Od początku sezonu media wciąż zajmują się sprawą motocyklistów. Informacje można podzielić na dwa rodzaje – te, które informują o tym, ilu z nas zginęło, a ilu popełniło wykroczenia oraz te, w których porównuje się motocyklistów do warzyw i opowiada o tym, jak bardzo jesteśmy niebezpieczni dla życia i zdrowia.
Ostatnio jednak pojawiło się kilka zmian. Pozwolono dojść do głosu samym zainteresowanym, którzy nie mają ochoty przystawać do stereotypu jadącej ile fabryka dała marchewki. W telewizyjnych programach wypowiadają się autorytety, które potwierdzają to, co jest nam znane nie od dzisiaj – największym zagrożeniem dla motocyklisty nie jest nic innego, jak nieuważny kierowca puszki. I że absolutnie nie można tutaj generalizować i uważać, że każdy, kto wsiądzie na jednoślad, jest nieodpowiedzialnym idiotą, który robi wszystko, by zabić siebie i pociągnąć za sobą jak największą liczbę ofiar.
Takich głosów nam potrzeba. Tłumaczenia, a nie podjudzania wojny motocykliści vs. katamaraniarze. A ponadto refleksji, dlaczego wypowiadający się na antenie jednego z programów informacyjnych motocyklista z wieloletnim stażem mówi, że jeździ tak, jakby każdy inny użytkownik drogi chciał go zabić, a inny dodaje, że po 25 latach jazdy jednośladem teraz zaczyna się bać. Dlaczego organizatorzy tradycyjnej lokalnej parady motocykli nie chcą organizować jej w tym roku, tłumacząc, że nie będą brać odpowiedzialności za dawców, którzy mogą zagrażać innym uczestnikom, a których w okolicy nie brakuje. Dlaczego tyle słyszy się o wypadkach spowodowanych nie brawurą motocyklisty, ale wymuszeniem pierwszeństwa przez użytkownika samochodu.
Minął kolejny weekend. Kolejny raz w podsumowaniach wieczornych wiadomości usłyszymy, że kogoś już wśród nas nie ma. Bo był idiotą? Warzywem? A może po prostu był w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie? W Płocku, gdzie wojna całego świata z motocyklistami ciągnie się już od dłuższego czasu, policjanci przestali wreszcie polować na każdego użytkownika jednośladu jak na potencjalnego mordercę, a popatrzyli na problem z innej strony – uczulają kierowców samochodów, by mieli oczy dookoła głowy.
To może zmienić więcej niż tysiące akcji przeciwko jednośladom, których będzie coraz więcej i powinniśmy wszyscy do tego przywyknąć. Tak jak i do tego, że jeden idiota reszty nie czyni...
Pozdrawiam wszystkich i życzę takiej samej liczby wyjazdów i powrotów.
I gwoli ścisłości dodać należy że te same zasady ( w kwestii baranów ) odnoszą się i do kierowców samochodów.
NAJWAŻNIEJSZE BY SIĘ BEZPIECZNIE MINĄĆ NIEZALEŻENIE CZY JADĄC W TYM SAMYM KIERUNKU, NAPRZECIW CZY W POPRZEK. I TEGO WSZYSTKIM ŻYCZĘ!
Pozdro
Wiem że nie bardzo mam prawo się tu wypowiadać jako nie - motocyklista ( - z wyboru i puszkarz z konieczności ), może jednak warto czasem posłuchać "drugiej strony".
Gorzkim tonem zapytam:
- czy surowa ( wliczając więzienie ) kara powstrzyma kogoś kogo nie powstrzyma widok zwijającej się w harmonijkę "kukiełki" odgrywającej rolę motocyklisty w crash - teście, nie wspominając o zdjęciach czy filmach z REALNYCH wypadków, których ilość systematycznie wzrasta
-" problem w nas samych" - z całą pewnością. To kierujący odpowiedzialny jest za bezpieczeństwo swoje,pasażerów i uczestników ruchu obok. Powiedzcie to zap...... motocyklistom, posiadającym prawo jazdy od kilku - czy kilkunastu tygodni. Na pewno się przejmą.....
- winny kierowca samochodu. Bardzo często - fakt. Niedzielnych kierowców, mało doświadczonych, wymuszających, spychających z drogi motocykle ( itp, itp....) pod dostatkiem. Zakładając że ( zazwyczaj " świeży ")motocyklista to wie - to czemu zap.....a z prędkością dźwięku?
Żeby była pełna jasność - zakładam że motogen czytają tylko ludzie rozważni,mający spore doświadczenie w prowadzeniu motocykli i/ lub zdający sobie sprawę czym" to" grozi. Jaki stanowicie procent wszystkich motocyklistów w Polsce (?).
Takie pytania stawiać można w nieskończoność.....i co one dają (?)
Założony stawiającemu pytania moherowy kask (!)
Zgadzam sie z madcap_72, ze problem lezy w nas samych. Jak kiedys powiedzial ojciec mojego znajomego zapieprzajac zdrowo po polskich drogach: “Chlopaki, przepisy sa po to, zeby je lamac”. Podwojna ciagla, sznur aut, redukacja, i ognia! Kiedy bylismy gowniarzami cholernie nam sie to podobalo. Teraz nie wsiadlbym z nim do samochodu. Na naszych beznadziejnych drogach zrobilo sie baaaaaaaaardzo ciasno przez ostatnie 10-15 lat. Jezeli nie zmienimy naszego podejscia do przepisow, Polska na dlugo pozostanie w czolowce statystyk poswieconych wypadkom. Dlatego uwazam, ze wysokie kary byc moze by pomogly nam sie zdyscyplinowac.
Szerokiej drogi zycze wszystkim!
1. bo nauczylem sie wiecej o wykonywanych szybko manewrach?
2. bo opanowalem lepiej zasade przeciwskretu i kladzenia sie na winklach?
3. bo nauczylem sie lepiej przewracac?
4. itd... - mozna mnozyc
problem lezy w nas samych - pisze to zarowno jako kierowca smochodu jak i motocykla
siedzac na moto jak slusznie zauwazyl Pietrucha naginamy czesto znacznie zreszta ograniczenia predkosci, przeciskamy sie w korkach, czesto ciagla nie jest ciagla itd... a moze by tak stac sie po prostu swiadomym uzytkownikem drogi?
i nie mam tu na mysli kierowcow samochodow, tylko swiadomosc, ze na drodze wszystko moze sie zdarzyc
co do puszki - ta jak wiadmo daje iluzje bezpieczenstwa, wiec nastepuje wylaczenie procesow samozachowawczych, a im wieksza puszka tym lepiej - wszak duzy moze wiecej.... i ten sam problem miec w d..... przepisy - przynajmniej czesciowo
a wszkze jak kierowca ciagnika siodlowego gania to nagle sa w takiej samej sytuacji jak my....
stad raczej mniemam IMHO, ze podstawa jest edukacja o tym, ze uzytkownicy drogi sa rozni, a gradacja kar powinna byc dostosowana zarowno do samego przewinienia, jak i tego czym to przewinienie zostalo dokonane, jak rowniez informowanie spoleczenstwa o tym.
http://www.watra.pl/peryskop/dr78b.htm
pozdro
Wydaje mi się iż lepiej jest po prostu szkolić lepiej / dłużej !!! (jednych i drugich), prowadzić akcje uświadamiające jednym o istnieniu drugich, drugim o niebezpieczenstwie jakie niesie ich nieodpowiedzialne zachowanie (nie chodzi mi tylko o jazdę z odkręcąną na full manetką, a np przemykanie pomiędzy stojącymi, lub co gorsza powoli poruszającymi się autami, z prędkością większą o 30-40 km/h od prętkości mijanych pojazdów i takie tam).
Ja osobiście od 13 kwietnia jestem wyoutowany z jazdy, bo taki kierownik z 4. kółek postanowił zmienić pas na akurat ten którym jechałem i zapomniał spojrzeć w lusterko, w efekcie przywitałem się z barierką :(
Co zawiodło? Kierowca ze źle ustawionym lusterkiem? A może moje umiejętności?
Tak czy siak, na moto wsiądę za dwa miechy i napewno będę jeździł jeszcze ostrozniej.
Tylko jak namierzyć motocyklistę który leci z naddźwiękową prędkością, mając głęboko policyjne wezwanie do zatrzymania się. Czy radą mają być apele jak te policjantów z Rzeszowa ( pomóżcie wskazać - kto go zna ...?).Smutnego śmiechu warte...
Pozdro
W wielu krajach Europy sa drakonskie kary finansowe za stosunkowo niewielkie przekroczenie predkosci, wystarczy popatrzec na kraje skandynawskie. Dlaczego wiec nie mielibysmy i my wprowadzic wysokich kar finansowych, obnizyc ilosc punktow ktore moze uzbierac w trakcie roku i odbierac prawko lacznie z kara wiezenia gdy ktos zapierd… przez miasto dwie paki? Jak zaznaczyles, musialoby to isc w parze z usprawnieniem systemu egzekwowania kar, bo bez tego nie mialoby to sensu. Na dzien dzisiejszy jest w narodzie ogromne poczucie bezkarnosci, moim skromnym zbyt duze. Gdyby paru napalonych motocyklistow wyladowalo za kratkami, czego nikomu nie zycze (!!!!!!), to moze ludzie by sie troche opamietali i zastanowili dwa razy zanim odkreca do czerwonego pola na kazdym biegu zapieprzajac po polskich drogach niczym zawodnicy z Moto GP. Ktos bedzie oburzony takim podejsciem, ale to co wyprawia sie na polskich drogach nie jest normalne i w kazdym cywilizowanym panstwie w srodku Europy nie powinno miec miejsca. Jeszcze pare lat takiego stanu rzeczy, a bedziemy jezdzic jak w Indiach, gdzie zadne przepisy nie obowiazuja.
Pozdrawiam
Pietrucha