Antrakt i straponten to dwa atrybuty towarzyszące wszystkim, którzy przychodzą oglądać sztukę teatralną. Antrakt, czyli przerwa, pozwala wytchnąć, gdy sztuka jest do bani. Straponten zaś, to zamocowane dodatkowe krzesełko z boku ostatniego fotela w każdym rzędzie dla spóźnionych do teatru widzów, dające szansę załapania się na spektakl już po podniesieniu kurtyny. To ja jestem takim spóźnionym widzem na strapontenie, który właśnie wrócił na salę po zimowej przerwie.
Spoźniony jestem dlatego, że w czasach mojej młodości sezon motocyklowy kończyło się z pierwszymi mrozami, a zaczynało z pierwszym ciepłem. Dziś natomiast, dzięki podgrzewaczom, ochraniaczom i innym rekwizytom sezon może trwać praktycznie cały rok. Ale skoro do wybuchu motocyklowego szaleństwa zostało nam, według mnie, trochę czasu, to chciałbym powiedzieć dwa słowa, co warto jeszcze zrobić nim sezon zacznie się na dobre.
Jazda motocyklem, chcąc nie chcąc, przypomina mi jazdę na nartach. Jeżeli do sezonu nie przygotujesz się kondycyjnie – polegniesz na pierwszym lepszym stoku. Im cięższy motocykl, tym większe wyzwanie dla organizmu. Wyzwanie nr 2 to odruchy. Jeśli po paru miesiącach niejeżdzenia wsiądziecie na motocykl, warto pamiętać, że nasz prywatny, mózgowy komputer wyrzucił ze swojej pamięci wszystko to, cośmy mu wprowadzili latem i jesienią ubiegłego roku. Warto więc o tym pamiętać, zanim odkręcimy rollgaz choćby do połowy. Ostatnia chwila jest również na to, żeby zajrzeć do wszystkich zakamarków techniki swojego pojazdu, aby w pierwszy wiosenny dzień motocykl wystartował bez awarii.
Ostatnia moja uwaga będzie dotyczyła plecaczków. Z pierwszym ciepłym dniem dziewczyny będą kuszone przejażdżką na motocyklu w charakterze pasażera. Faceci będą to robić do końca życia. To element ich męskiego „podboju”. Jest to wpisane w drogowe współistnienie płci. Jeżeli, drogie plecaczki, chcecie przeżyć, nie wpaść w histerię i stres, już dziś spróbujcie swoim motorycerzom wytłumaczyć, że okazywanie męskiej siły polega na czymś zupełnie innym. Na czym? To już bardziej skomplikowana psychologicznie i seksuologicznie historia. Pokażcie swoim chłopakom, że poza motocyklem istnieją inne, smaczniejsze, prawdziwsze, bardziej wyrafinowane, przyjemniejsze dla obu stron sposoby okazywania swojej męskości.
Wesołej szerokości życzy Włodzimierz Zientarski
PS komentarz zahacza i drogownictwo i Macieja ;)
Co do dróg - pewnie że też narzekam, ale na ich stan, a nie na to że jak remontują lub budują to że za wolno, że zajmuja za dużo miejsca... A bardzo często Zientarski narzekał na to właśnie w swoich audycjach w antyradiu. I dlatego też przestałem gościa lubić i słuchać jego audycji, bo ile można słuchać narzekania. No i to jego dzieło powyżej. uśmiałem się jak zobaczyłem kilka linijek tekstu absolutnie nie odkrywczego czy wnoszącego cokolwiek mądrego a pierwsze wpisy brzmiały: "wspaniale..."; "szacun..." "miło się czyta...". to już ja w podstawówce ładniejsze wypracowania pisałem :-) no tyle że nie nazywam się Zientarski.
A co do dróg. Ty chyba nie czytasz uważnie postów. Nie chodzi o szybkość. Liczy się jakość. Tego wszyscy oczekujemy. A jak na razie od czasów E.Gierka tych dróg powstało niewiele. Policz ile czasu minęło i jak to się przekłada na kilometry. O jakości nie wspomnę.
Polskie drogi to dłuuugi temat... chodziło mi tylko o to żeby nie winić pracowników i ludzi na budowie. nawet jak się przejeżdża obok i widzi akurat robotników palących fajki i siedzących w cieniu należy pamiętać że im też się należy przerwa. Uwierz, byłem na wielu budowach i wiem co to jest za praca. Winę za stan dróg ponoszą projektanci i wykonawcy oraz zamawiający kruszywo do podbudowy i mieszanki asfaltowe. Oraz ludzie któży mimo iż np pada deszcz NALEGAJĄ żeby nie przerywać robót. a potem taka rozwodniona masa asfaltowa po miesiącu się rozsypuje. I DLATEGO nie zawsze da się szybko zrobić jezdnię. tyle że właśnie niektórzy tego nie rozumieją i CISNĄ wykonawcę żeby skończył jak najszybciej.
na koniec przepraszam za przydługi potok słów.
Po drugie wypadek Maćka i Jarka to tragedia. Maciek jest niepełnosprawny, i to w takim stopniu, że jego powrót do "normalności" stoi pod dużym znakiem zapytania. Nie życzę Ci takiego zdarzenia, bo to nie tylko Maćka tragedia, ale i jego bliskich i przyjaciół. I jeżeli kiedy coś takiego Cie spotka to mam nadzieję, że przypomnisz sobie własne słowa. A jeżeli nie przypomnisz to znaczy, że jesteś głupi. Wypowiedzi w Twoim stylu są zwyczajnie okrutne i skurw***kie, bo założę się, że nie jednokrotnie zrobiłeś coś idiotycznego na drodze. I łatwo pluć na innych gdy się niema pojęcia o pewnych sprawach. A co tyczy się to budowy dróg to g***o mnie obchodzi jak powstają. Logika nakazuje myśleć, że jeżeli za granicą i nie tylko w Niemczech są dobre drogi, to znaczy że u nas też można. Jeżeli byłeś kiedykolwiek za granicą samemu prowadząc jakiś pojazd to powinieneś to wiedzieć. A jak nie to zachęcam, podróże kształcą. Na dodatek nikt nie obraża zwykłego robotnika bo faktycznie nie od niego zależy stan drogi, któr po 2 latach się rozsypuje.
A co do Felietonu - itak myślę że jest do bani. Tak jak napisał ktoś niżej, tylko to jedno słowo było nowością (przynajmniej dla mnie) ;-)
chyba nie wnosimy nic ciekawego do dyskusji. Tym bardziej, że nie rozmawiamy o felietonie tylko o sprawach obok felietonu. Proponuję zakończenie wymiany myśli. Ostatnia uwaga - mam prawo oceny poczynań w przypadku gdy "poczynający" próbuje mnie pouczać właśnie w zakresie poczynań.
Pozdrawiam
P.
A chodziło mi o te inne " ...sposoby okazywania swojej męskości..." (cytat). Czymże innym było kozaczenie Ferrarą ? Moto czy samochód - co za różnica, macho ten sam.
Odkrywczy to felieton nie jest, no, poza strapontenem (przynajmniej dla mnie).
Pozdrawiam
P.
Druga sprawa to ten ARTYKUŁ. Chyba pan Zientarski całe 10 minut płodził to "dzieło", czym wy się zachwycacie? Wielki mi co... trzeba zorbić przegląd moto przed sezonem.. Odkrywca.. może i się czepiam... może to ja za bardzo marudzę....