Próbując utrzymać równowagę, podjąłem heroiczną walkę. Nie chciałem uderzyć w pobliskie latarnie, stojące na pasie zieleni. Były bardzo blisko. Bałem się, że to może już być koniec mojej przygody z motocyklami. Bałem się, że zginę. Gdy próbowałem hamować, poczułem uderzenie. Najechałem przednim kołem na krawężnik. Tył motocykla wystrzelił w górę, a ja niczym marionetka zostałem wyrzucony z siodła. Zobaczyłem jeszcze tylko, że mój prześladowca wpadł na pas zieleni. Na chwilę stracił panowanie nad samochodem. Gdy je odzyskał, uciekł, pozostawiając mnie. Kolega, jadący z przodu, zapamiętał numery. Ja spadając, uderzyłem lewą stroną o ziemię. Pamiętam wszystko. Każdą sekundę tego zdarzenia. Ostatkiem sił doczołgałem się do mojego motocykla, żeby wyłączyć zapłon. Tak mnie uczono, co robić po wypadku. Za chwilę, gdy adrenalina i emocje trochę opadły, poczułem silny ból w lewym barku. Było coraz gorzej. Położyłem się i czekałem aż może trochę mienie. Ból jednak się wzmagał. Po chwili koledzy i świadkowie wypadku byli już przy mnie. Wszyscy byli w szoku z powodu tego, co widzieli. To było jak w filmie. Mimo bólu, musiałem poinformować przez telefon moich najbliższych. Pamiętam płacz mamy. Nie chciałem jej tego robić. I nie zrobiłem. To nie ja doprowadziłem do tego co się stało. A stała się rzecz najgorsza. Ktoś próbował odebrać mi życie. Zrobił to tylko dlatego, że sam nie zachował się w sposób właściwy na drodze. Dlaczego postanowił ukarać mnie? Dlaczego w ten sposób? Mam nadzieję, że uda mi się uzyskać odpowiedź, ale już na sali sądowej. Chcę wraz ze swoimi bliskimi spojrzeć mu w oczy i zapytać: »Dlaczego chciałeś mnie zabić?«. Wielu moich kolegów nigdy nie zadało tego pytania. Oni nie mieli tyle szczęścia, co ja.
To zdarzenie (bo nie chce nazywać tego błędnie wypadkiem) spowodowało zmiany w moim życiu. Ponieważ obrażenia barku są poważne, musiałem zaprzestać pracy, którą wykonywałem. Jeśli nie uda mi się w pełni wrócić do zdrowia, będę musiał szukać innej. Zbliżają się wakacje. Miałem wszystko zaplanowane. Teraz nic z tych planów nie uda się zrealizować. Gips będę miał na pewno do lipca. Może też się okazać, że będzie potrzebna operacja. Czeka mnie też jeszcze długa rehabilitacja. Proste czynności zajmują teraz więcej czasu. Dobrze, że obok są pomocni rodzice, którzy bardzo mnie wspierają. Wszystko to z powodu zachowania mojego oprawcy. Mam nadzieję, że w tej sprawie prawo będzie po mojej stronie. Stronie osoby pokrzywdzonej. Wyrok, który chce żeby zapadł, powinien być jak najbardziej surowy. To było celowe działanie, na co są świadkowie. Nie może być więcej takich sytuacji na drogach. Ilu jeszcze ludzi musi zginąć, by zmienić myślenie? Na drodze wszyscy jesteśmy równi i dotyczą nas te same prawa i obowiązki. Mam nadzieję, że nie będę musiał czytać o podobnych przypadkach. Mam też nadzieję, że będę mógł wrócić do swojej pasji i bezpiecznie poruszać się po naszych, jakże pięknych drogach".
Od redakcji:
Powstrzymam się od komentarza, bowiem na usta cisną się mało cenzuralne wyrazy. Nie wiemy, czy należy śmiać się (aby nie zwariować), czy płakać, czy może uczcić minutą ciszy śmierć jakichkolwiek przejawów zdrowego rozsądku wśród kierowców, którzy w drodze ewolucji stworzyli nowy rozdział: Homo Ledwo Sapiens. Najgorsze jest to, że bardzo prawdopodobne, iż nie jest to odosobniony przypadek. Pisząc te słowa, za chwilę powinienem wsiąść na motocykl, pojechać po moją kochaną Dorotę i udać się wspólnie na zakupy. Teraz mam uzasadnione obawy przed tym, że być może jakiś kretyn jednym ruchem kierownicy postanowi przerwać życie moje, mojej dziewczyny, stworzyć tragedię dla rodziny i wszystkich znajomych. Od dzisiaj wiem, że mogę zostać zabity tylko i wyłącznie dlatego, że poruszam się motocyklem.
Opisana przez Cezarego historia bardzo przypomina wypadek Maćka Zawiszy. O kolejnej rozprawie i walce jego rodziny z mordercą motocyklisty informowaliśmy Was raptem kilka godzin temu. Cóż, mi już ręce opadają i nie mam ochoty nic więcej pisać. Pozostawiam więc temat pod Waszą dyskusję w komentarzach…
Pozdrawiam, trzymaj się stary!
Pozdrawiam
To mój post sprzed kilku tygodni - od tego czasu miałem jeszcze jedną podobną sytuację, najlepsze że za kółkiem siedziała ok 60-letnia kobieta (próbowała mnie wyprzedzić od lewej strony i wpadła na krawężnik, po czym po opanowaniu auta wściekła się i próbowała mnie wepchnąć na samochód jadący obok).
Dodam, że jeżdżę pierdzikiem który osiąga max 70 km/h, najczęściej w garniturze i z laptopem na wieszaku, więc raczej na 'gówniarza na szlifierce' nie wyglądam. No i że ten, kto w końcu zrobi mi krzywdę, załatwi ojca 4 dzieci (właśnie wymarzona córka okazała się 2 chłopakami - bliźniaki).
A do Autora - trzymaj się chłopie, rób szum medialny wokół tej sprawy, nic innego nie zadziała.
Pozdrawiam Cezary
Przykro mi Cezary. Mam nadzieje ze szybko wrocisz do zdrowia i nadal bedziesz jezdzil po tym co sie spotkalo.
Nasze polskie prawo jest do ….kiedy powiemy STOP MORDERCĄ
Cezary, życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia
polecam enduro, można nawet cały rok, a zabawa przednia:D
przepraszam wszystkich za pomyłkę, co roku nie przejeżdżam 40tyś, to był wyjątkowo dobry sezon... czekam na drugi taki!
pozdr
PS. a może ten "idiota" też ma coś dopowiedzenia? wina zawsze leży po środku.. jak znam życie, a może się mylę... z tego co przeczytałem to kolega w kamizelce jechał lewym pasem i wygląda to jak by ten drugi człowiek chciał go wyprzedzić z prawej... i się nie wyrobił z tym wyprzedaniem.
teraz została jeszcze jedna rzecz... w efekcie ktoś tu chyba coś zrozumiał. mam nadzieję.
wracaj do zdrowia i przemyśl sprawę!
pozdrawiam kolegę czatowca :)
jeżeli boisz się samochodów i tracisz kontrolę nad motocyklem w chwili hamowania... to może nie pakuj się na niego.... buahahahaaaa....
robię 40 tyś rocznie motocyklami różnymi;) więc powiem tak... może jakiś jednoślad o pojemności 50ccm będzie bardziej odpowiedni?!
i jeszcze jedno...jest takiepowiedzenie: "lepiej widoczni, widocznie pedały...." skoro byłeś na zlocie motocyklowym.. to czy pochwaliłeś się jazdą w kamizelce? dodałeś jakiej?? a jeżeli tak to powidz proszę, gdzie byłeś to będę unikał "tych" zlotów, bo szkoda czasu;)
pozdro i.....
PS.: przemyśl te całe 50ccm :D ... co po niektórzy nie powinni sie pakować na takie sprzęty;)
Cezary, jestem z Łodzi chętnie przyjadę na rozprawę, jeśli potrzebujesz wsparcia od strony prawnej myślę, że mogę pomóc.
Trzymaj się mocno
Tego półgłówka trzeba naprawić jego metodami!!!
Pozdrawiam
chcę wiedzieć kogo mam się bać na ulicach i od kogo spier...
pozdrawiam
Darek
Ja osobiście bym taką osobę namierzył i w możliwie najbardziej uciążliwy sposób dawał mu do zrozumienia że jest niedoszłym zabójcą.
Nie bójmy się tego powiedzieć: pijany, naćpany czy dla zabawy - to była próba zabójstwa.
Życzę by tej osobie nie uszło to na sucho.
Powodzenia i zdrowia życzę oraz szybkiego powrotu na moto.