OCEŃ ARTYKUŁ
Tatusiem na upartego motocyklistękliknij i przesuń wskaźnik
W Płocku trwa właśnie policyjna akcja "Szybcy i wściekli", w ramach której funkcjonariusze kontrolują motocyklistów. Jedni narzekają na drugich, ale akcja ma swoje uzasadnienie. W ocenie policjantów część płockich motocyklistów straciła umiar – pędzą bez opamiętania głównymi ulicami miasta, nie stosują się do oznaczeń, urządzają dzikie ucieczki i co chwila pakują się w najróżniejsze kłopoty.
W trakcie akcji zatrzymano także 29-letniego mieszkańca Podolszyc. Motocyklista jechał zgodnie z przepisami, a policjanci chcieli po prostu sprawdzić, czy wszystkie papiery ma w porządku. Okazało się, że motocyklista nie ma prawa jazdy. Nie stracił go w związku z punktami karnymi czy wypadkiem, po prostu nigdy nie zdawał egzaminu. Mundurowi wypisali więc mandat w wysokości 500 zł (tyle taryfikator przewiduje za jazdę bez uprawnień), nakazali odstawić motocykl w bezpieczne miejsce i wezwać kogoś, kto będzie mógł odjechać nim do domu (prawo nie daje możliwości odholowania pojazdu, jeśli kierujący nim nie ma prawa jazdy, ale jest dorosły i trzeźwy).
Jakież było zdziwienie policjantów, gdy tego samego motocyklistę, nadal poruszającego się przepisowo, zatrzymali dzień później. Oczywiście, scenariusz był ten sam. Zaś 7 sierpnia na nowym moście patrol zauważył... zgadnijcie. Tego samego motocyklistę. W dodatku tym razem wcale się nie ograniczał, pruł przez most naprawdę ze sporą prędkością. – Policjanci włączyli fotorejestrator i dali znak do zatrzymania jednośladu – opowiada rzecznik komendy Piotr Jeleniewicz. – W tym momencie motocyklista zaczął przyspieszać. Rozpoczął się policyjny pościg, który kierował się w stronę ronda i ul. Dobrzykowskiej. Mężczyzna wjechał na rondo, przejechał między zaporami i wpadł na wyłączony z ruchu pas w stronę Grabiny. Odkręcił gaz i uciekł. Policjanci i tak wiedzieli, że spotkają go prędzej czy później – mieli na taśmie jego wyczyny (190 km na godz. i złamanie zakazu wjazdu) oraz numery rejestracyjne. Szybko ustalili, do kogo należy maszyna i pojechali do jego domu.
Drzwi otworzył tata 29-latka. Wysłuchał relacji o wyczynach syna i zapewnił, że zobowiąże go, by stawił się na komendzie. Co zrobił skutecznie, bo jeszcze tego samego dnia, kilka godzin po domowej wizycie, w komisariacie na Podolszycach zjawił się uciekinier. Wtedy dostał swój mandat i punkty. A teraz.... Policjanci wyglądają na ulicach znajomej Yamahy. – Jeśli i tym razem zatrzymamy tego 29-latka, do sądu pójdzie wniosek o ukaranie mężczyzny – zapowiada Jeleniewicz. – Wraz z opisem jego dotychczasowych wyczynów. Wygląda jednak na to, że tatuś przemówił synkowi do rozumu.
Wniosek: każdy pędzący dawca, psujący opinię reszcie motocyklistów, powinien mieć takiego tatusia. Tatuś panaceum na problemy motocyklistów z policją ;).
ale pierdy! W tej historii rola tatusia nie jest glownym tematem.
18-08-2009 12:57
~vioox
Wedlug mnie kara 500 zl jest za mala za brak prawa jazdy ... co innego jak papiery sa, a sie ich zapomnialo ale wtedy to policja sobie moze to sprawdzic i mandat jest mniejszy o ile mi wiadomo 50 - 100 zl ??... Kurs prawa jazdy kat A kosztuje okolo 1000 zl + egzaminy itd. daje to koszt okolo 1200 zl.... Mam kolegow ktorzy jezdza bez prawa jazdy bo twierdza "poco bede robil kurs za 1000 zl jak mnie zlapia to zaplace 500 i szafa gra..." opisany w artykuje kolega mial pecha ze sie na niego uwzieli :D