-->
Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej

Laboratorium

Kawasaki Versys 1000 – Debiutant test, opinie i oceny

Klienci segmentu turystycznych enduro to łakomy kąsek dla każdego producenta. Kawasaki nie pozostało bierne i wypuściło swoją wizję uterenowionej maszyny. Jak sprawdzi się ich koncepcja na motocykl uniwersalny? Sprawdzamy w teście.

Wstęp

Gdy przejrzymy ofertę motocykli przeznaczonych do podróżowania, które zamiast kuchenki mikrofalowej, lodówki czy pokładowego sprzętu grającego oferują możliwość jazdy w terenie, to zauważymy, że na rynku są dostępne przede wszystkim modele z dwoma cylindrami. Posiadają więcej elektroniki niż komputery w Pentagonie, a do tego wyglądają, jakby startowały w castingu do piątej części Transformersów. I jeszcze ich cena. Kawasaki postanowiło wyłamać się z szeregu i stworzyć maszynę turystyczną, która pod każdym względem będzie inna, a do tego potencjalny klient nie zostanie przyprawiony o zawał przy konfrontacji z ceną. Inżynierowie wzięli z „wyścigówki” czterocylindrówkę, nieco ją ucywilizowali, wsadzili w aluminiową ramę, gdzieniegdzie upchnęli trochę elektroniki, a potem osadzili całość na przyciętnych pseudoterenowych zawiasach. Wszystko to zamknęli w opakowaniu przypominającym sporych rozmiarów robota kuchennego. Po tak przeprowadzonym zabiegu światło dzienne ujrzał Versys 1000. Czy operacja się udała i czy debiutant ma szansę na powodzenie? Mieliśmy szansę to sprawdzić podczas kilkudniowego testu.

Pierwszy kontakt

Versys jest prosty, prosty do bólu. Darmo szukać tutaj ozdobników czy stylistycznych udziwnień mających wzbudzić zainteresowanie. Mimo to motocykl – wyposażony w sporych rozmiarów chłodnicę oraz dużą czaszę z dominującym w niej wielkim reflektorem, w którym światła umieszczono jedno pod drugim – jest na tyle charakterystyczny, aby nie powiedzieć „dziwny”, że nie sposób pomylić go z jakimkolwiek innym modelem. Użycie plastików ogranicza się do absolutnego minimum: zostały zastosowane wyłącznie tam, gdzie spełniają jakiekolwiek zadanie ochronne. Silnik oraz cała elektryka są dobrze schowane pod owiewkami, a jakość użytych materiałów jest na zadowalającym poziomie. Nie da się jednak ukryć, że szukano oszczędności: widać to zwłaszcza w jakości plastików wypełniających przestrzeń na desce rozdzielczej, a także w puszkach konsoli i przełączników kierownicy, które wyglądają, jakby zostały wytłoczone z masy powstałej po utylizacji butelek PET. Najważniejsze jednak, że podczas jazdy nic nie trzeszczy, nie skrzypi i nie wykazuje tendencji do odpadnięcia, a spasowaniu elementów nie da się niczego zarzucić. Oszczędności szukano również w innych miejscach. Częściowo odkryty subframe pełni rolę konstrukcji nośnej dla podnóżków pasażera i jednocześnie mocowania dla elementu regulującego tłumienie, a zamiast monowahacza otrzymujemy typowy wahacz dwuramienny. Powłoka lakiernicza plastików jest dobrej jakości, ale ta zastosowana na subframe'ie pozostawia trochę do życzenia. Testowany motocykl miał ok. 13000 km przebiegu i widoczne były wytarcia od jazdy z pasażerem.

Więcej szczegółów

W wyposażeniu Versysa znajduje się tylko to, co niezbędne, a właściwie będące normą w tego typu konstrukcjach: ABS, kontrola trakcji, możliwość zmiany mapy, stelaż wraz z płytą pod kufer centralny i… to wszystko. Szału nie ma, ale nie jest źle. Oczywiście do standardowego Versysa możemy dołożyć kilka drobiazgów ułatwiających podróżowanie, poprawiających wygląd i bezpieczeństwo, m.in. gmole silnika, gniazdo 12 V, handbary, podgrzewane manetki, dedykowany układ wydechowy Akrapovica oraz zestaw trzech kufrów o łącznej pojemności 117 l (1 x 47 l i 2 x 35 l). Akcesoryjne wyposażenie do tanich nie należy, jednak cenami nie odbiega od konkurencji. Mimo wszystko tempomat i centralna podstawka aż proszą się, aby znaleźć się na tej liście.

Ergonomia

Dosiadłszy Versysa, mamy wrażenie, że właśnie usiedliśmy na szczycie wieży spadochronowej. Jest po prostu nienaturalnie wysoko, a to przez znajdującą się aż 845 mm nad ziemią dość szeroką, dobrze  trzymającą kanapę. Zamocowana w niskich riserach szeroka kierownica zapewnia naturalny chwyt, umożliwiający delikatne ugięcie rąk. Wyprofilowanie baku i plastików pod kolana w połączeniu z dobrze umieszczonymi podnóżkami sprawia, że pozycja jeźdźca jest nad wyraz wygodna i odprężona. Dodawszy do tego nisko osadzony środek ciężkości i przyzwoity promień skrętu, mamy zagwarantowaną bezproblemową kontrolę Versysa nawet przy manewrowaniu z prędkościami „parkingowymi”. Na pochwałę zasługuje również konsola, która pomimo swojego ascetycznego wyglądu jest bardzo czytelna i dostarcza nam kompletu niezbędnych informacji. Składa się z analogowego obrotomierza, kontrolek podstawowych (m.in. kierunkowskazy, ABS, TC) oraz ekranu LCD zawierającego: prędkościomierz, poziom paliwa, przebieg, zegar, dwa liczniki dzienne, aktualne i średnie zużycie paliwa, zasięg na pozostałym paliwie oraz temperaturę zewnętrzną. Konsolę tę możemy obsługiwać przyciskami umieszczonymi przy lewej manetce. Na pochwałę zasługuje również bardzo łatwy dostęp do regulacji tylnego zawiasu, w którym zarówno napięcie wstępne sprężyny, jak i tłumienie możemy zmieniać bez konieczności zatrudniania małych chińskich rączek. Jest naprawdę dobrze, choć można zapytać, dlaczego wyświetlacz nie wskazuje zapiętego biegu, nie da się zmienić wysokości kanapy, a dźwignia sprzęgła nie posiada regulacji.

 

Strony:

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Oceń ten materiał:
Zobacz galerię

Kawasaki Versys 1000

37
zdjęć
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści