Chłopak, wiozący na skuterze swoją koleżankę, prawdopodobnie stracił panowanie nad jednośladem i uderzył w słup oświetleniowy.
Do wypadku doszło w poniedziałek w miejscowości Luzin w woj. pomorskim. Jadący skuterem 16-latek, według wstępnych ustaleń policji, prawdopodobnie stracił panowanie nad jednośladem i uderzył w słup. Chłopak z ciężkimi obrażeniami wewnętrznymi został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł kilka godzin po wypadku. Jego również 16-letnia pasażerka doznała lekkich, niezagrażających życiu obrażeń.
W tej chwili trwa wyjaśnianie okoliczności wypadku, a my przypominamy, zwłaszcza młodym kierowcom, o konieczności noszenia certyfikowanego kasku motocyklowego oraz odpowiedniej odzieży ochronnej, a przede wszystkim o dostosowaniu swoim możliwości do warunków panujących na drodze i możliwości pojazdu.
Zgadzam się z wami, coraz więcej jednośladów jeździ po polskich drogach, ale co się z tym wiąże-coraz więcej amatorów, nie posiadających najmniejszej wiedzy na temat bezpiecznej jazdy...
2 to wyobraźnia.
przy odrobnie szczęścia i sprzyjających okolicznościach dobre ciuchy pomogą, ale nigdy kask nawet za milion euro nie uratuje nas jak uderzymy głową centralnie w słup nawet przy prędkości 50km/h.
Dlatego trzeba się za to wziąć. Szczególnie masakruje mnie widok dziecka, które musi stanąc obok skutera na światłach bo nie dosięga nogami do asfaltu. Wtedy policja powinna zaprowadzić go do domu, rodzicom wlepić spory mandat i tyle. To nie jest śmieszne, bo takie dzieci nie mające pojęcia o ruchu są takimi samymi uczestnikami jak każdy z nas. Ich powinno obejmować prawo jazdy, żeby przynajmniej wiedzieli kiedy mają pierwszeństwo a kiedy nie. Trzeba ich tęperować, bo jest to najgorszy wiek (zwykle jeżdżą gimnazjaliści, czyli dzieci w wieku buntu i mający chęć popisania się. wiem, sam tak miałem, przynaję bez bicia) Ucze się na swoich błędach dlatego swojemu dziecku jesli już kupie skuter (może wtedy na komunie będą rozdawać limuzyny, albo samoloty) to kupie mu też porządny kask i przynajmniej kurtkę. wydaję się, że ciuchy są motocyklowe, czyli na motocykl a nie na skuter, jednak gdyby w tym wypadku gośc miał normalny kask (a nie tandetę) możliwe, że by przeżył.
długi jest mój wywód, ale myślę, że jak najbardziej na miejscu. Patrzmy na to co robią nasze dzieci i my sami. Nie pozwalajmy na to, żeby nasze dziecko jeździło w kasku za 50zł, skoro kupujemy mu skuter za 4tys. samobójstwo
nie zapominaj, że żyjemy w kraju w którym ludzie kupują zniszczone przez producenta opony (przewiercone, przecięty bok) i na tym syfie jeżdżą. w powszechnym przekonaniu takich "utalentowanych" skoro zniszczona opona jest dobra, to tym bardziej nowy kask "z normą"...
jsz