BMW, promując swojego superbike'a, model S1000RR, wykorzystało symbole japońskiej kultury.
Stworzona przez niemiecką agencję Serviceplan, kampania reklamowa opiera się na połączeniu fotografii i komiksu, ukazujących tradycyjnie kojarzone z japońską kulturą postacie gejszy, samuraja i zawodnika sumo w komicznych zestawieniach z niemieckim ścigaczem. BMW S1000RR postawiono w opozycji do wschodniego stylu życia, a tym samym zakwestionowano dominację Japończyków w segmencie motocykli sportowych. Przynajmniej taki był zamysł autorów. Czy udało się im osiągnąć zamierzony cel i zachęcić do kupna S1000RR, zamiast Hondy czy Yamahy? Oceńcie sami.
A jak rozprawić by się mogli z inną, np. "włoską dominacją"? Rozjeżdżając komiksowych członków Camorry czy może ścigając się po pętlach zrobionych z pizzy i spaghetti?
http://www.motogen.pl/artykuly/prezentacje/bmw-s1000rr-zabojca-ryzu,art8.html
Pierwszą sztukę w PL sprzedano o ile mnie pamięć nie myli za jakieś 58.000 zł. To była chyba przedpłata, nie wiem jak to aktualnie cenowo wygląda, ale z pewnością nie był i nie będzie to dubelt, czy np. 50% kasy więcej niż jakikolwiek japończyk. A skoro pp u skośnych to 5%, to skąd takie astronomiczne ceny R1? Myślę, że to właśnie S1000RR pokaże ile powinien kosztować motocykl takiej klasy z TAKIM wyposażeniem, jakie oferuje, a japońce powinny potanieć, bo inaczej może być ze sprzedażą kiepsko.
Całkowity podatek produkcyjny w Japonii to 5 % a w UE ??????????.
Może za 20 lat... ;-)