-->
Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Turystyka Wyprawy motocyklowe Motocyklem w Nieznane - Gdyby nie deszcz... Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Wyprawy

Motocyklem w Nieznane - Gdyby nie deszcz...

Każdy pretekst jest dobry, by pojechać w Nieznane ;-). Szczególnie, kiedy jest to Dolny Śląsk, a ty masz do dyspozycji kilka dni wolnych od pracy, Triumpha Scramblera 1200 XE, aparat i sprzyja ci pogoda. Tym razem, podczas IZI Meetingu 2019, udałem się w rejony, które już kiedyś odwiedziłem, lecz z braku dostatecznej uwagi pominąłem kilka punktów. Trasę tę należy traktować jako dopowiedzenie wyjazdu już opisanego na Motogen.pl.

Ruszam z Poznania, już w Lesznie łapie mnie deszcz i ten stan rzeczy utrzymuje się aż do Polkowic. Pierwszym punktem postoju w kierunku Zamku Grodziec jest Parchów. Na zlokalizowany tu XVIII wieczny pałac, a w zasadzie na jego ruinę, smutno jest patrzeć. Wpisuje się ona w doskonale w ochronę zabytków „Made in Polska” – czyli od PGR, przez ANR (KOWR), po sprzedaż w ręce prywatne.  Jest to wielokrotnie powielany schemat, który powoduje w mnogiej liczbie dewastację obiektów. Szkoda, bo pałac zachwyca ornamentami na fasadach świadczących o kunszcie budowniczych i architekta. Parchów zapamiętam także z powodów innych niż architektura: podczas przebierania się w „deszczak”, zostawiam na drodze plecak z całym moim sprzętem fotograficznym i jadę. Przypominam sobie o nim 30 km dalej… Na szczęście ktoś uczciwy przełożył go z drogi pod daszek domu, nic nie zginęło. Są jeszcze uczciwi ludzie! Do Zamku Grodziec docieram na przemian – to w słońcu, to w deszczu.

 

 

Kolejny dzień rozpoczynam od wizyty w Sobocie, opisałem już ją w jednym z artykułów, jakie ukazały się w motogen.pl, zachęcam do przeczytania. W telegraficznym skrócie przypomnę, że znajdują się tu klimatyczne ruiny kościoła z XIII w., które wraz z otaczającym cmentarzem stanowią obiekt ciekawy historycznie jak i zdjęciowo. Kolejna na trasie ciekawostka dolnośląskich zakamarków kryje się zaraz za Lwówkiem Śląskim (ona również została już przeze mnie opisana). W Płóczkach Dolnych, przy drodze nr 364, znajdziecie kompleks jaskiń oraz pozostałości wapiennika – pieca do wypalania wapna. Zatrzymać się warto, bo choć długość jaskiń nie jest duża, to miejsce robi pozytywne wrażenie. Również droga 364 daje sporo frajdy z jazdy, jest tu dużo zakrętów i przyzwoity asfalt.

 

Jadąc nią w kierunku Gryfowa Śląskiego odbijam do Rząsin, chwilowo kończąc Scramblerem zabawę na winklach. We wsi znajdują się ruiny zamku Podskale. Na wyrastającej z ziemi 25 metrowej skale widać pozostałości murów oraz resztki zabudowań i roztacza się stąd piękny widok na Karkonosze. Czy była to jedna z warowni śląskich, czy twierdza zbójecka? - trudno powiedzieć. Miejsce stanowi niewątpliwie jedną z dolnośląskich ciekawostek. Jadąc dalej z Rząsin do Biedrzychowic trafiam do wsi Ubocze. Moją uwagę przykuwają ruiny znajdujące się zaraz obok drogi. Porasta je obecnie gąszcz krzewów i drzew, stanowiący niegdyś park. W pierwszej chwili myślałem, że widzę zapomniany i zrujnowany kościół, okazało się jednak, że jest to ruina XIX wiecznego pałacu. Porównując jej obecny stan ze starymi pocztówkami, jakie znalazłem w Internecie, znowu dojść można do przykrych wniosków. Niewiele zostało z tej budowli, dziś na uwagę zasługuje tu jedynie jedna z ocalałych wież. Miejsce warte zatrzymania, choć dość kłopotliwe do zwiedzania.

Kolejnym punktem na mojej mapie były Biedrzychowice i zlokalizowany zaraz obok DW 30 barokowy pałac na bazie renesansowych fundamentów. Obecnie mieści się tu zespół szkół ponadgimnazjalnych i nie miałem kłopotu z obejrzeniem budynków oraz parku. Całość dzięki renowacji prezentuje się niezwykle malowniczo i cieszy oko. Złotniki Lubańskie widziałem już jednym z odcinków „Ech Przeszłości” i wpisałem ją sobie na listę „do odwiedzenia”. Wieś, położona w powiecie lubańskim, jest niepozorna, lecz bardzo ciekawa pod względem architektonicznym (co ciekawe, Złotniki Lubańskie były kiedyś miastem, a prawa miejskie straciły w 1815 r.). Już po wjeździe do jej centrum w oczy rzuca się szeroki rynek (85x90m) z ruiną ratusza w centrum oraz urokliwe kolorowe domki dookoła. Miasteczko swój początek zawdzięcza eksploatacji złota, jakie zaczęto tu wydobywać w XVII wieku, a kształt renesansowym trendom, jakie ówcześnie panowały. Założenie to przetrwało do dnia dzisiejszego i bez wątpienia stanowi jedną z perełek województwa dolnośląskiego. Miejsce fenomenalne do zdjęć dronem!

 

 

Jadąc dalej przelatuję przez Świecie, miejscowość położoną zaraz obok granicy polsko – czeskiej, przez którą wije się droga wojewódzka nr 358. Okala ona swym przebiegiem XIV wieczne ruiny dawnej twierdzy, strzegącej niegdyś przebiegający tu szlaku handlowy. Nie zwiedzałem jej wnętrz, skupiam się na drodze i widoczkach, bo te są rewelacyjne. Zamku Czocha czy Zapory Leśniańskiej raczej opisywać nie trzeba, jest o nich dużo publikacji. Zachęcam do postoju na trasie i odwiedzenia tych miejsc. Mnie jednak przyciągnął w te rejony inny punkt: jadąc z Zapory Leśniańskiej w kierunku Leśnej, polecam udać się drogą biegnącą zaraz obok Hotelu Czocha. Znajdziecie tu punkt widokowy ”Altanka” z piękną panoramą Gór Izerskich, przełomu Kwisy oraz zakładów Baworowo. Jadą z Leśnej w kierunku Paletrówki znowu mogę się bardziej pobawić na Triumphie i tylko na chwilę zbaczam z głównej drogi, by zerknąć na dwór w Grabiszczach Dolnych. Kilka fot i ruszam w dalszą drogę.

 

W Palterówce zatrzymuję się przy dworze z XVI w., na którym powiewa flaga. Jest to obiekt jedyny w swoim rodzaju, gdyż posiada cechy rycerskich wież mieszkalnych. Na uwagę zasługuje tu herb na elewacji, dziś nieco zwietrzały, jednak widoczny z daleka. Przed deszczem, zanim spadnie, odwiedzam ruiny pałacu we Włosieniu, które majestatycznie wznoszą się nad wsią, teren wygląda jak plac budowy, więc nie decyduję się na wejście. Czytałem, że zdecydowano się przywrócić temu miejscu blask, lecz póki co, tego nie widać. Robię kilka ujęć dronem i zmykam przed ulewą. Do Zamku Grodziec docieram przez Bolesławiec, przepakowuję się i ruszam do Starej Rudnej, którą odwiedziłemjuż kiedyś, lecz pominąłem klimatyczne ruiny kościoła ewangelickiego. Ta XV wieczna budowla, która swój obecny kształt zawdzięcza działaniom II Wojny Światowej, trwa w milczeniu, porośnięta bluszczem i drzewami.  Gdzieniegdzie z gąszczu wyłaniają się płyty nagrobne dawnego cmentarza, przypominające o mieszkańcach tej ziemi, całość zaś otacza kamienny mur i współczesne ogrodzenie. Szkoda, że pogoda nie pozwoliła na więcej zdjęć, jednak do Starej Rudnej wrócę niebawem.

 

Kapryśna pogoda popsuła mi w części plany i nie pozwoliła do końca cieszyć się zarówno motocyklem, jaki otrzymałem od Truimph Polska, jak i drogą czy odwiedzonymi miejscami. Jednak, czyż nie jest to kolejny pretekst, by wrócić na Dolny Śląsk…?

 

Więcej o motocyklach Triumph
...
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści