załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

NA KAŻDY TEMAT

Wielka Sobota, czyli felieton w wyspiarskim klimacie

Yrfuno
18-08-2009, 10:48
OCEŃ ARTYKUŁ Wielka Sobota, czyli felieton w wyspiarskim klimacie kliknij i przesuń wskaźnik

Pogoda nieco się psuje i zaczyna padać drobny deszcz. Dojeżdżamy do Tyndrum. Tutaj znajduje się popularna stacja paliw, gdzie spotyka się mnóstwo „moturzystow” - nie żeby się umawiali - jest to po prostu jedna z niewielu szans zatankowania do pełna. Można się też zastanowić, gdzie jechać dalej. Ze względu na tutejsze rozwidlenie dróg niejeden z nas ma dylemat, którą z nich wybrać.

 

Czuję się znakomicie. W żyłach pulsuje mi krew pod dużym ciśnieniem, a moje nogi są jak z waty, tak z waty! Właściwie ostatni raz, kiedy tak się czułem, był tym pierwszym. Pamiętam dokładnie, jak po zejściu „z nocnika” motocykla kumpla włosy na nogach mrowiły, a poziom adrenaliny nie pozwalał normalnie stać. Decydujemy się z Piotrkiem na powrót w kierunku domu, ale inną drogą. Przypomniałem sobie A821, przechodzącą później w A81. Jest bardzo kręta, o dużym zróżnicowaniu terenu, gdzie nie widać co kryją małe wzniesienia. Do tego ostre winkle i co jakiś czas drobne kamienie na drodze, gdzieniegdzie woda. Technicznie bardzo trudna trasa pod warunkiem, że będziemy chcieli pokonać ją szybciej, niż pozwala na to prawo. Zaproponowałem ją, a Piotrek zgodził się, uprzedzając, że nigdy wcześniej tamtędy nie jechał....czuję się znakomicie. W żyłach pulsuje mi krew pod dużym ciśnieniem, a moje nogi są jak z waty...

 

Zaczynamy. Na dojazdówce do tamtej drogi znowu żwawe ruchy manetką i przyzwoite tempo. Mnóstwo zakrętów i idealny asfalt. Wyprzedzamy wszystko, co napotykamy. Naprawdę dobrze się bawimy. Komuś z boku może wydawać się, że ryzykujemy, ale zapas bezpieczeństwa jest naprawdę duży. Maszynki pieją w wysokich rejestrach obrotów, a ja, niczym zahipnotyzowany, wsłuchuję się w to, co wydobywa się z tłumików z tyłu za mną. Po jakimś czasie dojeżdżamy do A821. Skręcam w nią i zatrzymujemy się na rytualną sikawkę. Wygląda to trochę zabawnie, kiedy dwa „sporty” pasą się na poboczu, a w tle widać dwóch jeźdźców oddających mocz pod dużym ciśnieniem. Słoneczko cały czas świeci, wiatru nie ma. Zrobienie zdjęcia, kilka słów i wtedy… przejeżdża obok nas KTM 990 Adventure z pasażerką. Grzmot, jaki wydobył się z jego tłumików w tym momencie, dał nam do myślenia. Jakby tego było mało, na jednym ze wzniesień widocznych w oddali poderwał swobodnie przednie kolo i zaraz figlarnie zniknął. Krótkie zerknięcie na Piotrka i napada nas ta sama idea: „Dawaj, podłączmy się do niego!”.

 

Jadę jako pierwszy, goniąc KTM, choć nieco wątpię w to, że zdołam go dogonić. Wspomniane wcześniej duże zróżnicowanie terenu nie pozwala „zapylać”, bo można oderwać oba koła od podłoża, poza tym nie widać co kryje się za pagórkami. Wyprzedzamy jakieś auto i po chwili za ostrym prawym... jest! Przyblokowany przez osobówkę, zorientował się, że jesteśmy tuż za nim. Redukuje i odjeżdża. Trzymamy się go, niczym dwa myśliwce przechwytujące. Idzie naprawdę krótko. Tnie wszystkie winkle jak tylko się da. W odpowiedzi wykorzystuję wszystkie swoje umiejętności. Przednie koło mojej Hondy CBR, co chwilę traci kontakt z podłożem. Przed każdym winklem pełne hamowanie i bieg niżej. W tych warunkach tylne koło również traci przyczepność, wierzgając dziko stabilnym na co dzień zadupkiem. Czuję,że koleś na KTM-ie jest rewelacyjny! Powoli, ale systematycznie, odjeżdża. Doganiam go na każdym hamowaniu. Instynkt nie pozwala mi odpuścić. Zaczyna robić się naprawdę upalnie. On cały czas zapier… a kamienie spod jego kół tłuką w mój kask. Drażniący warkot i pojedyncze strzały z jego tłumików zdradzają każde zamknięcie rollgazu i nie pozwalają mi utracić koncentracji. W pewnym momencie orientuję się, że nie widzę za nami Piotrka, chyba nie dał rady. Jestem juz naprawdę zmęczony. Kiedy utknęliśmy na moment za jakimś autem zatrąbiłem na niego i pokazuję OK. On odpowiada tak samo i od razu daje pełny ogień. Cały czas trzymam się za nim. Zaczynam zdawać sobie sprawę, jak ciężkiemu zmęczeniu psychofizycznemu opierają się zawodnicy z torów wyścigowych. Daję z siebie wszystko, a on i tak utrzymuje dystans kilkunastu metrów.

 
Strony:
1 2 3
 
Komentarze użytkowników
(10)
23-08-2009 22:50
~bailif
a ja tam lubie poczytac takie opowiesci :) fajnie sie czytalo, mila chwila oderwania od pracy
18-08-2009 22:58
~ryba
wyluzujcie... to przecież (prawdopodbnie) opis emocji a nie literatura faktu... Czy jak czytacie kryminał to też tak oceniacie autora? A tak nawiasem mówiąc, każdy ma takie chwile, że zdarzy mu się przegiąć...
18-08-2009 22:51
Izzy
Poniższy tekst jest felietonem nadesłanym przez naszego czytelnika, tak więc przy okazji krytyki zachęcam do nadsyłania własnych tekstów i przedstawienia własnego punktu widzenia :)
18-08-2009 21:28
~PinKee
Sam nie wiem komu przyznać laur największego głupka w tym opowiadaniu: autorowi tekstu, który sobie wyścigi urządza na publicznej drodze, w "warunkach bliskich ekstremalnym"; a może kolesiowi na KTMie, który mimo iż zna trasę, to powinien przecież wziąć poprawkę na to, że nie jedzie sam, a więc ryzykuje nie tylko swoim żywotem; czy też wcześniej wspomnianej pasażerce KTMa - jak głupim trzeba być, aby jeździć z takim szaleńcem?

Mini dialog z końca tekstu jakby żywcem wyjęty z pompatycznego i durnowatego amerykańskiego filmu :)

Do autora - leszczu jesteś, skoro tak się dałeś wybzykać kolesiowi na turystyku i do tego jeszcze z pasażerką, a Ty na sporcie jechałeś :P
18-08-2009 19:16
~Shepard
z jednej strony moze i zle zrobil zostawiajac kolege z tylu, ale przeciez moglo to trwac chwile. Minuta, moze dwie i zdazylby porozmawiac. Nie ma co tak najezdzac od razu :) ilekroc sie jezdzi w terenie, czesto ktos podjedzie do przodu i czeka na reszte. A czy Yrfuno nie poczekal? Poczekal. Szkoda nerwow Bartku :)
18-08-2009 17:17
Nath
Korekta bije się w pierś aż dudni. Więcej się to nie powtórzy.
18-08-2009 15:18
~abc
Bartek ma racje. Twoj kumpel mogl wypasc z drogi, mogl potrzebowac pomocy a ty to olales bo chciales sie poscigac. Jak najdalej od takich psycholi.
18-08-2009 14:51
~Pietrucha
Ostra jazda, ostry tekst i oczywiscie na dzien dobry ostry komentarz (od ~Bartek). Osobiscie tekst sie podoba, bo oczami wybrazni bylem na tej drodze i widzialem walke. Co do samej walki, to chociaz unikam tego typu konfrontacji, to jednak sie przytrafiaja. Sztuka polega na tym, ze trzeba wiedziec kiedy odpuscic. W przeciwnym przypadku czlowiek zaczyna podejmowac niepotrzebne ryzyko.
18-08-2009 13:27
~Bartek
heh.. jeśli to nie była prawda to spoko, ale jeśli ta sytuacja naprawdę miała miejsce to tylko pogratulować głupoty: zostawiłeś z tyłu kumpla, który nie miał na tyle umiejętności żeby za wami nadążyć ale przede wszystkim nie znał drogi. pomyśl co on czuł. niedawno też zostałem z tyłu na bocznej drodze kawał drogi od domu czy choćby najmniejszej cywilizacji, tylko, że ja mam takich kumpli, którzy na mnie poczekali i dalej jechaliśmy razem.
ale nie.. bo tu trzeba się popisać... sprawdzić silniki, hamulce i opony.. a wiesz co to kurwa jest tor? gówno jesteś a nie kumpel.
18-08-2009 13:21
mavta
o, zgrozo! blad ortograficzny w pierwszym zdaniu! nie koniecznie?! to sie razem pisze!

RZUĆ OKIEM NA INNE, CIEKAWE GALERIE:

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Świat według Wiewióra: Dwukołowe serwerownie

18-05-2012
Dziś się dowiedziałem, że Stoner opuszcza MotoGP. Pierwsza myśl, dlaczego? Facet jest u szczytu sławy, miażdży wszystko i wszystkich, łoi wyścig za wyścigiem, generalnie jest kosmitą, który jako jedyny w ogóle ogarnął tego niedorobionego Dukaciaka, a z którym Wielki Rossi za cholerę nie może sobie poradzić od dwóch sezonów.
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms