Premierowy artykuł z serii „po godzinach" musi opisywać coś nadzwyczaj wyjątkowego. W przyszłości dział ten będzie zawierał ciekawostki spoza stricte motocyklowej tematyki. Na starcie jednak przedstawimy dwójkę ludzi i stworzone przez nich miejsce, które jest fundamentem dla braci motocyklowej. To miejsce to Iron Horse. Dla tych, którzy zrobili trochę kilometrów po Polsce, odwiedzając przy tym miejsca, gdzie plecy tracą swoje szlachetne imię, nazwa ta z pewnością nie jest im obca. Warto jednak promować atmosferę panującą wśród bywalców tego miejsca w szerszych kręgach. O tym pierwszym łódzkim pubie motocyklowym trudno wypowiedzieć się w kilku zdaniach. Warto jednak spróbować. Aby jak najlepiej to uczynić zadaliśmy kilka pytań właścicielowi, panu Darkowi Palmowskiemu.
Adam Jaszczak (motogen.pl): W jakich okolicznościach narodziła się idea stworzenia takiego miejsca?
Darek Palmowski (Iron Horse Pub): Idea stworzenia Iron Horse'a była prozaiczna. Przez wiele lat zajmowania się restauracją pojazdów zabytkowych (szczególnie motocykli), moje hobby, oprócz dużej przyjemności i satysfakcji, dawało mi również w miarę zadowalające podstawy finansowe. Niestety czasy, jak wiadomo, zmieniają się nieustannie. To co było "konikiem", przestało przekładać się na sferę zarobków. Pomysł na otwarcie pubu o charakterze motocyklowym był jednym z wielu, które wówczas rozpatrywałem. Jakoś tak się złożyło, że mój obecny wspólnik miał podobny dylemat. Po wielu przegadanych wieczorach doszliśmy do wniosku, że połączenie sił może zaowocować czymś konkretnym. Charakter pubu od początku nie podlegał dyskusji. Nigdy przedtem nie było w naszym mieście prawdziwej motocyklowej knajpki. Spośród wielu lokali które oglądaliśmy, wybraliśmy obecny. Wówczas nie zdawaliśmy sobie do końca sprawy, że uwikłaliśmy się w bardzo długi - dziewięciomiesięczny remont. Warto wspomnieć że w pracach tych uczestniczyli także motocykliści.
AJ: Jak wyglądały początki?
DP: Początki Irona nie wyglądały zbyt różowo. Na oficjalne otwarcie, na które zaprosiliśmy kogo tylko się dało z motocyklowej braci, przyszło tak wiele osób, że wydawać się mogło, że odnieśliśmy ogromny sukces. Wielka frekwencja podczas pierwszego dnia, jak się potem okazało, spowodowana była nie tyle ciekawością ile tym, że gratisowe piwo polało się z kilku beczek. Niestety następne dni nauczyły nas pokory. Okazało się, że rozkręcanie interesu to dosyć długotrwały proces.
AJ: Kto może być gościem Iron Horse? Czy są to jakieś zamknięte kręgi? Czy spotykają się tu pasjonaci różnego rodzaju motocykli: zarówno plastików jak i klasyków?
DP: Przez cały czas działania lokalu (to już osiem lat), byliśmy, jesteśmy i będziemy otwarci dla wszystkich klientów. Nie jesteśmy miejscem hermetycznym z nastawieniem tylko i wyłącznie na motocyklistów. Naszymi gośćmi są osobnicy w najróżniejszym wieku, o bardzo zróżnicowanym statusie materialnym i światopoglądowym. Nikt w Ironie nie jest gorszy ani lepszy. Zdarzają się czasem przypadki (na szczęście rzadkie), że zmuszeni jesteśmy zniechęcić jakiegoś osobnika do bywania u nas, ale robimy to tylko po to, aby nie obniżać wypracowanego przez lata poziomu. Tak się składa że chorobą motocyklową zaraziliśmy sporą grupę osób, które stały się naszymi dobrymi przyjaciółmi. Nie jesteśmy ani za ani przeciw jakimkolwiek grupom motocyklowym. Na równi traktujemy kierowców ścigaczy, klasyków, oldtimerów, off-road'owców i wszelkich innych którym dwa, a czasem trzy koła sprawiają frajdę. Nie jesteśmy zainteresowani zakładaniem jakiegoś szczególnego klubu motocyklowego, ale ze zrozumieniem podchodzimy do osób, które w takich formacjach się odnajdują.
AJ: Czy działalność Iron Horse wykracza poza prowadzenie pubu, tj. organizacja zlotów, imprez plenerowych itp.?
DP: Działalność Iron Horse wykracza w dużym stopniu poza pracę w pubie. Od wielu lat organizujemy cykliczny już zlot dla posiadaczy motocykli z silnikami w układzie cylindrów "V". Jest to znany dobrze i chyba dość dobrze postrzegany "WIDLAK". Druga impreza o charakterze motocyklowym to CUSTOM SHOW POLAND. To pionierskie przedsięwzięcie w skali naszego kraju, dotyczy motocykli budowanych indywidualnie. Trzeba przyznać, że na naszą wystawę przybywa absolutna polska ekstraklasa. Takiego zagęszczenia niecodziennych motocykli, będących prawdziwymi dziełami motoryzacyjnej sztuki, nie ogląda się nigdzie indziej w naszym kraju. C.S.P. stworzyło podwaliny dla rynku customowego w Polsce. Osiągnęliśmy cel polegający na tym, że potencjalny nabywca nie musi już podróżować w celu nabycia wymarzonego sprzętu od Szczecina czy do Rzeszowa. Teraz można to wszystko zobaczyć w jednym miejscu.
AJ: Co powoduje, że ludzie chcą wracać do tego pubu?
DP: Iron Horse jest takim punktem w kosmosie, do którego ludzie zawsze chętnie wracają. Powód jest prosty. My się nie zmieniamy. Nie podążamy ślepo za modą. Ktoś, kto z różnych przyczyn musiał przestać nas odwiedzać, po powrocie zastanie zawsze tego samego starego Irona. Są tacy, którzy mówią, że to ich drugi dom. I dobrze, niech tak zostanie.
AJ: Kilka słów na zachętę dla ludzi, którzy nigdy tu nie byli.
DP: Czym możemy zachęcić ludzi, którzy u nas nigdy nie byli do odwiedzenia nas? Może właśnie tymi słowami, które przeczytają powyżej? Może rodzajem granej u nas muzyki (zero disco-polo, hip-hop-polo, techno-polo)? Może częstymi koncertami "na żywo", które są na dość wysokim poziomie? Trudno powiedzieć. Atmosfera Iron Horse to składowa wielu czynników i chyba na tym to polega, że każdy znajduje tu coś dla siebie.
AJ: Dziękuję za rozmowę.
DP: Dziękuję.
Warto jeszcze dodać, że w Ironie można pysznie zjeść. Wśród dań gorących odnajdziemy naleśniki ssące, lasagne górnozaworową, fasolkę dolnozaworową, bigos bezołowiowy, gulasz dwusuwowy, barszczyk opałowy, czy leczo wysokoprężne. Również wśród trunków wiele ciekawych pozycji. Ceny są umiarkowane.
IRON HORSE
ul. Tuwima 16, Łódź
Tel.: (0-42) 632-75-58
0 601-234-824 - Darek
0 603-135-330 - Krzysiek
0 601-701-055 - Ola