Dla niektórych subkultur związek z jednośladami jest znamienny i czasami stawał się ich ikoną, znakiem rozpoznawczym, poprzez który kojarzono ich w społeczeństwie i który stanowił również sposób na wyrażenie pewnej odmienności. Przykładów takich można wymienić kilka, jednym tchem artykułując: Greasers, Rockers, Mods...
O ile w większości odnosiło się to do motocykli, ciężkich maszyn, to w przypadku subkultury Modsów, która swoją nazwę zaczerpnęła od słowa „modernizm”, mówić należy o skuterach. Ale nie o tych plastikowych tandetach, przeważających w chwili obecnej na naszych ulicach, lecz klasycznych Lambtrettach i Vespach, którym nadawano wiele charakterystycznych cech, „zbrojąc” je w liczne ozdobniki. Zacznijmy jednak od początku.
Pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku wielu nastolatków – pochodzących z rodzin należących do tzw. klasy średniej, dzieci urzędników i robotników – wkraczających w dorosłość i podejmujących swoją pierwszą pracę, koniecznie chciało zaznaczyć swoją odrębność. Afiszowali więc swoją indywidualność poprzez modę i muzykę, jednocześnie otwarcie krytykując wartości wyznawane przez starsze pokolenie. Negowali też i krytykowali swoich pracodawców, instytucje państwowe i wszelkie władze. Styl życia modsa można określić jako codzienną beztroskę, spędzanie czasu na zabawie i rozrywkach, a jednocześnie marzeniach o stworzeniu nowego, lepszego świata....Skuter był dla Modsa wyznacznikiem statusu, podobnie jak strój i muzyka...
Charakterystyczny był też ubiór Modsów: początkowo eleganckie koszule, wąskie krawaty i garnitury z jedwabiu lub popularnego w tamtych czasach moheru, a do tego wszystkiego eleganckie pantofle. W ich rodzinach taki strój był odświętny, natomiast dla młodych ludzi stał się ikoną i codziennym przyodziewkiem. Z czasem ubiór ewoluował wraz z cała subkulturą, z której zaczęły wydzielać się swego rodzaju odłamy. W ten sposób możemy mówić o tzw. ticket style, grupie najbardziej snobistycznej i zarozumiałej, której członkowie często wywodzili się z wyższych warstw społeczeństwa (no, trochę wyższych niż robotniczo-urzędnicza klasa średnia), poszukując sposobu na bunt i wyraz swojej odrębności. Bardzo charakterystyczną grupą byli też tzw. Hard Mods, zgraja niegrzecznych chłopaków z krótko przystrzyżonymi włosami, w wygodnych koszulkach polo, dżinsach i ciężkich butach; grupa ta często inicjowała bijatyki, walki uliczne, dając w ten sposób wyraz swojego buntu przeciwko ustalonemu porządkowi świata. Można twierdzić, że wraz z jamajskimi Rude Boys Hard Mods byli w pewnym stopniu prekursorami kultury skinhead, której początek określa się na rok 1969. Nas jednak najbardziej zainteresuje trzeci odłam Modsów, często nazywany Scooter Boys, który stał się w pewnym momencie tak liczny, że zaczęto go postrzegać jako synonim całej subkultury. Skuter był dla Modsa wyznacznikiem statusu, podobnie jak strój i muzyka. W większości kupowano włoskie jednoślady, głównie ze względu na fakt, że były one łatwo dostępne, tanie, a do tego ich obsługa serwisowa nie nastręczała większych problemów. Jazda skuterem, oprócz podkreślenia statusu w grupie, podkreślała też nowoczesność i niezależność właściciela. Możemy nawet posunąć się dalej w naszych stwierdzeniach i powiedzieć, że były to swoiste customy wśród skuterów – przyodziane w tony ozdobników, chromowane akcesoria, dodatkowe lusterka i całe baterie reflektorów oraz bagażników i bagażniczków. Takim sprzętem jeżdżono do kawiarni, butiku po nowe ciuchy, solo lub z pasażerką. Najczęściej jednak młodzież w sporych grupach ruszała w kierunku wybrzeża i popularnych miejscowości, jak Brighton, które dawały poczucie oderwania od rzeczywistości – często odbywały się tam koncerty, festiwale i panowała atmosfera wiecznej zabawy. Zorganizowani w tzw. fleets i teams (floty i drużyny – najbardziej charakterystyczne dla mieszkańców Glasgow, o których mówiło się, że dla dzieciaka z ulicy przynależność do jakiegoś gangu jest koniecznością w trakcie dorastania), Modsi potrafili skutecznie bronić i walczyć o terytoria, które uznawali za „swoje”, często używając w bójkach młotków czy kijów. Takie zachowania nie pozostały niezauważone przez inne grupy subkulturowe, m.in. Rockersów, którzy nie tolerowali „zniewieściałych paniczyków”, uważając ich za zbyt miękkich, mających mocno tolerancyjne podejście do kobiet (panie w grupach Modsów mogły mówić wręcz o równouprawnieniu, co w tamtych czasach było prawie niespotykane) i używających narkotyków, wśród których najpopularniejsza była chyba amfetamina. Coś, co początkowo moglibyśmy nazwać bójkami czy potyczkami, przerodziło się w prawdziwe walki, a po wydarzeniach rozegranych w Wielkanoc 1964 roku, kiedy w nadmorskim Clacton doszło do regularnej bitwy połączonej z demolką miasteczka, media dolały od siebie tyle oliwy do ognia, że zaczęto mówić o nieustających wojnach gangów. Po kilku latach konflikt pomiędzy grupami wygasł, a subkultura Modsów zaczęła mocno podupadać (mówi się, że zabił ją napływ świeżej krwi – ludzi, których interesowały głównie zadymy, a nie cała otoczka, muzyka i skutery), przekształcając się w inne subkultury lub po prostu zanikając.
Poprzez lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte ubiegłego wieku kilkakrotnie mówiło się o zrywach i odrodzeniu Modsów, jednak nigdy nie pojawili się oni ponownie na taka skalę, jak w czasach swojego rozkwitu. Nie zabrakło jednak kontynuatorów stylu Modsów w skuterach. Do dnia dzisiejszego klasyczne pojazdy z charakterystycznymi ozdobnikami, prowadzone przez chłopaków w wojskowych parkach, licznie pojawiają się na klubowych zlotach w Wielkiej Brytanii. Pieczołowicie zbudowane/odbudowane, ze smakiem przywdziane we wszelkie dodatki, w dalszym ciągu są wyznacznikiem poprawnego stylu i dobrego gustu właścicieli. Można upatrywać w tym tęsknoty za minionymi czasami, które już nie powrócą, chociaż niektórzy znawcy tematu twierdzą, że na północy Anglii ruch Mods nigdy nie umarł, a to dzięki muzycznym nocom i klubom skuterowym, które regularnie od lat siedemdziesiątych organizowały wyjazdy do nadmorskich kurortów. Wypady te przekształciły się powoli w masowe zloty miłośników wszelkiej maści skuterów, które odbywają się regularnie do dnia dzisiejszego, choć może już nie na taka skalę…
Dosyć ważną cechą całej subkultury była apolityczność. Modsi nie mieszali się do rozgrywek o władzę i wpływy polityczne, chociaż w latach siedemdziesiątych niewielkie grupy zasiliły szeregi skrajnie prawicowych ugrupowań, jakim był np. National Front. Działo się też tak ze skinheadami i grupami punków, mimo że w większości subkultury te określały się jako apolityczne.
Modsów znakomicie zobrazowano w filmie „Quadrophenia” („Kwadrofonia”) z 1979 roku. Film powstał w oparciu o scenariusz Petego Townshenda z The Who (przygotowany przy pomocy zawodowych scenarzystów) ze znakomitą muzyką The Who i świetną rolą Stinga, a jego sukces przyczynił się do ponownego zainteresowania Modsami. Podobno dla Anthony`ego Burgessa Modsi stali się inspiracją do napisania powieści „Mechaniczna pomarańcza”, która w 1971 roku została przeniesiona na ekrany przez Stanleya Kubricka (znakomity Malcolm McDowell jako Alex DeLarge).
A może ktoś z Was, Droczy Czytacze, ma gdzieś w otchłaniach garaży lub piwnic jakiś stary skuter? Może należy zacząć szerzyć hasło „Bring Back The Mods”?