Codziennością na naszych drogach jest chłopak na sportowej maszynie w klapkach i koszulce z krótkim rękawem. Czy musi tak być?
Niestety, nie dawno jeden z kolegów postanowił bliżej zapoznać się z barierkami energochłonnymi na pewnej warszawskiej ulicy. Szczęście w nieszczęściu, stało się to przy niewielkiej prędkości i skończyło się tylko połamanymi rękami, które musiały ustąpić pod naporem twardej barierki. Dzięki temu, że miał na sobie kombinezon, praktycznie nie odniósł innych obrażeń. Patrząc na to, jak wyglądają polskie drogi i ubiory motocyklistów, zastanawiam się, co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie te zwykle środki ostrożności, czyli odpowiedni strój.
Wydawałoby się, że o ubiorze motocyklisty powiedziano już wszystko. Każdy wie, czym różni się od siebie skóra czy tekstylia i jak będą się zachowywały w starciu z asfaltem. Tutaj znajdziesz informacje które każdy powinien wiedzieć o odzieży motocyklowej: link i link. Na forach internetowych toczy się co najwyżej zażarta dyskusja na temat poszczególnych modeli ciuchów.
Podczas przeglądania stron internetowych niejednokrotnie natykamy się na bardzo drastyczne fotki, jak kończy motocyklista, który był źle ubrany. Powstają fora internetowe dotyczące samych wypadków i ich konsekwencji. Jednak nadal, kiedy wyjeżdżam na ulicę w swoim kombinezonie, czy choćby motocyklowych jeansach z protektorami, czuję się często jak UFO i osoba absolutnie dziwnie podchodząca do kwestii stroju motocyklowego.
Codzienność na polskiej ulicy
Najczęstszym widokiem jest chłopak w kasku, bluzie, zwykłych jeansach i ewentualnie rękawiczkach. Taki człowiek zwykle potrafi lecieć przez miasto z prędkością niewiele odbiegająca od osiąganej przez światło. Szokującym, nawet dla mnie widokiem, był motocyklista w dresie i chodakach dosiadający Transalpa. Nagminną przypadłością „modnych” motocyklistów jest także jazda w klapkach japonkach i dumne prezentowanie przytartego o asfalt obuwia.
W chłodniejsze dni japonki ustępują miejsca adidasom, a krótki rękawek oraz bluza znikają pod kurtką puchową. Ten zabieg, oczywiście, także nie daje motocykliście żadnej ochrony. Podobno wiara czyni cuda, jednak doświadczenie i wiele przykładów świadczy o tym, że raczej nie ma co liczyć na wstawiennictwo siły wyższej.
Nie tylko faceci na motocyklach prezentują lekkomyślne podejście do tego co mają na sobie. Także kobiety nie są pod tym względem lepsze. Motocyklistki zwykle starają się zadbać o to, w czym jeżdżą, ale nie zawsze. Zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę. Plecaczki siedzące na minimalistycznych siedzonkach supersportowych maszyn chętnie prezentują swoją bieliznę typu stringi. Obowiązkowym elementem stroju są także buty baletki, spodnie biodrówki oraz wyjątkowo obcisła kurtka bez protektorów, najlepiej odsłaniająca brzuch i nerki.
Podobnie prezentują się tutaj kierowcy mniejszych jednośladów, czyli skuterów. Wydaje się, że większość z nich stwierdza, jakoby prędkość 45–50 km/h, jaką rozwija ich pojazd, jest absolutnie bezpieczna i zwalnia ich od myślenia na temat odpowiedniej odzieży. Lwia część osób dosiadających takie jednoślady posiada tylko i wyłącznie kask, a często nawet ta elementarna część stroju motocyklisty jest przez nich lekceważona. Oczywiście, patrzenie na przykład w postaci kierowcy sportowego litra w bluzie tylko utwierdza ich w przekonaniu, że „skoro on może, to ja tym bardziej”.
PS. do tego co przym napisał dodam jeszcze że wspomniani szaleńcy w krótkich spodenkach jeżdżący po Chorwacji często przemieszczali się pod wpływem alkoholu :P a pani Ani w trosce o swoje bezpieczeństwo sugeruję może zmianę hobby, bo jazda na motocyklu jest z natury niebezpieczna
I bardzo dobrze :P
Jeżdżą tak, jak piszesz. Ale tam jest trochę inna kultura jeśli chodzi o jednoślady. To jest coś popularnego i każdy uważa na użytkowników dwóch kółek. Wypadki są, jak wszędzie. Ale to, że oni tak jeżdżą nie znaczy chyba, że to jest dobre, tak?
Poza tym - kaski zaczynają być obowiązkowe wszędzie.
Nie rozumiem Twojej irytacji. :)
Ubiór w jakim jeździmy jest prywatną sprawą każdego jeżdżącego. My możemy jedynie próbować o tym krzyczeć. To, że kilka razy w tych czy innych materiałach pojawił się niekompletny strój motocyklisty nie oznacza hipokryzji gdy staramy się podkreślić temat bezpieczeństwa. Prawda jest taka, że o tym nie mówi nikt, a jak nikt nie mówi to nie wpływa na świadomość ludzi. A zmian potrzeba wielu. Więc chyba warto mówić jeśli choćby jedna osoba dostrzeże problem i nie zmasakruje swojego ciała w drodze po bułki do sklepu, nie sądzisz?
Na tej zasadzie każdemu kto cokolwiek robi można zarzucić hipokryzję. Mało jest natomiast tych, którzy coś robią. Dużo tych, którzy komentują. Nie jesteśmy ani obłudni, ani nieszczerzy, stąd nie wiem skąd taki komentarz. :)
Problem w przepisach, które restrykcyjnie wymagają tylko kasku. I błagam dzierlatko, nie nazywaj motocyklistką panienkę w majtach, przewiezioną dla lansu przez kolesia, z zerową świadomością potencjalnych konsekwencji wypadku dla pasażerki.
Po co mam go czytać po raz kolejny? Przecież ja nie pisałem recenzji felietonu, żebyś mi tu zarzucał jakoweś błądzenie w temacie :P
Ale specjalnie dla Ciebie: "(...)zwykła koszulka czy przeciwdeszczowa kurtka raczej się nie sprawdzą podczas szlifowania tyłkiem po asfalcie." - szkoda, że nawet najlepsza kurtka motocyklowa Rukki z super hiper ochraniaczami w tej sytuacji pomoże tyle, co te ww. koszulka i przeciwdeszczówka, z prostej przyczyny - tyłek jest chroniony przez spodnie, a nie kurtkę :P
Dalej odnośnie tego rozdziału: "Brak wyobraźni u tego młodego człowieka nie razi tak bardzo, jak brak tejże u jego rodziców." - otóż jeśli jakiś rodzic kupuje dziecku pojazd silnikowy, w tym przypadku skuter, a potem już się nic tym nie interesuje, czy dziecko go sobie modyfikuje, odblokowuje dodatkową moc, to kto normalny będzie takiemu komuś zarzucał, że nie zapewni dziecku odpowiedniego stroju. To po prostu taki typ rodziców, co to dziecko zostawiają samopas i się nim nie interesują - nie ma co się podniecać, ze zaniedbują bezpieczeństwo dzieciaka na skuterze, bo tak samo zaniedbują też i inne aspekty jego wychowania :/
Ja na Krecie widziałem kolesia na BMW K1300R (Akrapy, full carbony) który jechał na luzaku jedną z głównych ulic i po rondzie w Heraklionie i rozmawiał przez komórkę. :]
Pamiętajmy też, że skuter nierzadko kosztuje do ok. 3 tysięcy zł, przecież jakby chcieć kupić w miarę porządny strój i kask, to wyszłoby drugie tyle albo i więcej. Poza tym na jednym stroju się niestety sprawa nie kończy, dwa to minimum - bo niby w jakim stroju można jeździć w temperaturze 5 i 35 stopni Celsjusza?
Zresztą - po co motocykliści podnoszą takie larum? Kto ma olej w głowie i jest prawdziwym motocyklistą, ten ma strój i w nim jeździ. A bezmózgi niech sobie jeżdżą w strojach plażowych albo w kaskach założonych jak 50cent ^_^ Dla nas to nawet lepiej, bo taki koleś przy nawet niegroźnym zdawałoby się wypadku może, w wersji lżejszej, stracić dalszą chęć jeżdżenia na moto i się go pozbędzie, w wersji ostrzejszej sprzedawać go będzie rodzina za denata... A wtedy już nie będzie psuł wizerunku motocyklistom taki cwaniak.
Niech każdy patrzy na siebie, a nie innych obgaduje, że źle się nosi :P Za to odrębną kwestią jest ubiór pasażera. Wg mnie kto się mieni motocyklistą, ten zapewnia pasażerowi/pasażerce przynajmniej jakieś minimum bezpieczeństwa i komfortu, czyli kask - wiadomo, ale również pas nerkowy, a najlepiej też jakąś kurteczkę, rękawice czy buciki. Aha - w chłodne dni warto też coś cieplejszego zabrać dla pasażerki, bo niewiasty mają tendencje do niedoceniania chłodku podczas jazdy - wiem z własnego doświadczenia. Tylko potem bluzę dziwnie się nosi, bo pachnie tak jakoś... damskimi perfumami ^_^
Prawdziwi hardkorzy są w afryce. NIe dość, że kask jak już jest to baaaaaardzo wątpliwej jakości orzeszek (zapewne z utwardzanej wielbłądziej węłny), klapeczki, łapcie i normalny ubiór. No i jeszcze jedno. Ruch drogowy. Brak jakiegokolwiek poszanowania dla bezpieczeństwa w rucu drogowym. Dzieje się dużo i szybko.