Jazda bez ważnego ubezpieczenia komunikacyjnego OC będzie droższa o 45% niż dotychczas. Może kosztować nawet 2772 zł!
Ministerstwo Finansów przygotowało projekt nowelizacji ustawy o obowiązkowych ubezpieczeniach, który został właśnie przyjęty przez rząd. W projekcie zaproponowano zmianę zasad naliczania kary. Będzie ona wynosiła dwuktrotne minimalne wynagrodzenie za pracę, co daje na chwilę obecną kwotę 2772 zł. Dotychczas wysokość kary naliczana była według kursu euro, a jej ustalona stawka wynosiła 500 euro.
Ministerstwo zaproponowało także zmiany mające na celu ograniczenie płacenia przez właścicieli pojazdów podwójnego OC. Do tej pory właściciel pojazdu mechanicznego, który zmieniał ubezpieczyciela i nie wypowiedział w terminie umowy z poprzednim zakładem ubezpieczeń, był zmuszony do opłacenia OC w obu zakładach. Teraz ubezpieczyciel będzie musiał najpóźniej 14 dni przed końcem umowy poinformować właściciela pojazdu o tym, że kończy się okres polisy OC i że ma on możliwość wypowiedzenia dotychczasowej umowy.
Proponowane zmiany są wynikiem coraz większej liczby wykrytych przez policję kierowców nie posiadających OC. Według Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, w 2009 roku było ich 30 000, a w ubiegłym roku już 45 000.
Przypominamy, że według ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, do przeprowadzania kontroli spełnienia obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych:
1) są obowiązane:
a) Policja,
b) organy celne,
c) Straż Graniczna,
d) organy właściwe w sprawach rejestracji pojazdów,
e) Inspekcja Transportu Drogowego,
2) są uprawnione:
a) Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny,
b) inne organy uprawnione do kontroli ruchu drogowego,
c) Inspekcja Ochrony Środowiska.
I nie wciskaj, że taki sposób jest złodziejstwem w majestacie prawa, gdyż taki sposób to jedyne konkretne rozwiązanie w tym chorym kraju. I może gdyby ktoś w końcu wprowadził ten przepis to patologiczna banda miałaby jakikolwiek hamulec przed prowadzeniem pod wpływem alkoholu i innego szitu, a inni mogliby czuć się choć trochę bezpieczniej w ruchu drogowym.
WŁASNOŚĆ PRYWATNA JEST ŚWIĘTA!!
W takim przypadku zapytacie w jaki sposób karać. Odpowiedź jest bardzo prosta - uderzyć po kieszeni! Za powstałe szkody obciążyć kosztami winowajcę, w pełnej kwocie. Jeżeli taka osoba jest nie wypłacalna to dostaje np państwowy niskooprocentowany kredyt i spłaca go chodźby i latami. Takie osoby raczej przekalkulują sobie, że brak ubezpieczenia itp jest najnormalniej w świecie nieopłacalny. Jak bedzie taka osoba musiała sprzedać nawet część majątku (wartości nawet paruset tysięcy złotych) by pokryć wierzytelności to na pewno nauczy sie jak należy postępować.
Jeszcze raz napomkne: nie posuwajmy się do kradzieży zuchwałej, przez odebranie pojazdu na który ta osoba zapracowała, bo to jest złodziejstwo w majestacie prawa.
Płenta jest jednak zupełnie inna, bo Państwu nie zależy na dobru obywateli tylko na zapełnieniu upadającego budżetu, a przy okazji i swoim... :(
Zabieranie pojazdu za jazdę na promilach - w 100% się zgadzam. Ale mandaty i tak niskie nie są (w stosunku do zagrożenia i polskich zarobków - nie porównuję tu do zagranicznych kar, ale tam i oznakowanie ograniczeń jest sensowniejsze), nie widzę potrzeby ich jeszcze podnosić. 500 zł boli typowego Kowalskiego podobnie jak setki koron jakiegośtam Szweda.