Dwie „paczki” na szafie, szybkie zejście na kolanko, odbicie się od bandy oraz błyskawiczny odjazd w kierunku kolejnego zakrętu... Krajobraz zmieniający się szybko, niczym w trakcie narkotycznej wizji, połączony z rykiem dającego z siebie wszystko silnika sprawia, że chcesz więcej i więcej... Możesz sobie na to pozwolić? Jak najbardziej! I to zupełnie bezkarnie!
Zdobycze techniki uczyniły świat znacznie barwniejszym. Dzięki konsolom każdy może wcielić się w rolę pilota myśliwca, lub kierowcy wyścigowego bolidu. Fani motocykli także nie mają powodów do narzekań, wszak dystrybutorzy mają w ofercie coraz więcej gier o „jednośladowej” tematyce. Jedną z ciekawszych produkcji, której zalet nie wypada nie sprawdzić w zaciszu własnego domu, jest Motorstorm.
Gra została przygotowana przez Evolution Studios, czyli zespół stojący za genialną serią WRC. Doskonały model jazdy w kombinacji z bardzo dynamiczną, a zarazem efektowną oprawą audiowizualną pozyskały rajdowemu symulatorowi milionowe rzesze fanów. Wystarczy kilka chwil spędzonych z Motorstormem, by od razu zdać sobie sprawę, iż developer nie tracił czasu i wykorzystał wszystkie nabyte podczas prac nad WRC doświadczenia.
W parku maszyn Motorstorma znalazły się nie tylko jednoślady. Wydawca zatroszczył się również o dobre samopoczucie zwolenników bardziej stabilnych środków transportu. Efektowne buggy, zrywne quady i potężne terenówki mają zupełnie inny model jazdy, niż szybkie i ruchliwe jednoślady. Warto wspomnieć, że wśród tych ostatnich znajdziemy nie tylko typowe enduraki, ale również klasyki sprzed lat. Na prawdziwych kozaków czekają masywne ciężarówki, które dynamiką i zwrotnością może i nie grzeszą, ale mało co jest w stanie powstrzymać ich pęd.
Programiści nie zostali ograniczeni licencją. W efekcie mamy do czynienia z zupełnie abstrakcyjnie wyglądającymi oraz nazwanymi pojazdami. To niewątpliwa zaleta Motorstorma. W końcu nabywając konsolę liczymy głównie na doskonałą rozrywkę i potężną dawkę humoru. A gdzież indziej przyjdzie poupalać na bezdrożach szacownego Triumpha?
Fanów symulacji można z góry ostrzec, że model jazdy jest stricte zręcznościowy. Nie ma więc potrzeby wkuwania na pamięć każdego zakrętu. Duża liczba oponentów dodaje nieco losowości – pędząc w gęstym tłumie nie można mieć pewności, czy zawodnicy sterowani przez konsolę w którymś momencie nie przyczynią się do upadku lub opuszczenia trasy przez naszego zawodnika. Bywa to dość irytujące, bo łatwo w ten sposób stracić dobrą lokatę, jednak odpowiednio dobrany handicap sprawia, że ambitni są w stanie odrobić stratę przed minięciem linii mety. Pogoń za czołówką ułatwia, stanowiący standardowe wyposażenie każdego z pojazdów, dopalacz,. Jego uaktywnienie powoduje wzrost temperatury silnika. Kondycję jednostki napędowej pozwala monitorować specjalny wskaźnik. Kto będzie nadmiernie eksploatował dodatkowe pokłady mocy przegrzeje serce maszyny, obejrzy efektowną eksplozję, straci kilka sekund i... ponownie powróci do rywalizacji.