Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Testy motocykli - recenzje, opinie, zdjęcia i komentarze Nowy Indian Scout 2017 - amerykańska legenda na polskiej ziemi [VIDEO] Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Laboratorium

Nowy Indian Scout 2017 - amerykańska legenda na polskiej ziemi [VIDEO] test, opinie i oceny

Listopad to nie czas na testowanie motocykli w Polsce, ale są marki motocykli, które na tyle podgrzewają atmosferę, że nawet śnieg potrafią roztopić – a co dopiero rozgrzać kilkustopniowy asfalt. Marka Indian, ze swoją legendą, na pewno do takich należy – zobaczcie jak w naszym teście sprawił się amerykański chopper – Indian Scout.

 

1130 cm3 czyli średniak

 

Do mojej dyspozycji oddaje się dwucylindrowy silnik pojemności 69 cali sześciennych, czyli ponad 1130 cm3. Dla Indiana, przedstawiciela amerykańskiej motoryzacji, silnik o pojemności większej niż litr wcale nie jest duży, a jest średniakiem – bo w ofercie Indiana możemy znaleźć najmniejsze motocykle Scout Sixty o pojemności bagatela 999 cm3 oraz pojazdy z rodzin Chief, Chieftain, Springfield czy Roadmaster o pojemności silników 1811 ccm. Jednak ponadlitrowy, chłodzony cieczą silnik Scouta jest do jazdy aż nadto wystarczający. Generuje on maksymalną moc 101,6 KM oraz maksymalny moment obrotowy 97,7 Nm, co pozwala zostawić za sobą zarówno długą kreskę na asfalcie, jak i inne, nawet sportowe motocykle – przynajmniej w pierwszej fazie przyspieszania.

 

Jest koniec listopada, więc asfalt jest zimny, a miejscami mokry, i opony nie kleją się do niego – to powoduje, że mocniejsze odkręcenie gazu na prostej często owocuje zerwaniem przyczepności tylnego koła. Dzieje się to jednak tak przewidywalnie, a motocykl prowadzi się tak stabilnie, że mimo częstych buksów koła ani razu nie mam wrażenia utraty kontroli nad motocyklem.

 

 

Scout – bliżej mu do ZX10R niż do Shadowa…

 

Indian jest doskonale wyważony – jego ponaddwustupięćdziesięciokilogramowe cielsko prowadzi się bardzo lekko i intuicyjnie. Scout z przyjemnością wchodzi w zakręty i prowadzi się w nich neutralnie. Tutaj przyznam, że nie jestem fanem chopperów czy cruiserów głównie przez ich tendencję do walenia się w zakręty i przydatności jedynie do jazdy na wprost. Indian Scout jest inny. Jego aluminiowa rama charakteryzuje się kątem główki 29 stopni, co sprawia, że Scoutowi bliżej jest pod tym względem do motocykli sportowych (ZX10R Ninja 2016 – 25 stopni) niż motocykli takich jak Honda VT 750 Shadow Spirit 2010 – 56 stopni, czy bezpośredni konkurent Scouta ze stajni H-D, model Forty Eight z kątem główki ramy wynoszącym 60 stopni.

 

Centrum dowodzenia Indianem

 

Motocyklista jadący Indianem Scoutem przed oczami, a właściwie trochę poniżej linii wzroku, ma zamontowany na baku, klasycznie wyglądający licznik. Dostarcza on podstawowych informacji prezentowanych przez minimalistyczny zegar z ciekłokrystalicznym wyświetlaczem oraz analogowym prędkościomierzem. Dzięki wygodnemu przyciskowi umieszczonemu na kierownicy mamy możliwość wyboru wyświetlania się na nim następujących funkcji: obrotomierza, przebiegu dziennego, przebiegu całościowego, temperatury cieczy chłodzącej. Godzina oraz aktualny bieg, na którym jedziemy, wyświetlany jest cały czas. Dodatkowo za pomocą podświetlanych ikonek zegar będzie nas informował o rozłożeniu bocznej stopki, o działaniu systemu ABS czy rezerwie paliwa. Prosto i bez żadnych komplikacji. Jedna rzecz, która nie do końca trafia do mnie to ciekawie stylizowany analogowy prędkościomierz, którego wskazania powyżej prędkości 120 km/h zostają mocno zagęszczone. O ile ten zabieg stylistyczny wygląda interesująco, o tyle sprawia, że podróżując z prędkością 160 km/h mamy problemy z dokładnym odczytaniem wskazania prędkościomierza.  

 

 

Skrzynia biegów - majstersztyk

 

Nie można nie wspomnieć o pracy skrzyni biegów Idiana Scouta, która jest więcej niż poprawna. Mimo tego, że testowany motocykl był jeszcze na dotarciu (nie miał przejechanych nawet 400 km), to zmiana przełożeń nie nastręczała najmniejszych trudności, biegi wchodziły gładko, cicho i bez żadnych problemów. Ani razu też nie doświadczyłem czegoś, czego bardzo nie lubię, czyli międzyluzu. Są motocykle, które nie lubią niechlujnej zmiany biegów i wbijanie wyższego przełożenia należy w nich po prostu celebrować – robiąc to dokładnie i precyzyjnie. Indian w tej kwestii bierze co dają, jest niewybredny i zadowala się jakimkolwiek ruchem stopy, zapinając bieg trwale i cicho. Wielki plus dla konstruktorów.

 

Chcesz skutecznie zahamować? Używaj obu hamulców

 

Mam wrażenie, że hamulce w amerykańskich motocyklach przez konstruktorów tych maszyn traktowane są jako gadżet. Niestety w Indianie jest podobnie. Do zatrzymania około 350 kilogramów (waga motocykla z samym kierowcą) rozpędzonych za pomocą dynamicznej jednostki napędowej służą w sumie trzy tłoczki i dwie tarcze o takiej samej średnicy 298 cm. Nie jest tak, że motocykl nie hamuje, ale na pewno zapomnijcie o tym, że pojazd stanie dęba przy użyciu jedynie dwóch palców waszej prawej ręki. Aby skutecznie zatrzymać Scouta należy używać obu hamulców – zarówno przedniego jak i tylnego. Bez tego Indian będzie miał problem, by precyzyjnie i łatwo wytracić prędkość. Kolejna sprawa to ABS, który działa, ale z fantastycznym opóźnieniem – i piszę to bez żadnej złośliwości. Po prostu system ten jest niespieszny i niezespolony, ale to jego cały urok. Biorąc pod uwagę słabe warunki atmosferyczne końca listopada, nie próbowałem testować zachowania ABSu przedniego koła, a skupiłem się na tylnym. Hebel w podłogę, półsekundowy pisk zblokowanego koła i wtedy wchodzi on – tryk, tryk, tryk. Kompletnie mi to nie przeszkadza, ale jest to jakby powrót do przeszłości – pracę tego układu mogę porównać np. do pracy ABSu w BMW R1150 GS z… 2004 roku.

 

Kupiłeś Scouta? Sprzedaj smar do łańcucha

 

Kto posiada motocykl typu cruiser na pewno chciałby, żeby ten zawsze lśnił czystością. O ile Indian nie ma zamontowanego systemu automatycznego omijania kałuż, o tyle w czystości pomaga utrzymać go napęd paskiem zębatym. Cichy, prawie bezobsługowy, czysty sposób przeniesienia mocy silnika na tylne koło. Masz spray do łańcucha? Oddaj go komuś, bo tobie na pewno się nie przyda.

 

Prawdomówny jak Scout!

 

Indian Scout to motocykl, do którego budowy zużyto minimalną ilość plastiku. Na przykład błotniki – duże, obszerne, które na pewno swoje ważą, są metalowe, a nie plastikowe. Konstruktorzy Scouta oparli się zatem pokusie obniżenia masy, na rzecz stylu i co tu dużo mówić, swego rodzaju prawdomówności. W kanwę tej szczerości wpisuje się też kanapa, która jest zrobiona ze skóry, a nie skóropodobnego skaju. Dodatkowo akcesoryjne sakwy oraz piórnik na baku także zrobione są ze skóry. Pamiętać jednak należy, że skóra nie lubi wilgoci, więc nie trzymajcie swojego Indiana na deszczu, bo nie wystarczy suchą szmatką przetrzeć siedzenia przed jazdą – nasiąknięta wodą skóra wciśnięta zostanie w wasze spodnie…

 

 

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Oceń ten materiał:
Zobacz galerię

Indian Scout 2017 w teście Motogen.pl

31
zdjęć
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści