-->
Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Prezentacje Suzuki GS 1000 z 1977: pierwszy biało-niebieski litr z Hamamatsu Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Prezentacje

Suzuki GS 1000 z 1977: pierwszy biało-niebieski litr z Hamamatsu

GS 1000 wprowadził firmę Suzuki w świat jednośladów o litrowych silnikach i zrobił to z wielkim hukiem.

Autorem tekstu jest Aleksander Nowak. Alex jest inżynierem, pasjonuje się techniką, a w garażu ma kilka perełek motoryzacji. Na stronach Motogen.pl publikuje wciągające opisy motocykli, które wyraźnie zapisały się na kartach historii jednośladów.

 

Sytuacja na świecie zmienia się dynamicznie i jest tak nie tylko w dzisiejszych czasach. Napięcia często powodowane są przez zakradające się kryzysy ekonomiczne, a te z kolei powodują kolejne wypadki prowadzące do wyścigu zbrojeń. Globalna rywalizacja dotyczy nie tylko spraw militarnych, ale i technologicznych, choć tutaj zagrożenie jest niższe. Producenci w każdym segmencie rynku, za pomocą swoich nowinek technicznych pragną jak najszybciej odwrócić koniunkturę i rozpocząć zdobywanie kolejnych klientów, zapewniając sobie sukces finansowy. Nic nie motywuje do rozwoju bardziej, niż rywalizacja.

 

Nie inaczej było pod koniec lat 70. XX wieku, kiedy to przez konflikty na bliskim wschodzie doszło na świecie do poważnego kryzysu paliwowego. Opinia publiczna wskazywała na konieczność konstrukcji ekonomicznych o małych silnikach, które miały zdobywać rynki. Opinia jednocześnie wróżyła koniec dużym paliwożernym pojazdom nastawionym przede wszystkim na lans i osiągi. Stało się jednak inaczej. Firmy motocyklowe widząc szansę na nowej niszy rynkowej, zaczęły się prześcigać w konstruowaniu dużych motocykli produkując silniki z mocą niespotykaną do tej pory w jednośladach. Maszyny te miały przy tym być dostępne na tyle, aby ich sprzedaż nie była liczona w sztukach, a tysiącach sztuk. W takich warunkach narodził się również litrowy motocykl Suzuki.

 


Folder reklamowy z rynku szwedzkiego

 

Firma z Hamamatsu była ostatnią z wielkiej japońskiej czwórki, która nie posiadała w ofercie motocykla o litrowej pojemności. Kierownictwo firmy zrozumiało, że należy ten stan rzeczy czym prędzej zmienić i tak w 1977 roku światło dzienne ujrzał model GS 1000, ajego pierwsze egzemplarze trafiły do sprzedaży w lutym 1978 roku. Trzeba przyznać, ze był to udany debiut. Motocykl z pierwszej serii to typowy duży golas, o nietuzinkowych jak na tamte czasy osiągach. Czterocylindrowy, czterosuwowy silnik był typowym „olejakiem” chłodzonym powietrzem, przez co ozdobiony był bogatym użebrowaniem. W głowicy pracowały dwa wałki rozrządu, które obsługiwały osiem zaworów. Stopień sprężania wynosił 9,2:1. Zasilanie stanowiły cztery gaźniki Mikuni VM 28 SS, a zapłon sterowany był elektronicznie. Taka konstrukcja pozwalała z pojemności 997 cm3 uzyskać moc 90 KM przy 8000 obr/min oraz maksymalny moment obrotowy w granicach 80 Nm.

 

 

Przy relatywnie niskiej jak na „big bike” z lat 70ych masie wynoszącej 232 kg w stanie suchym, motocykl dysponował bardzo dobrymi osiągami. Prędkość maksymalna wynosiła 221 km/h, a pokonanie ¼ mili zajmowało 11,8 sekundy. Takie rezultaty w standardowym motocyklu bez jakichkolwiek owiewek budziły szacunek zarówno u klientów jak i konkurencji. Również średnie spalanie na poziomie 7,4l/100km było w tej klasie dobrym wynikiem, tym bardziej, ze zbiornik mieścił 20 litrów paliwa. Napęd na tylne koło przekazywany był poprzez pięciobiegową skrzynię i w wersji podstawowej łańcuch rolkowy. Oferowane były również wersje w których napęd przekazywany był na tylne koło wałem kardana. Solidna stalowa rama zapewniała przyzwoitą sztywność, jednak dość miękkie zawieszenie nie pozwalało w pełni wykorzystywać potencjału motocykla. Było one zupełnie klasyczne - z przodu widelec teleskopowy, z tyłu wahacz wleczony i dwa elementy amortyzujące. Z tyłu amortyzatory posiadały również elementy pneumatyczne. W większości wersji zawieszenie nastawione było na komfort podróżowania i w tym zadaniu sprawdzało się znakomicie. Hamulce to dwie tarcze z przodu i jedna z tyłu, wszystkie o średnicy 295mm, trzeba przyznać, ze przyzwoicie dawały sobie radę z wytracaniem prędkości. Suzuki chciało do maksimum wykorzystać potencjał motocykla i na jego bazie konstruowała różne wersje, z soft chopperem włącznie. Jedna z modyfikacji szczególnie im się udała.

 


Wersja z wałem kardana

 

Pod koniec lat 70. zespół Yoshimura zdecydował się użyć w wyścigach motocykla Suzuki GS 1000. Motocykl został zmodyfikowany, z poważniejszych zmian utwardzono zawieszenie całkowicie rezygnując z pneumatyki, zmieniono układ dolotowy i zainstalowano niewielką owiewkę. Okazało się, że motocykl ten stał się w rywalizacji maszyną wiodącą. W kilku popularnych wówczas wyścigach, GS 1000 zbierało laury zwycięstwa. Dwukrotnie triumfowało w wyścigach AMA Superbike Championship, jak i odniosło sukces w morderczym Suzuka 8 Hours International Endurance Race. Motocykla w trakcie zwycięskich wyścigów dosiadał znany kierowca Wes Cooley. Wygrane zachęciły firmę Suzuki do wypuszczenia na rynek repliki wyścigowej maszyny Cooleya, a model produkcyjny nazwano GS 1000 S. W motocyklu dopuszczonym do sprzedaży również poprawiono zawieszenie, dodano owiewkę, oraz o 2mm zwiększono średnicę gardzieli w gaźnikach. Na niektóre rynki wprowadzono również zmianę średnicy tylnego koła z 17 na 18 cali. Poza owiewką najbardziej charakterystycznym elementem stało się popularne do dziś biało niebieskie malowanie Suzuki na wzór maszyny Cooleya. Wersja „S” stała się niezwykle pożądana i w tamtych czasach cieszyła się opinią motocykla o nieprzeciętnych osiągach, która nie wybacza błędów młodym i niedoświadczonym kierowcom. Było w tym sporo prawdy, bowiem motocykl naprawdę potrafił pokazać pazur, a sprawnemu właścicielowi dawać niesamowitą radość z jazdy. Faktycznie prawie cztery dekady temu takie wyniki musiały robić piorunujące wrażenie, a na rodzimym polskim rynku same wieści o takich osiągach zakrawały wręcz na niewyobrażalne fantasmagorie.

 


Replika Cooley'a

 

Po dziś dzień replika motocykla Wesa Cooleya jest niezwykle poszukiwaną maszyną, a egzemplarze w ładnym stanie kosztują nawet kilkanaście tysięcy dolarów. W sumie nic dziwnego, w końcu to model, który wprowadził firmę Suzuki w świat jednośladów o litrowych silnikach. Przy czym zrobił to z wielkim hukiem oraz dał początek kolejnym dużym i niezwykle udanym motocyklom Suzuki - ale to już zupełnie inna historia...

 

 

 

 

Więcej o motocyklach Suzuki
...
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści