Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Testy motocykli - recenzje, opinie, zdjęcia i komentarze Suzuki GSR 750 vs BMW F800R - Dwa rodzaje nagości Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Laboratorium

Suzuki GSR 750 vs BMW F800R - Dwa rodzaje nagości test, opinie i oceny

Klasa naked bike bez wątpienia przeżywa renesans. Ewoluując z kategorii motocykli dedykowanych dla osób niezdecydowanych, czy chcą być turystami czy ulicznymi rozrabiakami aktualnie oferuje nam pełen wachlarz motocykli.

Ile Pan sobie życzy cylindrów? Jeden? Dwa? Trzy? Może cztery? Moc? Proszę strzelić liczbę od 40 do 140 i na pewno coś dla Pana dobiorę. Styl włoski, japoński, brytyjski, niemiecki czy może „New Age China”? Poważnie zwariować można. Dlatego dzisiejszym zadaniem jest porównanie dwóch zupełnie odmiennych nakedów. Ich wspólnym mianownikiem jest jedynie brak owiewek i bycie motocyklem samo w sobie. W czarnym malowaniu widzicie Suzuki GSR 750. Maszyna o aparycji wkurzonego chochlika na sterydach w której ramie drzemie silnik pochodzący wprost z powszechnie kochanego GSX-R 750 K5. Jego wygląd zapowiada niezły przeciąg w mieście i zachęca do jak najszybszego rozpoczęcia jazd testowych. W malowaniu srebrno-czerwonym waszym oczom przedstawia się brzydkie kaczątko w wersji mechatronicznej. Wyglądające niczym wystraszony Wall-E BMW F 800R jest przedstawicielem niemieckiej szkoły budowania motocykli. Emocje? Nein! Sportowe aspiracje? Nein! Porządek, rozsądek, wstrzemięźliwość? Jawohl! Która koncepcja okaże się lepsza? Sprawdzianem jest miasto w wersji „live” oraz nasza własna symulacja ekstremalnej jazdy w korkach. Stworzony na te potrzeby mini tor Gymkhany skutecznie zdemaskował obydwa motocykle.

Japonia

Suzuki GSR 750
JaponiaNastępca popularnego modelu GSR 600 swoim wyglądem i informacją na temat użytej jednostki napędowej wywołał większe emocje niż Sasha Grey odwiedzająca Polskę. Zupełnie słusznie. Motocykl wygląda bardziej ochoczo niż wspomniana przed chwilą aktorka. Poza stylistyką na wstępie cieszy nas przednie zawieszenie typu USD oraz świadomość, że w ramie drzemie silnik o pojemność 749ccm. Pozycja za kierownicą jest mezaliansem komfortu i sportu. Kierownica jest stosunkowo wąska, a nasze ciało delikatnie pochylone do przodu. Motocykl na tym etapie buduje takie emocje, że nasz kciuk dążący do przycisku rozrusznika drży bardziej niż Afrykańczyk na mrozie. Po pierwszych setkach metrów po naszych nerwach zostaje tylko wspomnienie. Silnik, który pierwotnie generował 148KM i 86,3Nm zanim trafił na linię produkcyjną GSR’a wpadł w niepowołane ręce. Dorwał go Pan Sakura Roz-Son-Dny i w brutalny sposób, bez znieczulenia wykastrował jego osiągi. Informacja prasowa mówiła, że zabieg ma na celu poprawienie właściwości jednostki napędowej w niskim i średnim zakresie obrotów. Liczby jednak mówią sam za siebie. Suzuki GSR 750 generuje 105KM oraz 64Nm. Dodatkowo na nieszczęście ludzi z działu marketingu większość z nas miała okazję jeździć na sportowym modelu z 2005 roku. Wiemy zatem, że reakcja GSR w niskim i średnim zakresie obrotów nie jest lepsza niż w GSX-R. Rozumiemy konieczność ucywilizowania motocykla dedykowanego szerszemu gronu odbiorców, jednak w tym przypadku delikatnie przesadzono. Doświadczeni kierowcy, którzy będą mieli ochotę na dynamiczną jazdę nie będą schodzić poniżej 6 tys. obr. min. co równa się z ciągłą pracą skrzynią biegów. Na szczęście ta pracuje bardzo precyzyjnie. Czterocylindrowy silnik nie satysfakcjonował nas również podczas próby Gymkhany. Przy wyjściu z ostrych nawrotów na obrotach bliskich wartości jałowej po odwinięciu gazu czuliśmy się jakby na chwilę zatrzymał się świat. Próby osiągnięcia dynamiki polegały na ciągłym operowaniu sprzęgłem. Z pozytywnej strony pokazał się układ zasilania. Wtrysk paliwa działa precyzyjnie i pozwala na idealną kontrolę nad motocyklem w wyższych partiach obrotów. Patrząc na układ jezdny Suzuki budujemy w sobie podobne oczekiwania jak w stosunku do silnika. Tym razem rozczarowanie będzie mniejsze. Konstrukcja nagiego Suzuki jest zwarta i sztywna. Mimo to podwozie bardzo przyzwoicie radzi sobie z nierównościami. Mentalne nastawienie GSR wiedzie go bardziej w stronę dynamicznych łuków niż ciasnych nawrotów. Podczas manewrowania między pachołkami zmieniał kierunki mniej chętnie od BMW. Jednak po wygenerowaniu złożenia dzięki niewielkiemu rozstawowi osi wykazywał mniejszą średnicę zawracania. Swoją przewagę ujawnia w momencie kiedy na motocykl działają większe przeciążenia osiągnięte przez wyższe prędkości w zakrętach. Suzuki podczas dynamicznej jazdy zachowuje się stabilnie i zachęca do zabawy. Słabo w tym porównaniu wypadają hamulce. Usprawiedliwień tutaj żadnych nie będzie, bo równie kiepsko wypadłyby nawet gdyby nie były porównywane z konkurencją. Suzuki potrafi sprawnie wytracić swój pęd, tak samo jak sprawnie potrafi go nabrać. Po prostu nasze oczekiwania od japońskiego motocykla o takim wyglądzie są większe. Spodziewalibyśmy się zarówno mocniejszej siły hamowania jak i lepszej dozowalności pompy hamulcowej.

 

Sprawdź jak w naszym teście poradziło sobie BMW F800R na drugiej stronie materiału!

 

Strony:

Tagi

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Oceń ten materiał:
Zobacz galerię

BMW F800R vs Suzuki GSR 750

46
zdjęć
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści