Ten weekend był niezwykle smutny dla rodziny Dennisa Waldena, 56-latka z USA, który zakupiwszy nowiutkiego Harley’a, zginął w wypadku, zaraz po dokonaniu transakcji.
Walden wyjechał z salonu, by po chwili na parkingu tuż przed sklepem, stracić panowanie nad motocyklem i wjechać w stojący tam samochód. Niestety, Walden w momencie wypadku nie miał
kasku.
Mogłoby się wydawać, że jest to odosobniony przypadek. Ale niejednokrotnie, od znajomych pracujących w sklepach i salonach motocyklowych tu, w Polsce, słyszy się mrożące krew w żyłach historie o braku wyobraźni ludzi wsiadających na swoje nowe dwa kółka. Z naszej strony możemy tylko apelować o rozsądne i odpowiedzialne zachowanie – nie tylko na drodze, ale również wtedy, kiedy wybieramy sobie
motocykl, czy kiedy wyjeżdżamy na jazdę testową. Mierzmy siły na zamiary i nie przeceniajmy siebie. Może dzięki temu, że pomyślimy o tym poważnie, mniej rodzin będzie miało smutne weekendy.