Senność i zmniejszenie koncentracji występuje po lekach przeciwpadaczkowych (stosowanych nie tylko przy padaczce), przeciwdepresyjnych, a nawet przeciwbólowych – tych zawierających narkotyczne składniki przeciwbólowe (np. kodeina, tramadol). Niektóre z nich (np. Paracetamol Codein, Zaldiar, Tramal) są na receptę, ale inne (np. Nurofen Plus, Solpadeine) można kupić bez. Składniki narkotyczne zawierają też niektóre preparaty przeciwkaszlowe (Thiocodin, Acodin, Tussidex i inne.)
W tym jednak miejscu warto zastanowić się chwilkę dłużej: rezygnacja z przyjmowania leków w poważnych schorzeniach nie jest dobrym wyjściem, gdyż stan chorego może jeszcze się pogorszyć. W wymienionych przeze mnie grupach leków mimo wszystko można znaleźć takie, które niebezpieczne są tylko na początku przyjmowania lub praktycznie pozbawione są działania uniemożliwiającego prowadzenie motocykla czy samochodu. Warto zapytać lekarza, czy zalecany przez niego lek upośledza sprawność i czy ewentualnie można zastosować coś innego. Zwłaszcza, jeśli leczenie ma być długotrwałe.
Oddzielnej ocenie należałoby poddać spowodowany chorobą stan kierowcy. Silny ból dekoncentruje o wiele bardziej niż chcielibyśmy to przyznać. „Poproszę coś dobrego na grypę.” Pytanie powinno brzmieć: czy gorączka nie powinna zatrzymać nas w domu? Ból mięśni, głowy, katar, kaszel i ogólne osłabienie powinny być wystarczającym powodem, by nigdzie nie wychodzić, a jeśli już, to poprosić o podwiezienie kogoś innego. Dlatego nie powinnam nawet o nich pisać. Mimo wszystko zdaję sobie sprawę, że właśnie one najbardziej „prowokują”, bo przecież zwalczają wszystkie objawy grypy i przeziębienia. Katar – zwykle pseudoefedryną lub fenylefryną, która obkurcza naczynia krwionośne w nosie i rozszerza oskrzela, ułatwiając oddychanie, ale jednocześnie może spowodować kołatanie serca, rozdrażnienie i zaburzyć ocenę sytuacji. Kaszel – dekstrometorfanem z grupy leków narkotycznych, o których pisałam wyżej. Ból i gorączkę – paracetamolem, który mimo że względnie bezpieczny, nie ma, niestety, działania przeciwzapalnego. No ale te preparaty mają zwalczać objawy. Te, które dodatkowo mają ułatwiać zasypianie, zawierają... No właśnie... Coś, co sprawia, że chce się nam spać. Ogólnie: im więcej działań i składników ma dany lek (np. Gripex, Ibuprom Zatoki, Fervex, Theraflu, Apap Noc), tym więcej musi mieć działań niepożądanych i może w znacznym stopniu upośledzać naszą zdolność do prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Leki zwiotczające mięśnie szkieletowe (np. Tolperis, Sirdalud, Myolastan) są stosowane powszechnie przy kłopotach z kręgosłupem, w rwie kulszowej, po niektórych zabiegach. Mogą one spowolnić nasze reakcje. Banalne na pozór znieczulenie stosowane przy zabiegach stomatologicznych może być niebezpieczne dla naszego serca. Pół biedy, jeśli coś złego dzieje się jeszcze na fotelu dentystycznym. Ale co, jeśli za kierownicą?
Ostatnią grupą, o której chciałam wspomnieć, są krople i maści do oczu. Atropina stosowana niekiedy do badania wzroku powoduje, że oko nie jest w stanie dostrajać ostrości obrazu. Ponadto rozszerzenie źrenicy powoduje światłowstręt, pieczenie, ból i łzawienie. Żele czy maści mogą przez jakiś czas brak ostrości widzenia, podobnie ze składnikami niektórych kropli. W tym przypadku najlepiej spytać okulisty lub przeczytać ulotkę.
Dodatkowe zagrożenie niesie ze sobą niewłaściwe dawkowanie leków. Z jakiegoś powodu ustalone są dawki zwykle stosowane i dawki maksymalne. Garść tabletek nie zadziała silniej niż jedna (czy niekiedy dopuszczalne dwie). Odpowiedź organizmu na podany lek osiąga swoje maksimum, a dalej zwiększana dawka leku nasila tylko działania niepożądane aż do zatrucia. Niewłaściwe kojarzenie to również istotna kwestia. Nawet, jeśli stosowane pojedynczo preparaty są bezpieczne, w połączeniu mogą stanowić ryzykowną mieszankę. Warto też sprawdzić, czy w dwóch lekach o różnych nazwach nie dublują się substancje czynne (wypisane na pudełku lub w ulotce). To samo może dotyczyć interakcji leków z pożywieniem. Najgorszą sławą cieszą się w tym względzie owoce cytrusowe i ich soki. Dezaktywują one wiele enzymów wątrobowych i w efekcie ilość leku dostępna dla naszego organizmu niebezpiecznie rośnie (nawet 2–3 razy w porównaniu z tą, którą powinniśmy przyjmować), co może prowadzić do silnego zatrucia.
Podsumowując, warto czytać ulotki, a przynajmniej ostrzeżenia w nich zawarte, zaś w przypadku jakichkolwiek wątpliwości dopytać się lekarza czy farmaceuty. W niektórych przypadkach nawet, jeśli lekarz zapisze lek, który nie powinien być stosowany przez kierowców, farmaceuta może zaproponować coś innego o podobnym działaniu, a z mniejszymi działaniami niepożądanymi. To ostatnie jest, oczywiście, ograniczone do leków, które i tak można dostać bez recepty np. przeciwkaszlowych.