom zastąpienie samochodów motocyklami. Klon legendarnych wyścigów trafił na rynek pod nazwą Tourist Trophy. Jak sprawdza się w praniu?

Na wstępie ostrzegamy... Kto szuka superrealistycznej symulacji zawiedzie się na produkcji Sony, więc równie dobrze może darować sobie czytanie dalszej części recenzji. Czym więc jest Tourist Trophy? Zdaniem wielu zmarnowaną szansą na wielki sukces.

Po włączeniu konsoli wita efektowna animacja oraz estetyczne menu główne. Pozostaje jeszcze wykreowanie własnego zawodnika, wybór kombinezonu, butów, rękawic i kasku, po czym można uderzać na tor. Na ich niedostatek trudno narzekać – przeniesiono je żywcem z Gran Turismo, więc przyjdzie zmagać się na szybkich lub krętych obiektach, a nawet w miastach. Łącznie można upalać na 35 trasach. Prawdziwym rodzynkiem jest niesamowicie wymagający Nurburgring Nordschleife. Pokonanie ponad 20-kilometrowej pętli toru potrafi wystawić nerwy gracza na ciężką próbę.

Wystarczy wjechać na nierówny fragment trasy pełnym ogniem, a shimny lub podskoki są gwarantowane. Za odwzorowanie zachowania się motocykla na nierównościach programistom należą się słowa uznania. Niewiele gorzej udało się odwzorować składanie się maszyny w zakrętach. To niestety koniec zalet modelu jazdy. Najbardziej rażącą niedoróbką jest zdecydowanie zaniżona dynamika sprzętów. Dość powiedzieć, że Hayabusy nie sposób rozpędzić do 100 km/h w mniej niż 6 sekund! Skandal? To chyba zbyt łagodne określenie... Sytuacja nie wypada oczywiście lepiej w przypadku pozostałych jednośladów, więc nie można mówić o „wypadku przy pracy”.

Gdy po długim czasie uda się wreszcie nabrać poważnej prędkości, przychodzi ją wytracić. Niestety wówczas odkrywamy kolejną „niespodziankę”. O ile rumak całkiem sprawnie hamuje, a sprzęty o sportowym zacięciu można bez trudu postawić na przednim kole, tak możliwość pełnego wciskania prawej klamki nawet na najbardziej ostrych nawrotach sprawia wrażenie irytującej niedoróbki. Upadek staje się możliwy dopiero po przeniesieniu ciężaru ciała jeźdźca na przednie koło. Co ciekawe, gleba nie jest sprawką uślizgu koła, tylko zarzucenia tyłu motocykla.

To niestety nie koniec owoców zaadaptowania „samochodowej” fizyki do gry poświęconej wyłącznie jednośladom. Bardzo nienaturalnie wypada gumowanie. Wyścigowe sprzęty stają na koło bez opamiętania i na każdym z biegów. Także na trawie oraz w zakrętach... Ale spojrzenie w niebo choćby na Suzuki DR-Z jest praktycznie niemożliwe – by tego dokonać trzeba rozbujać sprzęt balansując ciałem jeźdźca, używając przedniego hamulca i odpowiednio dozując gaz... Gdy coś się nie uda przychodzi z bliska przyjrzeć się nawierzchni. Niestety o spektakularnych glebach – znanych z telewizji, youtube’a, czy nierzadko z własnej praktyki – można zapomnieć. Wirtualny zawodnik sunie po asfalcie i trawie niczym drewniany klocek. Również motocykl nie przejawia nadmiernych chęci do koziołkowania lub podskakiwania. W parę sekund po kraksie znów pędzimy przed siebie z zawrotną prędkością. Programiści nie przewidzieli uszkodzeń maszyn, a jedyną karą za błąd jest chwilowe wytracenie prędkości do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Co ciekawe, na szybkich torach z ostrymi zakrętami szlif nierzadko jest korzystniejszy czasowo, niż hamowanie przed wirażem zgodnie z prawidłami sztuki. Kto chce kombinować z pewnością na tym nie poprzestanie i odkryje, że bandy okalające tor doskonale nadają się do wytracania prędkości. Wystarczy atakować je pod odpowiednim kątem, a pozwolą bez upadku wytracać na nich prędkości nawet rzędu 300 km/h!
 
Strony:
1 2
 

RZUĆ OKIEM NA INNE, CIEKAWE GALERIE:

ZOBACZ, PISALIŚMY TEŻ O:

"Ghost Rider 2" – oby nikt nie nakręcił 3!

12-04-2012
Nicolas Cage od czasu do czasu potrafi zabłysnąć dobrą rolą. Niestety, w "Ghost Riderze" tego nie zobaczycie. Zresztą nie zobaczycie nic wartego przesiedzenia w kinie 1,5 godziny i wydania pieniędzy na bilet.
 
 
 
 
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Gawędy motocyklowe - recenzja

09-02-2012
„Gawędy motocyklowe” to pierwsza książka wydana nakładem, nowego na naszym rynku, Wydawnictwa Motocyklowego. Jest to zbiór opowiadań, choć nie tylko, których wspólnym mianownikiem jest motocykl.
 
 
 
Iga Karst – Noc
06-06-2011
 
 
Motocykle w muzyce
25-03-2011
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms