W środę wieczorem w Lipnie na drodze krajowej nr 5 doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęli motocyklista i policjant.
Jadący z dużą prędkością, motocykl wbił się w wyjeżdżający z parkingu radiowóz. Siła uderzenia była tak ogromna, że samochód przewrócił się na bok. Motocyklista, który w chwili wypadku jechał na jednym kole, zginął na miejscu. Ranny policjant zmarł po przewiezieniu do szpitala. Najprawdopodobniej wyjeżdżający z parkingu kierowca samochodu nie zauważył nadjeżdżającego motocykla. Było już ciemno, a przednie światło jednośladu mogło być niewidoczne.
Wiosna w pełni i każdy chce wykorzystać sezon. Niektórzy robią to tak, jakby miał się on zaraz skończyć, a czasu zostało niewiele. Dwóm mężczyznom – 28-letniemu motocykliście i 31-letniemu policjantowi – nie zostało go już wcale. Przez nieuwagę, brawurę. Wiadomo, że zakazane owoce smakują najlepiej, ale rozum powinien brać górę nad chęcią popisania się czy wypróbowania nowego tricku w miejscu, gdzie powinno zachować się szczególną ostrożność – na ulicy, w ruchu drogowym. I zawsze będziemy apelować o rozwagę, bo od tego zależy nasze życie! I życie osób, które przypadkowo znajdą się w pobliżu...
Podałem jedynie jedną z przypuszczalnych wersji wydarzeń (IMHO)
@fazik
a co to jest 'POLICE'?
- kozak na motorku na kole jechał to mu POLICE chciało drogę zajechać by zatrzymać kozaka ale nie wyszło do końca tak jak plan zakładał i teraz trzeba jakoś to poskładać żeby nie było co kto i jak.
Wg mnie dość prawdopodobne zachowanie
patrze na lewy pas w lusterku - jedzie motocykl, tyle że tak daleko, że ledwo go widać, kierunkowskaz, delikatnie zjechałem na lewy, a tu nagle klakson i gość się rzuca, że zajechałem mu drogę... tyle, że od odległość kilkuset metrów pokonał w sekundy, czyli nawinięte na licznik miał napradę gruuubo. Jadąc z taką prędkością chyba trzeba się liczyć, że ktoś może nieogarnąć, że poruszasz się z prędkością jak na torze... albo myślisz za innych, albo giniesz
Trochę dziwne tłumaczenie. Wszyscy krzyczą, że motocykle jeżdżą z olbrzymią prędkością w związku z tym nie da się ich zauważyć. Tutaj zaś człowiek stwierdza, że zauważył motocykl tylko wydawało mu się, że jest jeszcze daleko. Wynika z tego jasno, że problemem nie była prędkość z jaką ten motocykl się zbliżał, tylko złe oszacowanie tej prędkości przez kierowcę.
Dlaczego więc większość kierowców samochodów uparcie postępuje wbrew logice? Nie jest rzeczą trudną zauważyć w lusterku jadący motocykl, pod warunkiem, że wogóle się ich używa. A jeżeli się go już zauważyło, to można śmiało przyjąć to co wszyscy wiedzą: że będziej jechał szybko. W związku z tym nie zdaży się wykonać własnego manewru przed nim i lepiej go przepuścić. Dziwne zatem jest to, że ogół kierowców wiesza psy na motocyklistach za to, że jeżdżą szybko lecz jednocześnie przy podejmowaniu decyzji o manewrach zawsze zakładają, że jednak przed tym motocyklem zdążą i są zaskakiwani przez jego nadmierną prędkość.
Policjant nie zachował ostrożności ale nie może być mowy o jego winie bo motocyklista zrobił to samo z dodatkiem niebezpiecznej jazdy i przekroczeniem prędkości bo wątpię żeby jechał 50km/h na gumie...
Szkoda że nie każdy pamięta o dwóch świetnych sloganach "JEDŹ SZYBKO TAM GDZIE WOLNO" oraz "ULICA TO NIE RING" <-- pamiętajmy o tych hasłach zawsze a dużo więcej ludzi przeżyje ten sezon i to przeżyje z uśmiechem na ustach.
Uderzenie w samochód przodem czy dołem motocykla - nie jest ostatecznym dowodem, bowiem w ostatniej chwili motocyklista mógł opaść na przednie koło chcąc wykręcić. Wina leży po obu stronach. Policjant zbagatelizował wyjazd, motocyklista przesadził z brawurą. I nie pomoże biadolenie na puszkarzy którzy nie patrzą, ani motocyklistów, którzy piszą się na dawców organów.
Drogi są niebezpieczne i należy o tym pamiętać, bez względu na to, jakim pojazdem się porusza. Tym razem przynajmniej nie ucierpiał bezpośrednio nikt postronny. Współczucie należy się rodzinom.
P.S. Nie słyszałem, by wyzywanie adwersarzy kiedykolwiek ich przekonało do zmiany osądu.
Twoja ignorancja potwierdza Twoją postawę - mój nick to pszym, nie PRZYM. Wystarczy spojrzeć poniżej. To jest pierwszy przykład ( oprócz wyzwisk pod moim adresem ), że zaliczasz się do grupy egoistów i rozpuszczonych dzieciaków bez szacunku do innych - w internecie podczas dyskusji, na drodze podczas jazdy i pewnie w życiu codziennym. Rozumiem, Twoje pokolenie miało ciężkie czasy bo wychowywało się pod trzepakiem, a rodzice zarabiali pieniądze i nie miał kto wpoić ( nauczyć - jakbyś nie wiedziała co oznacza to słowo ) Ci szacunku do innych. Założę się, że jesteś jedną z tych osób co jak jedzą cukierka, to wyrzucają papierek za siebie na ulicę...
Evil,
Jazda motocyklem polega na skupieniu dużo więcej uwagi na drodze, znajomości podstawowych zasad zachowania motocykla w różnych sytuacjach, wyczuciu tych sytuacji. Być motocyklistą ( nie chłystkiem na motorze ) oznacza być odpowiedzialnym.
Kontynuując, w praktyce przekłada się to na takie zachowania które w najwyższym stopniu zabezpiecza nas i innych użytkowników dróg. Przykładem jest ( napiszę dokładnie dla Motocyklistki, bo nie wiem czy jej percepcja ogarnia parafrazy i uogólnienia ) zmniejszanie prędkości w miejscach, gdzie może być zagrożenie - przy przejeżdżaniu przez skrzyżowania, tory, wiadukty w chłodniejsze dni itp. Ostrożne hamowanie przed światłami, gdzie zalega piasek i żwir. Na Boga, nie będę tu pisał oczywistych rzeczy! Rozumiem, że wiele wypadków jest z winy kierowców samochodów, ale reszta to przeważnie głupota której skutkiem jest tragiczny finał. Oczywiście nie jestem święty i się przyznaję do błędów. Czasami mnie ponosi i odkręcam gaz trochę bardziej ( trochę znaczy trochę a nie opór ), nie oszukujmy się - na niektórych maszynach można na pierwszym biegu mieć ponad setkę. Zapytaj się, czy któryś z tych super motocyklistów co jeżdżą 200 po mieście ćwiczył kiedyś sam z siebie ciasne skręty przy małych prędkościach? Czy doszkalał swoje umiejętności? Czy zna rozkład sił działających na motocykl w określonych sytuacjach...
Przyznaję jeszcze, że jak pisałem pierwszy komentarz to nie oglądałem filmu i oparłem się na relacji pisanej. Rzeczywiście nie jest jeszcze ciemno, a trwa już akcja czyli wypadek musiał się wcześniej wydarzyć.
Ja chcę w tych komentarzach być taką przeciwwagą dla lekceważenia przepisów i ignorancją bezpieczeństwa. Być może czasem za mocno - jeśli tak, wybaczcie.
http://www.motogen.pl/aktualnosci/zkraju/crash-test-w-trosce-o-bezpieczenstwo-motocyklistow,art271.html
Drugą sprawą jest to, że jak auto leży na boku to wypływają z niego płyny ekspoatacyjne, np benzyna, a wlew w Astrze jest po prawej stronie wiec nie ma sie co dziwić, że postawili auto na kołach, ponadto napewno łatwiej było wyciągnąc rannego z samochodu. Na dowód, że auto leżało na boku to Astra ma złożone lusterko, a na tej jakości filmie i z tej odległości nie zobaczymu żadnych wgnieceń i ubytków lakieru w samochodzie.
Ludzie, myślenie nie boli, ale widocznie niektórzy maja tylko doswiadczenia z gier komputereowych i już nie potrafa realnie oceniać sytuacji, a potem wydaje im sie, że są nieśmiertelni na drodze.
PAMIETAJ ASIE, ŻE TA TRASA POŻEGNAŁA JUŻ NIEJEDNEGO ASA!!!
1. W każdym artykule pojawiają się wzmianki o tym, że siła uderzenia przewróciła radiowóz.... Czy znaleźliście w materiale filmowym choćby kawałek zagiętego błotnika, pękniętego "koguta"...?
2. Druga sprawa to "warunki atmosferyczne" - pierwsze ujęcie materiału filmowego nie sprawia wrażenia "ciemości"... Skoro jest już straż, dziennikarze to obstawiam, że do zdarzenia musiało dojść maks. 30 minut wcześniej, a więc ciemniej na pewno nie było... widoczność jest dobra - brak mgły, opadów, itp.
3. Jazda na jednym kole przy prędkości 100 km/h jest (podobno) drastycznie trudna. Ja nie mogę w tym temacie się wypowiedzieć, bo motocyklistą nie jestem... ale znam wielu doświadczonych motocyklistów, którzy powyższe stwierdzenie wysnuli.
Prokurator na pewno dojdzie prawdy (mam taka nadzieję) ale obwinianie jednej czy drugiej strony - nic nikomu nie da... Życia ludziom nie wróci.
Apeluję tylko do dziennikarzy - zanim coś napiszecie - sprawdźcie czy nie mijacie się z prawdą....
Na pewno się nie da prawidłowo myśleć z jednym kołem w górze i reflektorem skierowanym w księżyc... Szczególnie po ciemku....
Zgadzam się 100%