OCEŃ ARTYKUŁ
Niepotrzebny wypadek – ofiara nie słyszała motocyklakliknij i przesuń wskaźnik
W trakcie wyścigu pojazdów elektrycznych na ulicach Vancouver, doszło do wypadku z udziałem motocykla i rowerzysty.
Mimo że motocykle elektryczne cieszą się coraz większą popularnością, zwolennicy tradycyjnych jednośladów podkreślają, że słyszalność to podstawa bezpieczeństwa. Czy mają rację?
Podczas międzynarodowego wyścigu Zero Emissions, promującego pojazdy napędzane elektrycznie, doszło do wypadku, w którym wziął udział motocykl elektryczny oraz rowerzysta. Trasa wyścigu została poprowadzona przez ulice Vancouver, jednak organizatorzy nie zapewnili dostatecznego oznakowania i zabezpieczenia. Zdaniem świadków zdarzenia, motocyklista pędził przez ulicę w centrum miasta, na której stały zaparkowane samochody i poruszali się piesi oraz rowerzyści. Mężczyzna, kierujący rowerem, nie usłyszał nadjeżdżającego motocykla i nie zdążył zahamować, uderzając w pojazd. Na szczęście, skończyło się wyłącznie na licznych złamaniach kości, jednak w kanadyjskich mediach rozpętała się burza. Niedopatrzenia organizatorów to jedno, ale drugim jest fakt, że coraz więcej osób opowiada się za tradycyjnie napędzanymi jednośladami, bo przynajmniej są one słyszalne, dzięki czemu łatwiej można im zejść z drogi.
Czy cicha praca akumulatora elektrycznie napędzanego pojazdu to jedyna niedogodność związana z bezpieczeństwem? A może w Kanadzie rozpętano burzę w szklance wody? Czekamy na Wasze opinie.
A kupa !!
Połowa ludzi chodzi z słuchawkami na uszach. Prawie każdy ma mp3 i czesto na rowerze ludzie jeżdzą takze ze słuchawkami. To po co argument ze słaba słyszalnośc. Ja sam sie nauczyłem obracac głowe jakby mnie coś "szturchło" z boku przy przejciu przez ulice.
Argumentu nie ma. Na słuch sie nie jeżdzi i nie przechodzi przez ulice......przykro mi.
21-11-2010 17:35
~pmp
Nie dziwię się rowerzysta jechał rowerem Cannondale, a wszyscy posiadacze takowych to niebezpieczni szaleńcy!
19-11-2010 08:55
Izzy
Oj gdybyś zobaczył motocykle Brammo na żywo, pewnie byś zmienił zdanie:
Burza w szklance wody takie jest moje zdanie, motocykle jako takie chyba nie przyjmą się z napędem elektrycznym za to skutery jak najbardziej - toż to będzie tanie jak barszcz, zapewne mniej awaryjne - chyba, że kable zaśniedzieją. W motocyklach nie o to chodzi.
18-11-2010 15:10
~zenek
Choć nie znoszę elektrycznego szajsu, to nie łudziłbym się, że bezgłośność będzie przeszkodą dla upowszechnienia tego typu pojazdów. Wystarczy przecież zamontować głośnik, który będzie imitował odgłosy pojazdu spalinowego :) Na pewno to rozwiążą w podobny sposób.
18-11-2010 14:51
pszym
No i teraz dołożą głośniczek z emitowanym dźwiękiem. Ba, będą różne dźwięki i można je będzie kupować w specjalnym store za 0,79E. Dżwięk Hayabusy, Intrudera, Ducati itp. I już mamy pomysł na biznes!
18-11-2010 14:36
Iceman
Brak pracy silnika-to moja pierwsza myśl odkąd usłyszałem o motocyklach elektrycznych lub ich odpowiednikach (ogólnie eko). Moim zdaniem to już nie to, kiedy jedziesz, odkręcasz manetkę i czujesz wibracje oraz słyszysz jak pracują konie. Oby motocykle nie poszły w tym kierunku...
Połowa ludzi chodzi z słuchawkami na uszach. Prawie każdy ma mp3 i czesto na rowerze ludzie jeżdzą takze ze słuchawkami. To po co argument ze słaba słyszalnośc. Ja sam sie nauczyłem obracac głowe jakby mnie coś "szturchło" z boku przy przejciu przez ulice.
Argumentu nie ma. Na słuch sie nie jeżdzi i nie przechodzi przez ulice......przykro mi.
http://www.motogen.pl/aktualnosci/fresh-air/brammo-enertia-plus-2011-drogo-ale-ekologicznie,art527.html