Choć właściwie lepiej by było, żebyś nigdy nie musiał. Ponieważ, jeśli kiedykolwiek dostaniesz smsa od swojego bike’a, będzie to oznaczało tylko jedno – ktoś go właśnie odpalił i ruchem jednostajnie przyspieszonym oddala się od miejsca, w którym się znajdujesz. Jednakowoż oznaczać to będzie jednocześnie, że masz zainstalowany program Tramigo T22 i dzięki temu znasz dokładne położenie swojego motocykla. Brzmi jak wstęp do opowiastki o Jamesie Bondzie? Prawie.
Tramigo T22 TrackMeBike to zabezpieczenie stworzone z myślą o
motocyklistach. Rozmiarami odpowiada paczce papierosów, w instalacji prostszy niż
blokada, spełnia funkcję podobną do satelity szpiegowskiej. Pod wpływem ruchu
motocykla,
T22 zaczyna wysyłać smsy do właściciela (a w praktyce może to zrobić na 10 numerów telefonów jednocześnie) i podawać dane na temat swojego położenia, uaktualniane co minutę. Dodatkowo, jeśli dostosowałeś wcześniej oprogramowanie, możesz śledzić trasę skradzionego
motocykla na swoim komputerze, przez zestaw
GPS, a co najlepsze – możesz go sam zapytać, gdzie się znajduje. Wystarczy wysłać sms’a, a
T22 poinformuje nas o najbliższym punkcie orientacyjnym w swoim otoczeniu.
I to cudeńko w Wielkiej Brytanii kosztować będzie 249 funtów. To doprawdy niewiele za oprogramowanie, instrukcję, baterię, kartę SIM oraz wysyłkę. Właściwie jedyny koszt, który ponosi użytkownik w miarę użytkowania, to koszt wysyłanych smsów, przy czym wszystko zależy do jakiej sieci komórkowej zostanie skonfigurowany
T22 – można wybrać najtańszą. W oprogramowanie
T22 ma wbudowane informacje o 10 tysiącach punktów orientacyjnych, a właściciel
motocykla może dodać od siebie jeszcze 500. Jak widać więc – James Bond nie powstydziłby się takiej zabawki.
Możemy mieć tylko nadzieję, że nadejdzie dzień, kiedy
T22 będzie dostępne w Polsce. Wtedy będzie można zostawić swój
motocykl gdziekolwiek i mieć pewność, że w razie kradzieży – napisze.