„To tylko lekkie przeziębienie. Wezmę Gripex i pojadę na zlot”. „Muszę dziś jechać, łyknę tylko jakieś proszki na gorączkę i będzie ok” – brzmi znajomo? Dla mnie to codzienność za apteczną ladą.
O ile o niebezpieczeństwie jazdy po alkoholu wie każdy, o tyle leki często traktujemy jak takie kolorowe cukierki. Zielona czy czerwona kapsułka „celnie trafia w źródło bólu” – to zapamiętujmy od razu. Ale „przeczytaj ulotkę lub skonsultuj się...” jakoś ucieka. Zresztą... Kto by czytał ulotki? Właśnie dlatego pokusiłam się o ten artykulik. Takie ABC motocyklisty-lekomana. ;)
Według prawa jazda po lekach ograniczających sprawność czy szybkość reakcji jest takim samym przestępstwem, jak jazda po alkoholu. Ale policja nie sprawdza podczas rutynowej kontroli, co płynie w naszych żyłach. Nie ma takiej możliwości. A szkoda. Niedawno natknęłam się na informację, że ponad połowa z przebadanych pod tym kątem sprawców wypadków była pod wpływem leków uspokajających, które wydawane są na specjalnie wypisaną receptę (tylko jeden lek na recepcie z podaną słownie liczbą tabletek) i zostały wyszczególnione w wykazach, jako leki psychotropowe.
Wychodzący z apteki pacjenci, niosący w przezroczystej siateczce leki z tej samej grupy, w drugiej ręce często trzymają kluczyki od samochodu. Oczywiście, czasem lek jest dla kogoś innego. Najczęściej jednak lekarz nie zwróci uwagi na taki drobny fakt, farmaceuta nie pomyśli, żeby uprzedzić, a pacjent – skąd ma wiedzieć? Informacje w ulotce o zdolnościach „psychocośtam” w większości napisane są takim językiem, że bez wykształcenia medycznego ciężko zrozumieć o co chodzi. Zdarzają się też tacy pacjenci, którzy nie dowierzają lekarzom, farmaceutom też nie (bo przecież co oni w ogóle o lekach wiedzą?) lub po prostu ignorują ostrzeżenia – w końcu nie są senni, biorą tylko jedną małą tabletkę i w ogóle wszystko jest w najlepszym porządku.
Rozmawiałam kiedyś z koleżanką, która przyznała się, że przeżyła niebezpieczną przygodę po uspokajaczach. Zjechała na przeciwny pas ruchu, którym jechał w jej kierunku samochód. Część jej świadomości wiedziała, że musi wrócić na swój pas, druga część po prostu nie widziała takiej potrzeby. „Nie chciało jej się.” W końcu zareagowała, ale zbyt energicznie. Wjechała do rowu. Na szczęście, poza pogiętą blachą, nic się nie stało. Poniżej opiszę najbardziej niebezpieczne dla kierowców grupy leków i podam konkretne przykłady preparatów. Nie obejdzie się, niestety, bez kilku nazw chemicznych, ale leków nie da się inaczej pogrupować.
Uspokajające i przeciwlękowe pochodne benzodiazepiny (np. Afobam, Klonazepam, Oxazepam, Lorazepam, Relanium) stosowane są bardzo często. Przynoszą dużą ulgę w uczuciu lęku, niepokoju, napięciu nerwowym, ale jednocześnie zmniejszają szybkość reakcji, obniżają koncentrację i zdolność oceny sytuacji, mogą nieznacznie zwiotczać mięśnie. Nieznacznie – podczas wykonywania zwykłych czynności, dramatycznie – kiedy potrzebna jest szybka reakcja w sytuacji zagrożenia. Mogą też wywoływać senność. Niektóre z nich utrzymują się we krwi bardzo długo (nawet do kilku dni) i wciąż mogą wywierać niekorzystny wpływ na kierowcę, mimo że pożądane efekty ich działania nie są już odczuwalne. Podobnie jest z lekami nasennymi. Te z grupy niebenzodiazepinowych (np. Zolpidem, Zopiklon, Zaleplon – występujące pod wieloma różnymi nazwami) o bardzo dobrym działaniu nasennym przyjmuje się wieczorem przed zaśnięciem. Niestety, ich działanie może utrzymywać się dłużej, nawet następnego dnia, kiedy właściwie już nie śpimy. Pracujemy, myślimy, działamy, ale reakcje wciąż są opóźnione.
Prawdziwego pecha mają alergicy. Leki przeciwhistaminowe stosowane przy alergii mogą silnie uspokajać i wywoływać dużą senność. Zaburzają koordynację wzrokowo-ruchową, obniżają koncentrację. Objawem niepożądanym po ich przyjęciu mogą być też zawroty głowy. Oczywiście, odstawienie tych leków przeważnie jest niemożliwe. Załzawione, piekące oczy, cieknący nos czy ogólne fatalne samopoczucie dyskwalifikują kierowcę tak samo, jak senność spowodowana lekami. Częstotliwość występowania alergii jest jednak bardzo wysoka i stale rośnie. Uczulonych czy to na pyłki, sierść zwierząt czy nawet jedzenie wciąż przybywa – tak samo wśród dzieci, jak i dorosłych. Reakcje na leki stosowane w alergii są bardzo różne. Jedna osoba w ogóle nie odczuwa senności, inna dosłownie śpi na stojąco, dlatego nie ma sensu sugerować się doświadczeniami znajomych. Obecnie za najbezpieczniejszy pod względem nie wywoływania senności, jako działania niepożądanego, uznawany jest Telfast (fexofenadina). Niestety, jest dostępny tylko na receptę. Za względnie bezpieczne, a więc takie, które rzadko działają nasennie, uznaje się leki, których składnikiem czynnym (czyli tą substancją zawartą w tabletce, która ma działanie lecznicze) jest loratadyna (np. Claritine, Aleric, Flonidan). Należy jednak uważać, gdyż pod bardzo podobnymi nazwami może znajdować się inny, mniej bezpieczny składnik (np. Allertec jako substancję czynną zawiera cetyryzynę, po której wiele osób odczuwa niepohamowaną senność).