Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Testy motocykli - recenzje, opinie, zdjęcia i komentarze Indian Scout Bobber – sprzęt dla tych, którzy chcą się wyróżniać Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Laboratorium

Indian Scout Bobber – sprzęt dla tych, którzy chcą się wyróżniać test, opinie i oceny

Czasy, gdy jazda motocyklem po ulicach Warszawy wystarczyła, by przykuć uwagę przechodniów bezpowrotnie minęły. Kiedyś każdy odwracał głowę za przejeżdżającym motocyklem, teraz robią to nieliczni… Czy aby na pewno? Może po prostu jedziesz nieodpowiednim motocyklem? Indian Bobber to sprzęt, który, jeśli chodzi o stosunki interpersonalne z obcymi mi ludźmi, przeniósł mnie 20 lat wstecz…

Zacznijmy od tego, co to takiego ten bobber… Bobber, a właściwie bob, to styl w budowie, czy też przerabianiu motocykli, i to jeden z najstarszych. Styl ten inspirowany był wczesnymi amerykańskimi customami typu „cut down”, które charakteryzowały się brakiem błotników, małym prześwitem oraz skróceniem rozstawu osi w wyniku ingerencji w ramę pojazdu. Pierwsze boby powstawały już w latach trzydziestych ubiegłego wieku, a inspirację do ich budowy domorośli konstruktorzy czerpali z takich sportowych modeli jak np. startujący w amerykańskich wyścigach AMA klasy C model Indian Daytona Scout.

 

 

A jaki był przepis na powstanie Indiana Scout Bobbera? Otóż trzeba było jako bazę do przeróbek wykorzystać współczesnego Indiana Scouta, skrócić mu oba błotniki, przesunąć podnóżki do tyłu, ingerując tym samym w pozycję kierowcy, zmienić kanapę, kierownicę, inaczej umocować lusterka oraz tablicę rejestracyjną, przebudować oświetlenie motocykla oraz zmienić ogumienie. To wystarczyło, aby prawdziwego, klasycznego, amerykańskiego choppera przeistoczyć w gustownego, designerskiego bobbera. Jakie wrażenie zrobił na mnie ten sprzęt? Zacznijmy zatem od początku…

 

 

Pozycja

 

Za sterami Indiana Scout Bobbera czuję się jak rajdowy motocyklista z lat 30-tych ubiegłego wieku (a tak mi się przynajmniej wydaje). Szeroka, nisko umieszczona kierownica, po którą muszę trochę sięgnąć, nogi wysunięte do przodu, ale nie za daleko, tak, że jestem w każdej chwili w stanie podnieść tyłek z siedzenia w celu lepszej kontroli nad motocyklem podczas przejazdu po nierównościach drogi, jednomiejscowa kanapa, która wytycza mi wąski obszar dla moich czterech liter. Ok, przyznaję, na początku nie było mi łatwo. Plecy dawały mi się we znaki, nie mogłem sobie znaleźć wygodnego miejsca, aby nie czuć odcinka lędźwiowego mojego kręgosłupa. Jednak po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do tej pozycji i… zaczęła mi ona pasować. Nisko, szeroko, ale nawet całkiem wygodnie… Oczywiście przy większych prędkościach trzeba mocno trzymać się kierownicy, bo pęd powietrza próbuje mnie zrzucić z motocykla, ale, o dziwo, to także jest przyjemne.


 

 

Silnik

 

V-twin Indiana Scouta to konstrukcja niezwykle udana. Silnik o pojemności 1133 ccm generuje 96 KM i 97 Nm momentu obrotowego i choć nie są to wartości powalające, to jednak potrafią katapultować motocykl spod świateł w konkurencyjnym do mocniejszych maszyn tempie – ale o tym za chwilę… Sześciobiegowa skrzynia pracuje bardzo precyzyjnie i cicho. Biegi wchodzą bez używania siły, zarówno przy użyciu sprzęgła, jak i bez. Nie ma problemów, absolutnie żadnych, ze znalezieniem luzu, co czasami zdarza się w pojazdach amerykańskiej konkurencji… Cicho i czysto rozwiązano też temat przeniesienia napędu z silnika na tylne koło – za pomocą paska zębatego. Miłe rozwiązanie dla każdego, kto lubi mieć zawsze czysty motocykl, jednocześnie nie mając wykupionego abonamentu na myjni.

 

Egzemplarz Bobbera, którym się poruszałem, miał założone wydechy Remusa, które dodatkowo zostały jeszcze „zmodyfikowane” w celu wydobycia z silnika najwspanialszej (i najgłośniejszej) jak to tylko możliwe kakofonii dźwięków. Szczerze mówiąc ta przeróbka „robi” ten motocykl, Indian Scout Bobber uzyskał rasowy, zawadiacki charakter. Kierowcy podczas jazdy zauważają mnie, robią mi miejsce w korku, przechodnie patrzą się, dziewczyny się za mną oglądają, a motocykliści na światłach zagadują. Bez Remusa nie byłoby takiego fejmu na dzielni. Wiem o tym! Co tu dużo mówić, wydech ten wygrywa w kategorii open istnie rozgramiając konkurencję.

 

Jazda

 

Uliczną sprawnością Bobber zaskakuje. 255 kg gotowego do jazdy sprzętu prowadzi się niezwykle lekko. Na pewno pomaga w tym umieszczony baaaaardzo nisko środek ciężkości oraz szeroka kierownica. Oprócz tego, że motocykl ten przecież wcale nie jest ciężki, to jeszcze mamy na nim bardzo blisko do ziemi, co docenią osoby o niższym wzroście.

 

Patrząc na ogumienie Indian Scout Bobbera w rozmiarze 130/90/16 z przodu i 150/80/16 z tyłu, raczej sportowej kariery wróżyć mu nie można, ale… nie byłbym sobą, gdybym testowanej sztuki przekornie nie zabrał na krętą drogę. Okazuje się, że choć fabrycznie motocykl ten zaprojektowany jest raczej do jazdy na wprost, to po winklach hasa całkiem nieźle. Szeroko rozstawione, a dzięki temu wystające na boki i zmniejszające prześwit motocykla w pochyleniu podnóżki Bobbera rysują asfalt w każdym zakręcie. Jeżeli chcesz pojechać szybciej w winklu i musisz złożyć motocykl bardziej, konieczne jest odciążenie stopy spoczywającej na szlifującym asfalt podnóżku, co przypomina pozycję trochę jak na żużlu. Tylko uważaj, bo zapomnisz się w złożeniu i zaczniesz szlifować wydechem, albo nóżką boczną...

 

 

Gdyby nie ten mały prześwit, to śmiało mógłbym nazwać Bobbera jednym z najlepiej prowadzących się w winklu sprzętów spod znaku chopper/cruiser jakimi do tej pory miałem przyjemność jeździć. W sumie, nawet i mimo tego mogę go tak nazwać. Sprzęt w zakręt wpisuje się bardzo chętnie, ale „nie wali się” do wewnętrznej, za to w przechyle prowadzi się bardzo neutralnie, co pozwala na dokonywanie korekt promienia skrętu bez żadnego stresu. Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem – kawał dobrej roboty!

 

Silnik Bobbera nie należy do ułomków i pozwala rozpędzić motocykl i jego kierowcę tak, aby „zamknąć licznik”, który opatrzony jest maksymalną cyfrą 200 km/h na analogowo – ciekłokrystalicznym zegarze. Do tej (licznikowej) prędkości dochodzi niezwykle szybko – to kolejne zaskoczenie. Okazało się, że Bobber to wilk w owczej skórze, który pod wprawniejszym jeźdźcem potrafi ostro namieszać w głowie fanom plastiku. Zostało to empirycznie sprawdzone. Pozdrowienia dla warszawskiego motocyklisty na ZX10R, który, jestem przekonany, po zejściu ze swojego sprzęta szybko googlował jaki to model Indiana kilkukrotnie pogonił mu kota spod świateł (oczywiście na pierwszych 200 metrach).

 

Styl, styl, styl!

 

Temu kto kupuje tego typu motocykl musi zależeć na jego wyglądzie. Ba, wygląd, jak mniemam, może być nawet najważniejszym czynnikiem w całym procesie zakupowym. Zacznijmy od tego, że bryła Indiana Scout Bobbera może zrobić wrażenie na każdym – jest po prostu ponadczasowa. Wydaje mi się, że tak samo ja mógłbym znaleźć podobnie wyglądający sprzęt w garażu mojego dziadka, jak i mój wnuk w moim. Te kształty, według mnie, po prostu nigdy nie przestaną być aktualne.

 

Motocykl klasyczny, mający wygląd i zakusy do bycia wręcz pojazdem customowym – nawet jeżeli jest to fabryczny custom (może trochę masło maślane, ale wiecie o co mi chodzi), powinien mieć powalające na kolana dodatki, wyróżniające ten sprzęt spośród innych. Indian w tej kwestii odrobił zadanie domowe. Na pokładzie Scouta Bobbera mamy: skórzaną kanapę z wytłoczonym logiem Indiana, umieszczoną z boku, składaną tablicę rejestracyjną, megaklimatyczne malowanie zbiornika, którego kolor po bokach płynnie przechodzi ze srebrnego w czerń – efekt tzw. apli, silnikowe dekle, które są po prostu dziełem sztuki, umieszczone na końcówkach kierownicy lusterka dodające zadziornego charakteru, tylną lampę zintegrowaną z ledowymi kierunkowskazami, która jest po prostu mistrzowskim dziełem, jakiego nie poszczyciłby się żaden wiodący warsztat customowy. Na końcu tej listy oczywiście jest – niestety tuningowy - wydech Remusa, w który motocykl ten po zakupie będziecie po prostu musieli doposażyć, bo bez tego „tłumika” nie byłoby motocykla z takim charakterem…

 

 

Strony:

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Redaktor naczelny
Oceń ten materiał:
Zobacz galerię

Indian Scout Bobber - fotogaleria

49
zdjęć
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści