załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

NA KAŻDY TEMAT

Niedzielny Chopperowiec – z przymrużeniem oka

Okular
03-04-2009, 13:22
OCEŃ ARTYKUŁ Niedzielny Chopperowiec – z przymrużeniem oka kliknij i przesuń wskaźnik

Niedziela to dzień błogosławiony. Obfity w relaks, przygody i publiczne wydarzenia. Związany z tym dniem czas wolny zachęca do wyjazdów, spotkań, głębokich refleksji nad sensem życia i własnymi dokonaniami lub nawet prowokowania sytuacji powodujących wzrost poziomu adrenaliny w organizmie.

 

Jestem gdzieś po środku tych wszystkich darów losu, niezwykłych doznań, bezpowrotnych i wzniosłych uniesień. Mieszkam sobie, a tak, i wstaję wcześnie, a jak, i „jajeczniczkę na boczusiu” wsunę, a co. I do baku nawet wleję. Dlatego jadę, tak samo jak banda „choperowców” z mojej mieściny.

 

Dlatego wyprowadzam swój stary, czerwony i w dodatku przeciętny motocykl przed garaż. Uruchamiam dwucylindrowy silnik z dziesięcioma zaworami i rozpoczynam niedzielny rytuał jeźdźca. Najpierw słucham brumienia rozgrzewającego się silnika, niczym zwiastuna oczekujących na mnie gdzieś w drodze wydarzeń, wesołych, zapierających dech w piersiach emocji, poczucia szczęścia. Ubieram pas nerkowy, kurtkę i rękawiczki. Jest wczesny poranek. Taki, jaki pamiętamy wszyscy z beztroskiego dzieciństwa. Jest też na razie średnio ciepło, bezwietrznie, na niebie ani jednej chmurki. Odsuwam zamki wentylacji, sprawdzam kieszenie, klucze, telefon i dokumenty, po czym zamykam ssanie, a silnik zwalnia prędkość obrotową, wkładam jeszcze kask i ruszam. Nie ujeżdżam daleko, bo zaledwie 150 metrów do pobliskiej stacji paliw. Na „tankszteli” dostrzegam czarnego Harry’ego 1200 należącego do Daniela. Spoko kolo, choć niewiele z nim rozmawiałem do tej pory. Podobno przejechał całą Europę bez jakichkolwiek okularów w swoim malutkim orzeszku, który akurat ma na głowie – twardziel. Witamy się. Okazuje się, że jedzie tam gdzie my – klub amatorów z Witkowa o wspólnej i nadętej nazwie Hell’s Angels.

 

O nie, to żart. Tak chcielibyśmy się nazywać, ale nie możemy. Dla odmiany zasugerowałem „Magneto Witków”, ale zostało Knights Forever. Fajnie? Nieco miękko, kojarzy mi się z „zawsze razem tam gdzie ty”… Ale nie chcę być złośliwy. Dlatego nie udzielam się ani na klubowej witrynie www, ani na spotkaniach, ani we wspólnych projektach. Taki motocyklowy aspołeczniak ze mnie. I jest mi z tym dobrze, ponieważ nie lubię presji otoczenia, unikam roli misjonarza, administratora strony, przewodnika bezpańskich motocyklistów, redaktora. Onieśmielają mnie takie kluby, te czarne skóry, krzyże maltańskie, okulary typu kobra, ćwieki i frędzle u siwych facetów w wieku średnim, którzy zatrzymują się co 25 km po to tylko, żeby na zmianę – albo siknąć na koło, albo żłopać wrzątek lury z mułem. Może to być kawa Woseba, podawana w knajpach na dwa sposoby – czarną lub ze śmietanką z dwoma dziurkami.

Ale jadę z nimi. Bo sam jestem już jednak jak ten kapeć. Chłopaki z dawnej ekipy latają gdzieś po Europie, inni przecinają na motach Albanię i nie kręcą ich polskie zadupia, a jeszcze inni posprzedawali sprzęty i tulą się do swych żon i kochanek. Jadę z Knightsami, bo nie mam na tyle wielkich jaj, żeby zapieprzać gdzieś daleko z samymi agresywnymi samcami w moim wieku. Z Knightsami mamy ideę, żeby zwiedzić zamek znajdujący się w zabitej dziurze prawie na końcu Polski. Jak się potem okazało, nic tam nie ma. No może oprócz rzeki, samego zamku i sali tortur. Ale cel jest! I są też z nami ze trzy żony. A to już połowa sukcesu.
 

Na miejsce zbiórki wyznaczono parking pod knajpą ze stolikami na tarasie. Oczywiście, wszyscy się spóźniamy. A to ktoś jeszcze ma dolecieć, a to ktoś czeka na autostradzie, a to ktoś jeszcze nie wie, co też ma ze sobą począć. Tym ostatnim kimś niezdecydowanym okazuje się jakiś facet, który przyjechał na ładnym Virago 535 w pełnym rynsztunku (bo przeczytał zajawkę o wyjeździe „wczora na necie”), od stóp do głów kupionym zresztą w zeszłym tygodniu na motobazarze wraz z motocyklem.

 
 
Komentarze użytkowników
(23)
21-06-2009 17:50
Izzy
Widzę, że niektórzy mają poważne problemy z zauważeniem tekstu w tytule: "z przymrużeniem oka". Felieton w nikogo nie uderza ad persona, przynajmniej nie używając imienia i nazwiska. Właśnie skończyliśmy wczoraj kręcić materiał o Hondzie CBR 1000 RR gdzie robimy sobie jaja z lansu w stolicy w popularnych miejscach czyli kolumna zygmunta etc. Choć sam preferuje motocykle sportowe nie czułbym się urażony, że ktoś przed chwilą śmiał się ze ścigaczy czy tego jak kto jeździ... po prostu wystarczy większy dystans do siebie.
21-06-2009 13:37
~xxx
do tego pajaca co to napisał ten artykuł, z tego co czytam to niby byłeś z tą ekipą już kilka razy na wyjeździe, a teraz biadolisz jak mięczak że za wolno jeżdżą .
znajdź sobie ekipę co zapier....ja jak poje..ni po drogach!!!, osobiście powiem że nie mam motocykla jeszcze ,ale nie popieram tych idiotów co tak zapier....ja i życzę im szybkiego spotkania się z drzewem !!! bo przynajmniej wtedy krzywdy nie zrobią innym użytkownikom dróg ;))
a co do daniela jak go nazwałeś to prawda a nie podobno ,osobiście sam go spotkałem podczas jazdy na lazurowym wybrzeżu ,jechałem samochodem a przede mną parę motocykli, dogoniłem ich patrze a to właśnie z Grodkowa ekipa jedzie ;) ,i tak ten daniel niemiła tobołów ze sobą skromnie ,śpiwór i sakwy nawet chyba nie pełne tak więc to nie plotka . a było to dokładnie ok 2 ,3 lata temu niedaleko St. Tropez
10-06-2009 22:14
misoa
okular

nie ma to jak narzekać na swoją ekipę, następnym razem jedź sam skoro nie umiesz się do innych dostosować ;)
pozdrawiam wszystkich wolna jeżdżących, którzy czerpia radośc z jazdy

a i nie wiem czemu nazywasz ich niedzielnymi chopperowcami ;p
10-06-2009 20:02
~gość
Ja wiem kto napisał artykuł, a ten co napisał artykuł może domyślić się kim ja jestem.
Tobie to kim ja jestem nie jest potrzebne, ponieważ i tak mnie nie znasz ;)

P.S. do Bartosza

nie krytykuj naszych żon, ponieważ sam wyjeżdżasz dwa razy do roku bo Ci częściej żona nie pozwala
10-06-2009 17:49
~thekingisdead
@ Okular - dobry artukuł, czekam na więcej.
@ gość - a sam to zaczym się własnie skryłeś?
10-06-2009 15:51
~gość
Do autora tekstu Bartosza
artykuły piszesz piękne ale dlaczego jesteś tchórzem,
mogłeś się podpisać i poinformować swoich znajomych o tym, że napisałeś o nich ten artykuł a nie kryć się za pseudonimem Okular.
Nie jechałeś z nami pierwszy raz wiedziałeś jaki mamy styl jazdy więc nie wiem po co teraz te komentarze.Poza tym widać jaki z Ciebie motocyklista skoro nie odróżniasz hondy shadow od vtx.Może zamiast złomem zajmij się satyrą to będzie stać Cię na pastę do butów i nie będziesz zazdrościł innym że jeżdżą w wypastowanych butach. Nie pozdrawiam i doniezobaczenia na trasie.
12-04-2009 22:56
~polick-80
ja też mam plastikowy motorek i też lubię ciąć wiater. Super opowieść
12-04-2009 12:26
~stach
Świetne, uśmiałem się po pachy.
12-04-2009 11:54
~JuNioR
Świetne pióro.
I tematyka problemu.. jakże bliska ;)
10-04-2009 09:46
~Arek
Artykul bardzo fajnie napisany, Co do stylu jazdy to kazdyjezdzi jak lubi jego prywatna sprawa -nikt nikogo nie zmusza zeby jezdzil 160 lub 100 km/h
06-04-2009 19:51
~empiq
hehehe racja :) ale super napisane :) nie obraża nikogo ;) każdy jeździ jak chce ;) szerokiej drogi wszystkim :)
06-04-2009 16:19
~Motonita
Hahahaha, świetny tekst!
05-04-2009 23:23
~Paty
Właśnie dlatego motogen.pl jest lepszy od wszystkich pozostałych stron internetowych, tu warto wpaść i przeczytać coś wartościowego i ciekawego. Uśmiałem się po pachy, czekam na kolejne części :D
05-04-2009 23:04
abaddonslair
Jak nie bedzie nastepnego artykulu Okular to Cie znajde i zmusze. :P
Naprawde dawno nie czytalem czegos tak fajnego :)
05-04-2009 22:25
~Pietrucha
Rewelka! Poplakalem sie ze smiechu w trakcie czytania. Tak....odwieczny dylemat: jezdzic w grupie czy solo? Niech kazdy jezdzi tak jak mu odpowiada, ja osobiscie nie lubie byc od kogos uzalezniony, wiec preferuje solowa jazde, lub w baaaaardzo malej grupie. I druga rzecz to kwestia tzw. niedzielnych motocyklistow. Przychodzi wiosna, zaswieci ladne sloneczko, wskakuje na wyglancowana maszyne, ktorej moc bardzo czesto przewyzsza ilosc dostepnych kucykow w uzytkowanym na co dzien aucie i jedzie. Im oczywiscie drozszy sprzet i ciuchy, tym wieksza pewnosc siebie i wiara we wlasne umiejetnosci. I potem czytamy o wypadkach. Tak wiec uwazajcie nie tylko na dzielnych kierowcow, ale na motocylistow amatorow tez. Jak nas ostrzega Kazik S: badzcie czujni! hahahahah
05-04-2009 14:12
blazej
Ciekawie napisany art. :) Jak komuś odpowiada taki klimat to nie można go krytykować ale to nie dla mnie :)
05-04-2009 13:05
~kogut1983
Super, oby więcej takich artów. Dlatego śmigam tylko sam, (ewentualnie z kobietą - nie narzeka na mój styl jazdy). Sam decyduje kiedy i gdzie przyspieszam. Pozdro dla autora
05-04-2009 10:57
~
Niezly tekst. Sam często będąc zmuszony jechać z jakas konkretna predkoscia (sznur aut przedemną tarasujacy droge, bo ktos wyprzedza z roznica predkosci rzedu 5km/h, badz jadac w kolumnie) mam ochote wyrwac sie, uciec, badz przeciac miedzy autami zeby miec przed soba pusta droge, nawet jesli sie to wiaze ze sporym ryzykiem. Uwielbiam jak to droga dyktuje tepo, przychamowanie przed zakretem, zlozenie, pełna łycha za. Czuć rytm i przyśpieszenia... Dlatego czesto wsiadam sam na motocykl, zeby pognac bez celu, nawet noca...
04-04-2009 22:38
~PaczekDNA
Super art. Bardzo miło się go czyta i oddaje sytuacje jakie często widać, np. gość na B-kingu mający problem z ruszeniem;/
04-04-2009 10:19
subbar
Doskonały tekst w pełni oddaje realia w jakich znalazło się wielu z nas. Idealnie napisane z doskonałym ujęciem wszelkich aspektów motocyklizmu "starszych i juniorów z przerośniętym ego". Twoja umiejętność napisania tego tekstu bez obrażenia tej części społeczności motocyklowej naprawdę stoi na najwyższym poziomie - wielokrotnie miałem podobne przemyślenia ale bez przekleństw nie udawało mi się tego przemyśleć :)
03-04-2009 21:16
~b11l
Wreszcie jakiś realista, co kuma klimat... jedno pytanie, po jakiego grzyba pchałeś się do klubu gdzie są ludzie na "żelazie"? Z ciekawości pytam.
03-04-2009 19:26
~Pet
A ja przeczytałem z ciekawością, może dlatego, że sam kiedyś znalazłem się w podobnej co autor sytuacji...
03-04-2009 15:28
~portkowicz
nuuuuuuda

RZUĆ OKIEM NA INNE, CIEKAWE GALERIE:

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Trening na lotnisku. Kwestia zapachu, to kwestia podejścia

wczoraj
Sytuacji dotyczącej torów w naszym kraju chyba nie trzeba nikomu za bardzo naświetlać; wystarczy powiedzieć, że jest bardzo źle. Mamy jeden obiekt, który kwalifikuje się do wyścigów jakichkolwiek, choć nazwanie go obiektem o światowym standardzie byłoby daleko posuniętym nadużyciem semantycznym, do tego dostęp do niego dla przeciętnego motocyklisty jest tak samo prosty jak do garderoby Dody.
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms