FIM Speedway Grand Prix to pozycja, która ukazała się w grudniu 2002 roku. Dlaczego więc ściągamy ten zakurzony tytuł z półki? Otóż jego kontynuacje powstają po dziś dzień, ale przez wielu właśnie pierwsza część uważana jest za najlepszą.
Firma Techland z Ostrowa Wielkopolskiego już wcześniej tworzyła gry żużlowe. Dlaczego więc akurat ta okazała się przełomowa? Po raz pierwszy zastosowano w niej silnik graficzny Chrome; jakość grafiki była nieporównywalnie lepsza. Twórcy postarali się o licencję FIM-u, dlatego tory, nazwiska zawodników, ich kombinezony i motocykle, a także reklamy są prawdziwe.
W grze rywalizujemy o tytuł najlepszego żużlowca na świecie AD 2002. Tryby treningu i pojedynczego wyścigu są tylko dodatkami, które pozwalają nam poznać miejsca naszych zmagań. Wróćmy zatem do mistrzostw. Na samym początku decydujemy o poziomie trudności; mamy trzy do wyboru: łatwy, normalny i trudny. Następnie wybieramy jednego z 22 zawodników, którym będziemy jeździć przez cały sezon.
W czasie gry towarzyszy nam komentarz żużlowego eksperta i dziennikarza, Tomasza Lorka. Komentator opowiada o każdym stadionie, a w czasie zawodów podaje obsadę biegu i relacjonuje go. Komentarz, co prawda, jest trochę niedopracowany – słychać wyraźną przerwę między główną wypowiedzią, a nazwiskiem zawodnika, którego dotyczy – jednak i tak był to milowy krok w polskich produkcjach elektronicznych.
By szybko wystartować spod taśmy, musimy trzymać sprzęgło, a łuki pokonujemy ślizgiem kontrolowanym. Przejścia z normalnej pozycji do wyłamania motocykla są w miarę płynne. Minusem gry jest to, że nasz zawodnik ma tendencję do ślizgania się tak, jakby jeździł po lodzie, a nie sypkiej nawierzchni. W przypadku kolizji wirtualny sędzia podejmuje decyzję o tym, kogo wykluczyć z powtórki. Najczęściej jego zarządzenia są trafne. ...dla wytrawnych graczy stworzono poziom bardzo trudny...
Po każdym turnieju otrzymujemy punkty w klasyfikacji oraz pieniądze na zakup i naprawę sprzętu. Do wyboru mamy cztery silniki; niestety, nazywają się one: I, II, III i IV. Mimo obietnic producentów, nie ma oryginalnych nazw jednostek napędowych, chociaż bez problemu możemy odczytać je z tekstur. Możemy je także tunningować, co przełoży się na prędkość naszej maszyny. Oprócz tego kupujemy koła i ramę. Po każdym turnieju warto naprawiać części, gdyż zaniechanie tego prowadzi do poważnego defektu.
Gra mimo swojej przełomowej roli, nie jest pozbawiona błędów. Nie mamy szans wyprzedzić rywali "po dużej", czyli jadąc pod bandą, a nawet środkiem toru! Po upadku ciała zawodników układają się bardzo nienaturalnie. Na torze w Hamar (pierwsze Grand Prix) tworzyła się dziura, a wjechanie w nią powodowało upadek i wykluczenie z biegu. Irytujący jest też fakt, że po każdym zakończonym wyścigu musimy klikać na przycisk "następny bieg". Zawody składają się z 25 gonitw, a my startujemy w maksymalnie sześciu.
Kilka miesięcy po oficjalnej premierze wydano jednak patch, który uaktualnia aplikację do wersji 1.20 i poprawia te błędy. Dzięki jednemu kliknięciu możemy przejść do swojej gonitwy, zobaczyć tabelę biegów i sprawdzić, jak radzą sobie nasi rywale. Pod taśmą pojawiły się białe linie oddzielające pola startowe, a zachowania zawodników na torze uległy poprawie. W końcu możemy oglądać się za siebie i patrzeć, jak daleko od nas znajdują się nasi przeciwnicy. Dla słabszych komputerów dodano tekstury bardzo niskiej jakości, a dla wytrawnych graczy stworzono poziom bardzo trudny. Ostatnią nowością były zmieniające się w czasie zawodów warunki pogodowe. W środku turnieju mógł zacząć padać deszcz i skończyć się równie szybko, jak się pojawił. Niestety, nie poprawiono jednego z największych minusów – po zakończonym sezonie nie pozostaje nam nic innego, jak rozpocząć grę od nowa...
Mimo tego niedopracowania, poprawiona wersja gry jak najbardziej nadaje się do zabijania czasu w długie jesienne wieczory. Poza tym któż z fanów żużla nie chciałby zobaczyć raz jeszcze na torze Billego Hamilla, Marka Lorama czy Andego Smitha? W przyszłości przyjrzymy się także kolejnym wersjom FIM Speedway Grand Prix i sprawdzimy, jak zmieniała się ta seria.