Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Testy motocykli - recenzje, opinie, zdjęcia i komentarze Nowy Indian Scout 2017 - amerykańska legenda na polskiej ziemi [VIDEO] Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Laboratorium

Nowy Indian Scout 2017 - amerykańska legenda na polskiej ziemi [VIDEO] test, opinie i oceny

Listopad to nie czas na testowanie motocykli w Polsce, ale są marki motocykli, które na tyle podgrzewają atmosferę, że nawet śnieg potrafią roztopić – a co dopiero rozgrzać kilkustopniowy asfalt. Marka Indian, ze swoją legendą, na pewno do takich należy – zobaczcie jak w naszym teście sprawił się amerykański chopper – Indian Scout.

Ile lat ma Indian?

 

Indian, to najstarsza amerykańska firma produkująca motocykle. Założono ją w Springfield w stanie Massachusetts już w 1901 roku, czyli dwa lata wcześniej niż powstał Harley-Davidson Motor Company. Nie każdy wie, że Indiana założyło dwóch ludzi – mechanik i kolarz, i to właśnie od nazwiska tego drugiego firma otrzymała swoją pierwszą nazwę - Hendee Manufacturing Company. Nazwę przedsiębiorstwa zmieniono na Indian Motocycle Manufacturing Company dopiero w 1928 roku.

 

 

Salonowa customizacja

 

Indian Scout to motocykl zbudowany starannie, z dbałością o szczegóły. Od razu widać, że to sprzęt za 100 000 zł. To na szczęście akurat jest mylące, bo takiego Scouta, jak ten testowany przeze mnie (co prawda bez dodatków jak: oparcie pasażera, torebka na bak, sakwy oraz szyba, gmole oraz wydechy – ale o nich za chwilę), można już kupić od 60 900 zł. Świetne jest zarówno to, że mamy wybór, czy chcemy kupić motocykl goły (co wielu osobom bardziej się podoba), czy ubrany, jak również fakt, że akcesoriów do Indiana nie trzeba szukać po dziwnych stronach internetowych, a customizacją kupowanej przez siebie sztuki może zająć się handlowiec, który sprzedał nam motocykl. Mamy też pewność jakości oraz tego, że wszystko do siebie będzie pasowało. Sam model Indian Scout powstał przez złożenie ze sobą, w pełnej staranności, wielu pasujących do siebie elementów. Choć mamy tutaj połączenie nowoczesności z klasyką nawiązującą do lat 20 ubiegłego wieku, to jednak mam wrażenie, że wszystko do siebie pasuje i jest dobrane ze smakiem.

 

Głośno, głośniej, Indian Scout z Kalińskim

 

Elektryczny rozrusznik z pewnym wysiłkiem budzi do życia duży, dwucylindrowy silnik. Kilka obrotów wału korbowego i z układu wydechowego zaczyna wydobywać się basowy, głośny bulgot „vałki”. To muzyka dla uszu każdego motocyklisty. Testowana sztuka wyposażona jest w układ wydechowy polskiej firmy Kaliński, która specjalizuje się w budowie tłumików do wszelakich pojazdów spalinowych, w tym do motocykli. Ich produkt zamontowany na Indianie Scoucie raczej nie przeszedłby żadnych testów homologacyjnych, ale czy to w ogóle jest ważne? Oczywiście saloNÓWKA oryginalnie ma zamontowane grzeczne, cichutkie, homologowane tłumiki. Jazda testowym egzemplarzem to eksplozja dźwięków, która jest tak samo przyjemna, jak i po jakimś czasie męcząca. I tu pojawia się problem – nie wyobrażam sobie mieć ani cichego Indiana, ani tak głośnego jak ten. Jako że kompromis zawsze jest zgniły (czyli niby głośny, ale tak naprawdę cichy) to optowałbym za tłumikami, mającymi możliwość zamontowania DB-killerów, które nawet nieużywane jeździłyby ( a tak na wszelki wypadek) w sakwie. Takie rozwiązanie uznałbym za idealne…

 

 

To ty rządzisz Scoutem – nie on tobą

 

Indian Scout to prawdziwy motocykl dla prawdziwego faceta. Siusiumajtki nie mają na nim czego szukać. Wybór map silnika? Kontrola trakcji? Aktywne zawieszenie? Zapomnijcie o tym. Na pokładzie Indiana Scouta nie znajdziemy praktycznie żadnych elektronicznych wynalazków (Scout nie ma nawet immobilisera), a w jeździe pomaga nam tylko wyświetlacz biegów oraz prosty układ ABS. I wiecie co? Po setkach kilometrów przejechanych na motocyklach wprost kipiących od różnego rodzaju elektronicznych wynalazków, na Indianie czuję się jak na prawdziwym motocyklu. Wiem, że wszystko zależy ode mnie, że to ja jestem panem sytuacji. Nie oddaję odpowiedzialności za moje czyny komputerowym systemom, których celem jest ułatwienie mi jazdy i sprowadzenie mnie do roli półaktywnego pasażera. Na Indianie czuję się naprawdę wolny, a o to chyba przede wszystkim w jeździe motocyklem chodzi…

 

W drogę…

 

Odkręcam gaz i ruszam – z wydechów Kalińskiego dobywa się miarowy, głośny bulgot, a motocykl sprawnie przyspiesza. Silnik generuje wibracje, ale te są przyjemne – nie wprawiają w niekontrolowane drżenie elementów motocykla, nie świdrują ciała. Po prostu są i są przeze mnie odbierane jako coś całkowicie naturalnego.

 

 

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Oceń ten materiał:
Zobacz galerię

Indian Scout 2017 w teście Motogen.pl

31
zdjęć
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści