załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

NA KAŻDY TEMAT

Before choppers there were bobbers...

Olaf Popanda
10-12-2009, 14:57
OCEŃ ARTYKUŁ Before choppers there were bobbers... kliknij i przesuń wskaźnik
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber
motocykle bobber

Już widzę jak niektórzy mówią, że mi odbija... Na stare lata :D. Jednak nie, wcale nie na stare, a „inne” motocykle zawsze uwielbiałem.

 

Podczas gdy niektórzy podniecają się nieziemsko wszelkimi nowinkami, ja z chęcią poganiałbym minimalistycznym sprzętem z ramą bez amortyzacji tylnego koła. Tak, teraz usłyszę: „Czubek”. Może, ale ile takie sprzęty mają uroku i jaka jest ich historia... Zanim pojawiły się choppery, które znamy, na polu customów królowały bobbery. Co to takiego i z czym to zjeść? Otóż dawno, dawno temu...

 

Nie tak dawno, bo w tym sezonie, w moje niecne łapy wpadł pewien Harley. Był to jeden z najciekawszych w mojej ocenie motocykli tej marki – Dyna Street Bob. Prostota, minimalizm i eliminacja wszelkich zbędnych elementów. I to było to! Dawno się tak nie ubawiłem, jeżdżąc po mieście bez większego celu, dla samej radości z jazdy. Ale o tym jeszcze napiszę. Zmierzam do czegoś innego. Co to właściwie za motocykl ten bobber? Postanowiłem lekko zgłębić temat i wyłuszczyć całą kwestię. Najprościej rzecz ujmując, jest to sprzęt pozbawiony bądź posiadający radykalnie skrócone i zminimalizowane błotniki, raczej minimalistyczny w swojej formie. Forma ta ukształtowała się w latach pięćdziesiątych XX wieku. Pojawiła się właściwie przed wszystkimi znanymi obecnie stylami w customizingu motocykli. Oczywiście, dodać należy, że narodziła się za oceanem. Żołnierze wracali do domów, niektórzy z przybytkiem w postaci motocykli wojskowych, pochodzących z demobilu. Wielu z nich podczas wojny podpatrzyło europejskie konstrukcje, które w porównaniu z rodzimymi jednośladami były wręcz filigranowe i wizualnie „lekkie”. Mając w wielu wypadkach doświadczenie w obsłudze pojazdów mechanicznych, byli żołnierze, niektórzy wciąż głodni wrażeń i niechętni przystosowaniu się do obowiązujących norm społecznych (nie, nie socjopaci), własnoręcznie przebudowywali swoje motocykle, nadając im indywidualne cechy, odchudzając i przystosowując do własnych potrzeb. Jednoślady wyrażały punkt widzenia właściciela i jego nastawienie do świata. Powoli zawiązywały się pierwsze kluby motocyklowe, skupiające chłopaków z jednej dzielnicy lub mających jednakowy pogląd na świat. Kwestię tę traktuję tu mocno pobieżnie, bo nie chcę zagłębiać się w historię MC. Przynajmniej nie tym razem....wokół pojęcia bobber pojawiają się kontrowersje – jaki jest ten prawdziwy? Kto i gdzie go buduje? Jak ma wyglądać? Puryści niezbicie twierdzą, że sprzęt musi być przebudowany w oparciu o fabryczne elementy...
 

Wokół pojęcia bobber pojawiają się kontrowersje – jaki jest ten prawdziwy? Kto i gdzie go buduje? Jak ma wyglądać? Puryści niezbicie twierdzą, że sprzęt musi być przebudowany w oparciu o fabryczne elementy, wykonany własnoręcznie w zaciszu przydomowego garażu, adoptowanej opuszczonej hali fabrycznej lub szopie z narzędziami za domem. W ruch powinny iść piłki do metalu, klucze etc. Wszystko, co pomoże wyrzucić każdy zbędny i nieprzydatny element. Wszystko, co na pokaz, co nie ma wpływu na jazdę i trakcję idzie w kąt. Powiecie, że OK, wszystko jasne, ale tak naprawdę podobne założenia przyświecają twórcom prawdziwych, klasycznych chopperów: paszła won z szybami, gmolami, sakwami i innym dziadostwem. Czysta, schludna i niczym niezmącona linia – to jest to! Oczywiście, to prawda, jednak różnica jest znaczna – bobber powinien opierać się na fabrycznej ramie i zawieszeniu, podczas gdy chopper ma być jakby „uszyty na miarę” wokół silnika, włącznie z ramą i zawieszeniem oraz niezbędnymi elementami karoserii. W bobberze na próżno powinno dopatrywać się charakterystycznych smaczków w postaci chromów i polerek – to bardziej surowa forma.
 

Wielu ekspertów od popkultury twierdzi, że premiera „Easy Ridera” (pozycja obowiązkowa dla wszystkich ze znakomitymi rolami Petera Fonda, Dennisa Hoppera i Jacka Nicholsona) była początkiem (r)ewolucji bobbera w choppera. Oczywiście, oba style mieszały się ze sobą, dając nam konstrukcje-hybrydy określane mianem bobbed chopper. Ale to wszystko teoria, teoria i trochę historii, która wreszcie stanie się nudna i nikt z Was nie dotrwa do końca (o ile ja sam dam radę wystukać jeszcze kilka zdań). Zainteresowanym bliżej całością tematu, konstrukcjami i opisami motocykli polecam najlepszą (podobno) książkę, jaka ukazała się na rynku wydawniczym, dostępną choćby na Amazon.com: Art of The Bobber.
 

Przede mną wizja zimowego marazmu, który od czasu do czasu może będzie przerywany jakimiś wypadami w teren czy eventem z jednośladami w tle. Co robić? No właśnie. Może coś zbudować? Poszperałem i siedziałem ze szczęka opuszczoną do poziomu kolan...
 

Zdawałoby się, że budowanie tego typu motocykla, opartego na jakiejkolwiek konstrukcji innej niż H-D, jest zbrodnią. Ale... są szacowne marki na tym świecie, jak np. Triumph, które w klasycznej formie mogą stać się idealna bazą dla „wydumki”, że nie wspomnę już o cackach budowanych na bazie starych... Japsów. Tak, nie pomyliłem się. Wyobrażacie sobie Yamahę XS 650, motocykl z cudownym w formie rzędowym twinem o klasycznym wyglądzie? W całości, mimo że w chwili obecnej to już klasyk, wygląda, niezależnie od wersji, wręcz porażająco; jest po prostu brzydki. Jednak stanowi przy tym idealną bazę dla niedużego, surowego customa. Niestety, w naszym kraju dostępność tych motocykli jest prawie zerowa, pozostaje więc szukanie szpeja na zagranicznych aukcjach lub portalach ogłoszeniowych. Prostsza sprawa, jeśli wpadnie nam do głowy przebudowa mniejszej siostry 650-tki, XS 400. Tu mamy pole do popisu, bo wystarczy poszperać na najpopularniejszych serwisach aukcyjnych i za niewielkie pieniądze można zakupić prawie kompletny motocykl. Podobnie sprawa ma się ze starymi jak świat Suzuki GS (i nie mówię tu o powszechnie polecanym na pierwszy motocykl GS 500). Im dłużej patrzyłem i dumałem, tym bardziej przypadała mi też do gustu koncepcja oparcia się o LS 650 Savage, dosyć powszechnego, japońskiego soft-choppera, pędzonego wdzięcznym singlem (niezbyt wystrzałowym, ale...) i przenoszącym moc oraz moment na tylne koło z pomocą pasa, podobnie jak w H-D. Cóż, generalnie wszystko zależy od zasobności kieszeni i chęci, bo w chwili obecnej starsze Sporstery które, według mnie, są dobrą bazą do dłubania oldschoolowego szpeja, nie powalają ceną, a zawsze trzeba brać pod uwagę fakt, że zostanie nam trochę gratów do odsprzedaży i prędzej czy później trafi się na nie chętny.
 

Co dalej? Hm... Przyznam szczerze, że największym dla mnie problemem jest sam pomysł budowy bobbera. Spowodował on lawinę przemyśleń, wstępnych decyzji i prowokuje do wydania kasy, której nie powinienem wydać na takie projekty. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Jak człowiek chce, to potrafi. OK. Zatem w dalszym ciągu będę szukał bazy pod budowę bobka, a przy okazji spiszę swoje odczucia i wrażenia po jeździe fabrycznym bobberem, Harleyem Davidsonem Dyna Street Bob, ale o tym przeczytacie w kolejnej części...

Motocykle typu Bobber zdjęcia(zdjęć: 15)

Komentarze użytkowników
(9)
05-01-2010 15:13
silaHD
Bobber to jest to, a jak widać z foto nie tylko widlak harrego pięknie się prezentuje w tej formie :)
19-12-2009 16:11
jabok
Kazdy Bobber musi byc old schoolowy, o to wlasnie w nich chodzi ;)
19-12-2009 00:18
cerber86
dla mnie najpiekniejsze to te wlasnie old school'owe modele jak np 3, 7 i 13 zdjecie w galeri cos wspanialego chyba sie zakochalem :)
16-12-2009 20:52
evil
a teraz najciekawsze... to jedne z pierwszych motocykli sportowych :)
15-12-2009 18:46
jabok
masz racje,ze CZ175 by sie nadala,ale takie pieknego zabytka nie mialbym serca kroic i robic z niego bobbera. Za to intruderek jest piekny pomijajac ta kierownice...
12-12-2009 17:09
~pedziwiatr
do przerobki dobrze nadawal by sie CZ 175 z 1937
10-12-2009 17:46
evil
nie czepiaj się Gepcia!!! miał chęć i odwagę podzielić sie z nami swoją radośćią, więc OK, zrobił to.jako autor powyższych wynurzeń grafomana, nie mam nic przeciwko.
10-12-2009 16:01
~Route66
To fajnie, ale co to ma wspólnego z tym tekstem kolego?
10-12-2009 15:41
Gepard
Jestem gejem.

RZUĆ OKIEM NA INNE, CIEKAWE GALERIE:

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Świat według Wiewióra: Dwukołowe serwerownie

18-05-2012
Dziś się dowiedziałem, że Stoner opuszcza MotoGP. Pierwsza myśl, dlaczego? Facet jest u szczytu sławy, miażdży wszystko i wszystkich, łoi wyścig za wyścigiem, generalnie jest kosmitą, który jako jedyny w ogóle ogarnął tego niedorobionego Dukaciaka, a z którym Wielki Rossi za cholerę nie może sobie poradzić od dwóch sezonów.
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms