załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

NA KAŻDY TEMAT

Internet zabija… nieprzystosowanych

Ania Jędrasiak
24-11-2010, 11:25
OCEŃ ARTYKUŁ Internet zabija… nieprzystosowanych kliknij i przesuń wskaźnik
Co wybrać.. Internet, gazety?
Co wybrać.. Internet, gazety?
Znalezienie czegokolwiek w gazetach, na przykład <b>testu motocykla</b> sprzed roku nastręcza sporo trudności
Znalezienie czegokolwiek w gazetach, na przykład testu motocykla sprzed roku nastręcza sporo trudności
Jednak prościej jest wpisać odpowiednie hasło w wyszukiwarce, kliknąć i nie wychodząc z domu, nie tracąc czasu znaleźć to co Nas interesuje
Jednak prościej jest wpisać odpowiednie hasło w wyszukiwarce, kliknąć i nie wychodząc z domu, nie tracąc czasu znaleźć to co Nas interesuje

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – to stare powiedzenie najlepiej obrazuje większość dotyczących nas wszystkich sytuacji. Nie inaczej jest i tym razem. Po przeczytaniu felietonu w jednej z najpoczytniejszych polskich gazet motocyklowych, ciężko oprzeć się wrażeniu, że autor ma duże pretensje do tego, że świat nie chce stanąć w miejscu i nadal pędzi do przodu, nie patrząc na stare przyzwyczajenia, utarte schematy i to, co się komuś podoba od lat. Rozwój Internetu, portali internetowych, szybkiej informacji wielu osobom nie przypadł do gustu. Ciężko się temu dziwić; Internet burzy przyzwyczajenia niektórych do tego, co było i, niestety, być przestaje. Zmusza do przestawienia się i odnalezienia w nie tak nowej przecież rzeczywistości.

 

Internet zabija… nieprzystosowanych
Internet ostatnio został oskarżony o to, że zabija targi motoryzacyjne i mniejsze imprezy. Przecież wszystko można wyklikać sobie na stronach: ciuchy, części itp., zamówić i dostać pocztą czy kurierem prosto pod drzwi. Nowym maszynom można przyjrzeć się dokładnie z każdej strony, sprawdzić dane techniczne, a nawet poczytać jak się takim pojazdem jeździ i nie wychodząc z domu poznać jego wady i zalety. Pozostaje jednak jedno małe „ale”…

 

Idąc tym tokiem rozumowania, dokładnie taki sam wpływ na „oglądalność” wystaw czy frekwencję na imprezach mają gazety. No dobrze, może mniejszy, bo po gazetę trzeba przejść się do kiosku i wydać te prawie 10 zł. Natomiast to, co jest w Internecie, zwykle jest za darmo (nie licząc opłaty za samo korzystanie z łącza, które i tak wykorzystujemy nie tylko do przeglądania portali motoryzacyjnych). Wracając jednak do tematu gazet, przecież tam też możemy poczytać o najnowszych motocyklach, gadżetach i ciuchach, zobaczyć testy maszyn czy też dowiedzieć się, jak było na imprezach, z których publikowane są relacje, więc po co na nie jechać.

 

Internet winny globalnemu ociepleniu
Internet nie odpowiada także za producentów motocykli. To, że na targach, zamiast łechtających dobre samopoczucie dziennikarzy „gwizdków”, katalogów czy w końcu płyt CD z danymi najnowszych maszyn, dumnie błyszczących na stoiskach, dostajemy od hostessy „kartkę” (oby gustowną, a nie taką jak Kawasaki dawało w zeszłym roku, czyli wycięty kawałek kartki, który się natychmiast gubi) z loginem i hasłem do strony internetowej, nie jest w cale czymś złym. Witryny dla mediów dysponują ogromną bazą zdjęciową nie tylko najnowszych maszyn, a także pełnymi danymi technicznymi i tym wszystkim, co do pracy dziennikarza jest niezbędne. Narzekanie na nie wydaje się zatem przejawem wyłącznie chęci posiadania kolejnego gadżetu typu „gwizdek”, czapeczka czy inna tego typu pierdoła.

 

Dzięki takiemu prostemu zabiegowi firmy w dobie wszechogarniającego kryzysu mogą sporo zaoszczędzić i przeznaczyć niewydane na pendraki środki np. na akcje promocyjne. Poza tym co miałoby dać chociażby takie Kawasaki w Mediolanie, skoro wszystkie nowości tej marki zostały zaprezentowane wcześniej (podczas Intermotu) i były już znane? Może okolicznościowy znaczek „uczestnik targów w Mediolanie” albo medal „ulubiony dziennikarz marki”. Powiedzmy sobie szczerze – szeroko pojęte media są ważne dla każdej zdroworozsądkowo myślącej firmy, stąd ukłon do nas w postaci dni prasowych. Jednak tego typu imprezy organizowane są przede wszystkim dla publiczności, czyli ewentualnych przyszłych klientów oraz dealerów i importerów, a zatem ludzi z branży, którzy będą sprzedawać te motocykle, ciuchy czy inne gadżety.

 

Targi, imprezy motoryzacyjne – tylko na żywo
Jest jednak jedna rzecz, w której muszę się całkowicie zgodzić z autorem wyżej wzmiankowanego felietonu – nic nie zastąpi zobaczenia maszyny na własne oczy, posadzenia czterech liter na siodełku, przejechania się nią czy też „pokręcenia” manetkami na targach, kiedy już uda nam się do niej dopchać po oczekiwaniu w długim ogonku. Nie ważne, czy czytało się już o danej maszynie, czy nie. To właśnie to wrażenie, które robi ona na żywo, jest najważniejsze, ma największy wpływ na decyzję o ewentualnym kupnie sprzętu i najbardziej działa na wyobraźnię. Tego nie zapewni żaden materiał w Internecie ani artykuł w gazecie.

 

To właśnie dlatego, mimo pracy w Internecie, czyli podobno rzeczy, która zabija takie imprezy, pojechaliśmy zarówno do Kolonii, jak i Mediolanu. To właśnie z emocji towarzyszących posiadaniu i jeździe na motocyklu, zarówno my, jak i gazety motoryzacyjne, piszemy nie tylko o tych eventach, ale poruszamy również cały szereg tematów związanych z motocyklami. Wydaje mi się, że nie ma sensu nikogo o nic oskarżać i bawić się w zwalanie wszystkiego na Internet, bo niedługo doprowadzimy do sytuacji, jaka ma miejsce w naszej polityce, czyli „wszystkiemu winne jest PO”.

 

Do tej sytuacji – istnienia Internetu i portali motoryzacyjnych – należy się po prostu przyzwyczaić, gdyż nie wygląda na to, żeby miała się w najbliższym czasie zmienić. Co nas nie zabije, to nas wzmocni – jak mówi stara ludowa prawda (takie stare powiedzonka niosą za sobą lata doświadczenia i zwykle się sprawdzają).

 

Podsumowanie
Powiedzmy sobie jasno – Internet nikogo nie zabija. Portale jedynie wykorzystują szeroki wachlarz możliwości, jakie posiadają. Jak było widać, mimo nie najlepszej koniunktury i niemałych cen biletów wstępu hale targowe zarówno Eicmy, jak i Intermotu, targi były szturmowane przez ogromną falę zwiedzających. Nikomu tam nie przeszkadzało, że coś już wcześniej widzieli w Internecie czy też to, że po powrocie do domu wezmą do ręki gazetę i zobaczą opis maszyny, na której udało im się usiąść. Liczyły się motocykle, skutery, atmosfera i emocje, które wywoływały prezentowane maszyny. Natomiast ci, którzy z rożnych względów nie mogli pojechać na targi, cieszyli się, że właściwie od razu mogli przeczytać w Internecie o tym, co działo się na halach targowych.

 

Tymczasem życzymy Wam braku posiniaczonego tyłka i zdartego naskórka o asfalt, a tylko czystej frajdy płynącej z dosiadania jednośladów w kolejnych sezonach, w które niejednokrotnie wjedziecie nowymi motocyklami.
 

Komentarze użytkowników
(11)
27-11-2010 00:53
Pedros
XL, wrzuć linka do tekstu z gazety ;p bo nie chce mi się do kiosku iść :)


...przeczytam sobie na kiblu z laptopem na kolanach :)
25-11-2010 22:46
~XL
Hahaha, zerżnięty? Przeczytaj najpierw oba teksty. To jest odpowiedź na tamten felieton gamoniu!
25-11-2010 22:22
~yebacka
zerżnięty pomysł z felietonu Potyńskiego z najnowszego Świata Motocykli... żal.pl jak ch*j
25-11-2010 15:53
~gonzo
Poniższe komentarze w pełni oddają celowość artykułu :)
pozdro
25-11-2010 14:51
~cyjanek
W wypadku dwóch topowych gazet podtarłbym się raczej treścią.
25-11-2010 14:30
~990 Adventrre
Darek, ale jak Ci zabraknie papieru to monitora nie użyjesz a stronkę reklamy możesz wyrwać i po problemie. Tylko trzeba pamietac by ja wymietosić odpowiednio, bo inaczej można zaliczyć szlifa aż pod łopatki. Pozdro i lewa w górę
24-11-2010 15:44
~fluor
Coz pewnie chodzi o tekst Potasa w grudniowym numerze Sado Maso. Rzeczywiscie zal.pl.
24-11-2010 15:41
the king is dead!
Ja bym się łamał z iPadem, laptopy są passe...
24-11-2010 15:35
~siwy
pomysł zajebisty z laptopem w kiblu, muszę spróbować
24-11-2010 15:20
~Darek
Ja na ten przykład nie mam problemu z towarzystwem laptopa w wc pomimo, że jestem facetem to jakoś tradycja ta przestała mnie hamować w pewnych kwestiach, po prostu trzeba wyczuć, w którym momencie życia nie można się zatrzymać ze względu na tradycjonalizm. W tej oto sytuacji zdecydowanie stawiam na potęgę, którą jest NET !
24-11-2010 15:11
~Żelazny Herman
Zgadzam się, net do dziś potęga i wygrywa z gazetami zarówno ilością, jak i świeżością informacji... gdybyś jednak była facetem wiedziałabyś, że jest jeszcze coś takiego jak stara męska tradycja czytania na klopie. Sorki, ale jakoś nie wyobrażam sobie bym chodził się "złamalć" z laptopem...

RZUĆ OKIEM NA INNE, CIEKAWE GALERIE:

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Świat według Wiewióra: Dwukołowe serwerownie

18-05-2012
Dziś się dowiedziałem, że Stoner opuszcza MotoGP. Pierwsza myśl, dlaczego? Facet jest u szczytu sławy, miażdży wszystko i wszystkich, łoi wyścig za wyścigiem, generalnie jest kosmitą, który jako jedyny w ogóle ogarnął tego niedorobionego Dukaciaka, a z którym Wielki Rossi za cholerę nie może sobie poradzić od dwóch sezonów.
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms