Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Porady Jak kupić dobry motocykl używany, czyli tanio i z gwarancją Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Porady

Jak kupić dobry motocykl używany, czyli tanio i z gwarancją

Zakup kolejnego motocykla to wielkie wydarzenie w życiu każdego motocyklisty. Ogromu szczęścia, poczucia spełnienia, euforii po udanym zakupie po prostu nie da się opisać. Co zrobić, aby kupić dobry motocykl używany? Taki, z którego będziecie zadowoleni i który przysporzy wam samej frajdy, a nie samych kłopotów? Opowiem wam swoją historię…

Choć moja praca pozwala mi na jazdę różnymi motocyklami, to niestety często jest tak, że jak chcesz gdzieś się przejechać, to akurat nie masz w zanadrzu testówki. Dlatego też nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie miałbym swojego prywatnego motocykla. CBR 1100 XX musiałem sprzedać na początku roku z powodu przeprowadzki i ze względu na zbieranie wszystkich możliwych funduszy na mieszkanie. Wytrzymałem bez motocykla szosowego niecały rok i zacząłem się rozglądać. Brałem pod uwagę kilka modeli, ale ostatecznie wybór padł na Triumpha Speed Triple 1050 z roczników mniej więcej 2007 – 2014.

 

Już na jesieni stałem się nałogowym „przeglądaczem” portali ogłoszeniowych. Taki stan trwał aż do marca, kiedy to w końcu znalazłem motocykl, który zainteresował mnie na tyle, że miałem ochotę go obejrzeć. Ogłoszenie wystawiła warszawska firma Armed Bike, a motocyklem, który sprzedawali był Triumph Speed Triple 1050 z 2010 roku – egzemplarz w malowaniu rocznicowym na 15-lecie produkcji modelu Speed Triple. Zanim wykonałem telefon, zrobiłem szybki przegląd wśród znajomych z branży i okazało się, że firma jest godna zaufania – przynajmniej wg opinii dwóch osób (mechanika serwisu motocyklowego, który wielokrotnie miał styczność z pojazdami sprowadzonymi przez tę firmę i handlowca jednego dealerstwa z Warszawy). Umówiłem się zatem na oględziny pojazdu w salonie zlokalizowanym przy ul. Puławskiej.

 

W piękne sobotnie przedpołudnie motocykl został wystawiony na zewnątrz i mogłem w marcowym słońcu obejrzeć go w całej okazałości. Trafiłem akurat na właściciela serwisu, Piotra, który mnie obsługiwał. Motocykl został sprowadzony ze Szwajcarii, po przygodzie polegającej na delikatnym szlifie i wypadnięciu poza drogę (nawet na silniku było oryginalne, szwajcarskie błoto). Motocykl, jak zapewniał sprzedawca w nic nie uderzył, był prosty (co potwierdził późniejszy pomiar ramy), a elementy uszkodzone w czasie ślizgu zostały wymienione na nowe. O dziwo dostałem do wglądu zdjęcia po przewrotce, które nie wzbudziły moich jakiś wielkich obaw.

 

 

W swoim motocyklowym życiu wiele doświadczyłem, w tym również zaliczyłem kilka spektakularnych szlifów i mój Fazer 600 czy Z 1000 wyglądały po przewrotkach dużo gorzej niż oglądany Speed, a po wymianie kilku elementów jeździły później bez żadnych problemów.

 

Sprzedawca zapewniał, że wszystkie elementy, które zostały zniszczone, zostały wymienione na oryginalne części (lusterka, dźwignia sprzęgła, końcówki kierownicy, gumowa manetka, błotnik, dekiel) i nic co dotyczy układu jezdnego nie zostało prostowane, czy naprawiane. Piotr pokazał mi set podnóżka kierowcy, który jest krzywy (koszt 300 zł u dealera Triumpha) i nie podjęto się próby jego prostowania – bardzo dobrze, bo materiał mógłby być po takim zabiegu osłabiony. Na lewym wydechu i jego osłonie zlokalizowałem zadrapania, obie owiewki chłodnicy były malowane. Ot i to wszystko. Aaaa, brakowało jeszcze osłon lag pod błotnikiem i mocowań przewodu hamulcowego. Mocowania obiecano mi założyć, a osłony w Triumphie kosztują po 80 zł sztuka – także bez tragedii. To co mi delikatnie przeszkadzało wizualnie to brak paska na błotniku, który choć oryginalny, nie pochodził od modelu w malowaniu rocznicowym i brak owiewki, która w rocznicówce też była w standardzie – ale stwierdziłem, że po prostu sobie dokupię te elementy.

 

Co przemawiało za zakupem tego motocykla? Otóż w Szwajcarii, od nowości posiadał go jeden właściciel, pan Olivier rocznik 1966, który zrobił nim dokładnie 5 445 km. Motocykl, oprócz widocznych i nieukrywanych braków, nie posiadał absolutnie żadnych śladów użytkowania, miał oryginalny napęd i niezużyte podzespoły. Ten sprzęt po prostu krzyczał, żeby go brać, szczególnie że firma daje 2 lata gwarancji! Tak, dwa lata gwarancji na używany sprzęt po przygodzie – tak pewny sprowadzanych przez siebie pojazdów jest Piotr. Jako osoba prowadząca działalność gospodarczą doceniłem jeszcze możliwość wystawienia pełnej faktury VAT (dodatkowo brak potrzeby płacenia podatku PCC 3 i możliwość wrzucenia motocykla w firmę jako środek trwały), plusem były też skrupulatnie przygotowane wszelkie dokumenty potrzebne do rejestracji, a koszt rejestracji opiewał na 200 zł. A cena? Adekwatna do przygody, którą motocykl przeszedł, a nie do przebiegu czy jego stanu na dziś. Mimo wszystko dałem sobie weekend na przemyślenie tematu i umówiłem się z właścicielem Armed Bike na decyzję w poniedziałek. Konsultacja z mechanikiem, który pracował w autoryzowanym serwisie Triumpha w czasach, gdy sprzedawano nowe egzemplarze z tego rocznika, jedna bezsenna noc i decyzja podjęta – biorę.

 

W poniedziałek dałem znać Piotrowi, że kupuję motocykl, zapłaciłem za niego, odebrałem dokumenty potrzebne do rejestracji, zostawiłem olej do wymiany – Castrol 10W40, bo okazało się, że mogę jeszcze promocyjnie liczyć na przegląd, który zostanie wykonany w firmowym warsztacie.

 

 

Z rejestracją w urzędzie nie było najmniejszych problemów i po odebraniu telefonu, że motocykl jest gotowy do odbioru – przyjechałem po niego.

 

Pięknie umyty i pachnący, z nowymi płynami (olej, chłodniczy i hamulcowy) i filtrami czekał na mnie przed salonem. Wystarczyło tylko zamontować tablicę (koniecznie na śruby, aby jej nie zgubić), odebrać firmową książeczkę gwarancyjną (przegląd co 4 tys. km w serwisie Armed Bike zapewni mi dwuletnią gwarancję na motocykl) i w drogę. W tej chwili, pisząc ten tekst, minęło ponad tydzień od odebrania Speeda, zrobiłem nim ponad 500 km i… jestem zachwycony.

 

 

Zatem co zrobić, żeby kupić dobry motocykl używany, z którego będziecie zadowoleni? Najlepiej kupić go od zaufanego sprzedawcy: kolegi, znajomego, dealera. Jak widać na moim przykładzie nie każdy „handlarz” oszukuje, naciąga i ukrywa fakty. Niestety też nie każdy salonowy polski „bezwypadkowy” motocykl jest takim w rzeczywistości, w końcu pojazdy naprawiane z OC sprawcy czy z AC właściciela – na nowych częściach -  też jeżdżą po naszych drogach, a nie widać po nich, że przeżyły cięższe chwile. Rozwiązaniem jest też poproszenie o pomoc zaprzyjaźnionego mechanika czy doświadczonego kolegę, który potrafił będzie rozróżnić pic sprzedawcy od stanu faktycznego. 

 

Mi do pełni wiedzy zabrakło tylko jednego – kontaktu z panem Olivierem na FB, żeby opowiedział co się tam w ogóle stało, ale niestety, nie znalazłem takiego użytkownika.

 

Znacie uczciwe firmy handlujące używanymi motocyklami? Podzielcie się swoją wiedzą w komentarzach.

 

Więcej o motocyklach Triumph
...
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści