Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Turystyka Wyprawy motocyklowe Jedną nogą – wyprawa na Nordkapp Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Wyprawy

Jedną nogą – wyprawa na Nordkapp

Kiedy wyruszali do Armenii, niektórzy stukali się po głowach, inni nie wierzyli, że to się może udać, a jeszcze inni wprost negowali potrzebę takiej podróży. Teraz, rok po tamtej wyprawie, Arek i Maciek zabierają ze sobą Pawła, który wraz z nimi pojedzie do Nordkapp.

Kiedy wyruszali do Armenii, niektórzy stukali się po głowach, inni nie wierzyli, że to się może udać, a jeszcze inni wprost negowali potrzebę takiej podróży. Teraz, rok po tamtej wyprawie, Arek i Maciek zabierają ze sobą Pawła, który wraz z nimi pojedzie do Nordkapp.

 

W trójkę chcą kontynuować to, co rozpoczęli rok temu – promocję jazdy motocyklem wśród osób niepełnosprawnych i udowadnianie, że taka pasja ma sens i przynosi korzyści, nawet jeśli na trzy motocykle i trzech facetów przypada jedynie (a może „aż”) cztery nogi. O wyprawie do Nordkapp rozmawiałam z Arkiem Tomasiakiem, pomysłodawcą akcji „Jedną nogą...”.

 

MOTOGEN.: Co się zmieniło po wyprawie do Armenii?
Arkadiusz Tomasiak: Zmieniło się praktycznie wszystko! Wtedy wiedzieliśmy co chcemy zrobić, ale nie wiedzieliśmy jak się do tego zabrać. Przede wszystkim jedziemy na drugą wyprawę – pokazujemy się, jedzie nas więcej. Poza tym spełniło się nasze marzenie – powstał portal jednanoga.pl, na którym kontaktują się osoby niepełnosprawne, które chcą jeździć. No i najważniejsze – w tym roku udało się nam skontaktować z National Association for Bikers with a Disability, czyli organizacją zrzeszającą niepełnosprawnych motocyklistów. To nam pokazało w którą stronę możemy iść i jak wielkie to ma znaczenie. Oni mają prawie 7000 członków, działają od 21 lat. Startując z pomysłem w Polsce, nie wiedziałem o zasięgu tego typu działań. Oczywiście słyszałem o motocyklistach z USA, ale nie sądziłem, że w Europie jest to także tak mocno rozpowszechnione i że to my, Polacy, jesteśmy tak do tyłu.

 

MOTOGEN.: Ile osób zgłosiło się do Was, kiedy wróciliście z Armenii?
A.T.: Ciężko zliczyć, bo ciągle ktoś o coś pytał, dzwonił. Mam nadzieję, że uda się zebrać na naszym portalu około dziesięciu historii, a jest ich na pewno dużo więcej. Zebrałaby się przynajmniej 15-osobowa grupa motocyklistów po wypadkach, czy to po amputacji lewej, czy prawej nogi; jest 18-letni chłopak, który nie ma dwóch palców w jednej dłoni, a którego marzeniem jest jazda na motocyklu. Ciągle dostajemy informacje, że ktoś słyszał o kimś innym, kto jest niepełnosprawny i kto jeździł, i pewnie chciałby do tego wrócić. Dużo osób zgłosiło się po emisji programu z naszym udziałem w TV. Nawet dziś odezwał się do mnie chłopak po urazie kręgosłupa, który dopytywał o nasze Zippy. Wciąż jeszcze przed nami dużo pracy, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób. Muszą się w to włączyć kluby motocyklowe, bo dzięki nim może się o nas dowiedzieć więcej motocyklistów. Oni się znają, wiedzą, że ktoś jeździł, miał wypadek, będą mogli nas polecić. Norwegia ma ok. 5 milionów mieszkańców i klub dla niepełnosprawnych motocyklistów liczący 100 osób. To jest ogromna liczba ludzi! W kraju, który ma 38 milionów mieszkańców, to jest wielka nisza, którą trzeba wypełnić.

 

MOTOGEN.: Co chcecie osiągnąć kolejną wyprawą i stworzeniem własnego portalu?
A.T.: Głównym celem jest aktywacja osób niepełnosprawnych, ich powrót do swojej pasji, a przez to powrót do społeczności. Kolejny to uregulowanie prawne zastanego stanu rzeczy. Maciek i Paweł opowiadają nieraz ile oni przeszli, żeby zdać na kategorię A. Paweł opowiadał, że pół ośrodka było za tym, żeby mu pozwolić zdawać, a pół przeciw. Musiał chodzić, prosić, błagać, bo nikt nie wiedział, jak się zachować. Nie ma dokładnych regulacji, która nakazywałaby dopuścić do egzaminu osobę niepełnosprawną. Wszystkie rozwiązania prawne były tworzone dla niepełnosprawnych zdających na kategorię B. Sam WORD jest zainteresowany tematem. Pytanie brzmi, czy zakupiony zostałby motocykl przerobiony uniwersalnie, czy może osoby, które mają motocykl zmodyfikowany pod siebie, mogłyby pożyczać je zdającym, czy może jakaś jedna szkoła motocyklowa w Polsce chciałaby pozyskać taki motocykl? Pytań i rozwiązań jest sporo. Nie ma nawet takiej regulacji, żeby niepełnosprawny zdawał na swoim, przerobionym motocyklu.

 

MOTOGEN.: Będziecie wnosić o zmianę ustawy?
A.T.: Trudno powiedzieć. Myślę, że spotkanie z dyrektorem krakowskiego WORD-u będzie kluczowe i podpowie nam kierunek, w którym powinniśmy podążyć. W Norwegii działa to tak, że ośrodki same kupują zmodyfikowane motocykle. Tam robi się wszystko, żeby osoba niepełnosprawna mogła zrealizować swoje marzenia. A my ciągle mamy problemy, urzędnicy robią problemy. W przypadku NABD, o której wspominałem na początku, wygląda to tak, że kiedy motocyklista ma wypadek, oni nawet starają się za uzbierane środki przerobić motocykl tak, by mógł znowu jeździć. U nas problemem jest nawet normalny sprzęt rehabilitacyjny. Osoba po wypadku jest pozostawiona sama sobie, ciężko jest jej zacząć normalne życie, a co dopiero mówić o powrocie na motocykl. To jest nierealne. Nie ma organizacji, która chciałaby się w to włączyć. FAR (Fundacja Aktywnej Rehabilitacji) nie jest w stanie sama ogarnąć takich rzeczy. Oczywiście zachęca do jakiejkolwiek działalności, ale tu mówimy o motocyklistach, o trafianiu w ich pasję, o ludziach, dla których maszyny były całym życiem, a tu nagle dzieje się taka tragedia i kiedy oni dowiadują się, że mogą wrócić na motocykl, to może być dla nich zastrzyk tej energii, która potrzebna jest, by powrócili do społeczeństwa, zaczęli znów normalnie funkcjonować. To jest kapitalne! W Polsce coś takiego nie funkcjonuje.

 

MOTOGEN.: Dlaczego w tym roku wybraliście Norwegię i Nordkapp?
A.T.: Nordkapp to miejsce symboliczne, swoista mekka motocyklistów. To taki nasz umowny punkt, który można pokazać na globusie: tu byłem. Jest tam zimno i paskudnie. A my chcemy pokazać, że takie miejsca też są dostępne dla osób niepełnosprawnych. Myślę, że dotrzemy tam bez problemu. Szukaliśmy miejsca, które otwiera wyobraźnię. Klub motocyklowy z Norwegii, z którym się spotykamy, bardzo nam pomaga – choćby noclegowo czy na trasie. Pojedziemy na pewno do Bergen, do Oslo. Oczywiście fajnie, że możemy podróżować na motocyklach, ale przy okazji to ogromny wysiłek, żeby to wszystko dopiąć na ostatni guzik, i żeby ta podróż nie była bezcelowa. Są osoby, którym trzeba otworzyć oczy, bo wydaje się im, że to jest taka sama przejażdżka jak zdrowej osoby, która jedzie sobie dokądś motocyklem. Dziwią się, że pieniędzy na tę wyprawę nie przeznaczymy na przykład na sprzęt rehabilitacyjny, a przecież choćby się miliony wydało na ten sprzęt, to nie da się kupić sensu życia! Maciek długo oswajał się z myślą, że spoczywa na nim odpowiedzialność, bo tego, co robi, nie robi tylko dla siebie, ale dla innych; że jest przykładem, że może komuś otworzyć oczy. Gdybym miał więcej czasu, to udałoby się osiągnąć jeszcze więcej. W którymś momencie nasz projekt zacznie żyć własnym życiem, jestem tego pewien.

 

MOTOGEN.: Co planujecie oprócz spotkań z norweskimi motocyklistami?
A.T.: Będę starał się zostawić w Norwegii kilka zaproszeń do Polski w ośrodkach dla osób niepełnosprawnych, ale przede wszystkim nastawiamy się na spotkania z członkami norweskiego klubu motocyklowego dla osób niepełnosprawnych. Chcemy się spotkać z ludźmi. To dla nas, przy tworzeniu naszego klubu, będzie kluczowe.

 

MOTOGEN.: Jakie plany macie po powrocie?
A.T.: Wtedy rozpocznie się najcięższa praca. Chcemy zebrać wszystkie osoby, zacząć ostro działać z klubami motocyklowymi, zrealizować plan prawnych rozwiązań. Bez współpracy z ludźmi niewiele się uda. W tym roku jest nam dużo łatwiej. W kwestiach strony i Facebooka bardzo pomaga nam Rysiek Pluciński, niepełnosprawny, który nie będzie nigdy jeździł motocyklem, ale chciał to zrobić. Dzięki niemu to wszystko żyje.

 

MOTOGEN.: Będzie Was widać na większych imprezach dla motocyklistów?
A.T.: W tym roku już było nas widać, na przykład na rozpoczęciu sezonu w Częstochowie. Im będzie nas więcej, tym będzie to łatwiejsze do ogarnięcia. Chcemy też zrobić nasz własny zlot, co może uda się jeszcze we wrześniu. Nawet jeśli weźmie w nim udział dziesięć osób, to i tak będzie to kapitalna sprawa. Może dołączymy wspólnie do jakiegoś większego zlotu motocyklowego. Potrzeba nam reprezentantów, którzy pomogą nam udźwignąć kwestię klubu. To jest daleka droga, ale myślę, że nie tak ciężka.


MOTOGEN.: W takim razie życzmy powodzenia i dziękujemy za rozmowę!

 

Uczestnicy wyprawy „Jedną nogą do Nordkapp” pragną podziękować swoim sponsorom, którymi zostali: BP, Modeka, Brubeck, Polfferies.

 

Patronat medialny nad wyprawą objęli: MOTOGEN., Świat Motocykli, Radio Kraków, MotoRadio, TVP Polonia.

Więcej informacji na temat wyprawy znajdziecie na stronie jednanoga.pl oraz na profilu wyprawy na Facebooku. Newsów z wyprawy szukajcie także na stronach MOTOGEN.

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
oceń ten materiał:
Jedną nogą – wyprawa na Nordkapp Jedną nogą tym razem na Nor...
Jedną nogą – wyprawa na Nordkapp - fot. 1 Jedną nogą tym razem na Nor...
Jedną nogą – wyprawa na Nordkapp - fot. 2 Jedną nogą tym razem na Nor...
Jedną nogą – wyprawa na Nordkapp - fot. 3 Jedną nogą tym razem na Nor...
Jedną nogą – wyprawa na Nordkapp - fot. 4 Jedną nogą tym razem na Nor...
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści